info

archiwum

linki

layout




2008-02-26 14:32:55 >> Odcinek 19 B&T-TFE

__________________________________________
Po sesji Bill pobiegł do pokoju. Był zmęczony... Nie miał przy sobie telefonu.. ..
-O Qrwa! 13 wiadomości... :-/ czyżby jakaś fanka dorwała mój numer??? yyy... - Smsy od Nikosa.
"Billy, jesteśmy na lotnisku.. wsiadamy do samolotu.. macie dzisiaj czas?????? "
-Toooommm!!!!! - Bill wybiegł z pokoju i rzucił sie na Toma idacego z załogą G&G :D
-Hęeę? o_O
-MAsz ochotę na małe spotkanie? ^^
-ZZZzzz? :-?
-Z No wiesz... eey Nickiem i Marcusem
-Kiedy>?
-Dziśś!!!!!!!! - Bill nie  ukrywał zadowolenia... załoga G&G śmiała  z boku
-No Tom,. możecie nam przedstawić waszych nowych Qmpli nieprawdaz? ^^ - wtrącił Gerg :D
- Jasne.. o której?- Tom patrzył na Billa gryząc kolczyk
-O jEsu! Wieczorem 20-21 ?
-Oki, nmspr.. bierzemy G&G?
-Tiaaa
-Ctzn Tia?
-Tia-tzn ironiczne taaak :D -Bill poszedł do pokoju.. resztę dnia spędził  przy lustreku. ...
___________________________________________
TOm i Gucio oglądali TV . Nagle rozdzwonil się telefo n.
-Hm? - tom jak zwykle zamruczal do sluchawki.
-Tooom?!!Tu Nikos... TO wpadnijcie do tej nowej knajpki.. hmm niedaleko stacji metra
-OMG... na głównej?
-TAaaa
-Daleko xD ale Uj z tym,.. wpadniemy .. z kumplami z zespołu może być?
-Jasne... pa.. ;*
-CmoQ;*
...
-oo, tzn że możemy? ^^- Gucio się wyszczerzył
-Jasne, że możecie.. .:D:D:DIDe do Billa.    Bill... BIiilll!! xD
__________________________________________
-DObra... ale uwazaj na moja kurtke - Bill wsiadł do taksówki. Tom za nim.. usiedli ztyłu, tak że dla G&G miejsca już nie było
-Ej a my?
-OMg.. Siadaj Guciek tu naprzeciw... limuzyna jest duza.. chba nie powiesz, ze si enie zmiescisz... :D  -mówił Bill
-A nie możecie zamóić innej taksówki? -wtrącił sie kierowca
-W sumie mozemy... To do zobaczenia w Galaxy.
-Pa..........-Bill rozłożył się Tomowi na Nogach... żeby dojechac do Galaxy potrzebowali conajmniej pół godziny... jeszcze te zimowe korki.. nic przyjemnego.. chyba że.. ma sie przy sobie.. kogos.. kogos takiego jak........ mmm... TOOOOmmm...  Tom gładził Billa po włosach... I Robił podniecające miny, kiedy to Bill wgniatał swoją głowę w jego krocze xD
-Drodzy panowie, zajmie nam to na oko 45 minut, wiec wygodnie sie rozluzcie i nie przeszkadzajcie sobie, gdy bedziemy sie zblizac poinformuje was.. pelny relax xD - powiedzial PAN kierowca :P
-Dziekujemy..- powiedział Tom i wyłączył mikrofon. - hehe.. sami.. w limuzynie.. Bill... o czym myślisz?
-O ... mm.. Tommm... - Bill podniosl sie i popatrzyl na unoszace sie spodnie Toma.  -Moge?
-Jasne BIlly... - Tom odpiął pasek i rozsunął rozporek... Bill nachylił się nad nim i wzial do reki jego twarda meskosc.. na sama mysl o tym robiło mu sie jakos tak.. milo... :D... TOm rozłożył sie a Bill zaczał mu trzepac... pozniej lizac... ssac.. coraz mocniej. intensywniej i szybciej...
-Bill!!!!! nikt nie umie tak obciągac jak Ty... aa!!!! Billl..... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Bill nie przerywał... :P pomyslal ze byloby to podle... poczul ze zbliza sie cos... coś... toooo.. tak zblizal sie orgaSSm ^^.. ohh..
-Mm...aaa... -Bill nie wyplul tego co znalazlo sie w jego ustach... polkna to !! (omg;( ) .. ale to nie był koniec... Tom po chwili dostal .. drugiej fali.. chyba dlatego ze Bill to polkna.. to jednak rozlalo sie poo skurzanej tapicerce limuzyny.. .. TOm oparł sie zeby ochlonac.. zapiąl rozporek i zamek.. mmm. NICe...
-Dojezdzamy Panowie... Przygotujcie sie do wysiadania... -Poinformowal kierowca .. Po chwili otworzył im drzwi. Bill wyskoczył pierwszy. Wzrok kierowcy utkwił na jakiejś tajemniczej jasnej plamie na  siedzeniu...
-Ahh ta dzisiejsza młodziez...  - powiedzial to siebie i uśmiechnął sie.. Tom wszystko widzial i slyszal..
-Dziwkujemy za wyrozumialosc... - wsunal mu do reki banknot... i poszedł za bratem w kierunku Wejscia...

skomentuj (1)




2008-02-26 14:31:48 >> Odcinek 18 B&T-TFE

-Bill... ale sie opaiłeśs...
-Tooomm... nie gadaj .... mmm... aaa.. .- Niedługo

po tym skonczyli ^^ Obaj.. bez wyjątków,

wyróżnień, etc.. :P
_______________________________________
-Wyspałes sie? -Gustav walnął Toma w ramię...
-Nooo. Wreszcie.. xD
-Co Ty? zamiest na wakacjach wypoczywać to Ty

szalałeś, a teraz tu wielce odsypiasZ? nie ladnie

Tomy, nie ładnie... Gdzie Bill?
-Nie wiem, po śniadaniu poszli gdzieś z

Georgiem... - Zozdzwonił sie telefon Toma. Tom

rzucił okiem na wyświetlacz... "MARCUS"
-ooo, to pewnie laska z wysp? - Gucio zaśmiał się i

zaczął drapać.
-Ey.. to Qmpel
-Tssaaaa... chciałbys...
-No serio , i tylko puszczał sygnał. -Usiedli w

salonie na dole... Tom rozłożył się na białej

kanapie, a Guciek siedział na krześle obok i bawił

się pilotem do wielkiego plazmowego telewizora..

SmS.. znów rozległ się dzwonek komórki Toma.

Gucio zmierzył go i zaczał  sie smiać.
-Przestań... - Tom patrzył w ekran swojego

telefonu.. "Witajcie Krejsoły, dziś piszemy do

Ciebie, później do Bidonka. Jak tam podróż? Już w

Berlinie? My też się już pakujemy. Bardzo za

wami tęsknimy. Między wami wszystko Ok? U

nas już dobrze, wiesz że to wszystko było

niepotrzebne, ale minęło już i to nieważne co się

stało, ważne że się świetnei razem bawiliśmy i 

teraz poprostu... No wiesz.... Teraz znów będzie

normalnie, ale oczywiśscie 1000 razy lepiej bo

mamy nowych przyjaciół , takich jak Wy... ODP.

czekamy... Kochamy Was Tom, Bill... <3 "
-SSsss.s... laska się rozpisała co? - Gucio nie dawał

za wygraną....
-No, bardzo interesująca ta laska.. ehh...
-Będziesz tęsknił... ?
-Już tęsknię.. -Tom podrapał się po policzku i

pochłonąl kolejnego cukierka .
-Dobra... co tam. Nic.. Gdzie są tamci>?
-CoooOO o_O?
-Nic, zastanawiam się gdzie twój brat...
-Tęsknisz za nim co? xD - Tom podniósł się.

położył wszystko: gazetę, cukierki, telefon i czapkę

na kanapie i wbiegł po łagodnych schodach na

górę.  -Zaraz przyjdę.. - krzyknął i już go nie było

widać. Gustav przyglądał się przedmiotom

zostawionym na kanapie przez Toma. Pokusił się i

podszedł. Wziął cukierka i rozsiadł się... złapał za

kaszkiet Toma i założył go sobie na głowę... W

tym momencie zaświecił się ekran telefonu . Gucio

nie miał zamiaru czytać cudzych SmSów. Ale... w

oczy rzuciło mu się tylko : "MARCUS: pragnę Cię

Tom... " . Więcej nie przeczytał...
-'O Qrwa! Ja PieRd0le! C0 to ma byĆ? o_O ... '-

myślał Gucio. -'E tam a  może dalej jest... pragnę

Cię Tom zobaczyć? ... napewno tak jest.. :-// kto

jak kto.. ale Tom.. nierealne... oddalam te myśli od

siebie.'
_________________________________________
Wieczorem. Bill siedział w swoim pokoju i

rozciągał się na macie go jogi... interesujące...

ciekawe czy Bill ćwiczy jogę xD
Do pokoju wbiegł Tom i rzucił się na łóżko.
-I co Billy? Qrde... co Ty... się rozciągasz zamiast...

mnie.... pocieszyć? ^^
-Żebym mógł Cię  jeszcze lepiej pocieszać KotQ

muszę być bardziej rozciągnięty...
-AAaaa... już się cieszę na samą myśl o tym Bill...
-Wiem... rozkosznie wyglądam.?
-Taaaak... masz takie podniecające getry.... xD
-To nie są oddzielne getry :o to cały strój:o to jest

zszyte:o
-Masz obcisłe getry przyszyte do obisłego

podkoszulka? Bill!!!! BezguŚcie... Qrwa!
-No ale to tylko do ozciągania mojego Ciaa... wiesz

przeciez ze to wszystko z mysla o Tobie... tylko dla

Ciebie ...
-Kocham Cię- Tom wstał i przytulił  Billa..

pocałował go w czoło. Bill miał włosy. . .

związane!! <szokK> -Nawet w tej fryzurze.. i w

tych włosah.
-Wiem Tom.
-Wiesz, że... Marcus i Nikos pisali smsy. - Tom

rzucił Billowi telefon. Bill wysunął go i wszedł w

skrzynkę odbiorczą. Zaczął czytać. MARCUS:

"Witajcie Krejsoły, dziś piszemy do Ciebie, później

do Bidonka. Jak tam podróż? Już w Berlinie? My

też się już pakujemy. Bardzo za wami tęsknimy.

Między wami wszystko Ok? U nas już dobrze,

wiesz że to wszystko było niepotrzebne, ale minęło

już i to nieważne co się stało, ważne że się świetnei

razem bawiliśmy i  teraz poprostu... No wiesz....

Teraz znów będzie normalnie, ale oczywiśscie 1000

razy lepiej bo mamy nowych przyjaciół , takich

jak Wy... ODP. czekamy... Kochamy Was Tom,

Bill... <3 "
MARCUS: " Pragnę Cię Tom... Pragnę Cię Bill...

Siedzimy i tak sobie mówimy ... jak tylko wrócimy

do Niemiec, szykujcie się na melanż.. u nas w

naszym domu... Wiecie.. dla was zrobimy odlot...

a Ci wasi kumple? ... oni tez mogą przyjsc jak

chcą. chyba ze nie wiedzą o was.. ."
- Co mu odpisałeś Tom?
- Że narazie nie wiedza. ale zosawilem fona na

kanapie i  guciek tam sie krecil.. i dziwny potem

byl.. nie wiem czy nie rzucil okiem ..:-//
-E sie przejmujesz...
-No nie przejmuje.. Kocham.- Bill pocałował

Toma...
__________________________________________
Następnego dnia cały zespół i pozostali:P mieli

całe ręce pracy... Od rana Bill i Tom siedzieli w

studiu i nagrywali wywiady, mieli sesje etc.
...
-Bill Jak Ty stoisz? ... może lepiej prawą rękę połóż

na biodrze a lewą za głowę... i wypnij się... -

dyktował instrukcje fotograf.
-Jak mam sie Qrwa wypiąć? :-// - Bill śmiał się...
-O idziesz Tom.. za chwilę będziecie pozować

razem. Ale najpierw muszę załatwić wszystko z

Panem Billem... oo, teraz jest doskonale... PYk ^^ i

jużżż.... Hmm... To teraz przenieśmy się dalej. na

kanapę... Bill położysz się.. a Tom nachylisz się

nad nim.
-U.. - Bill położył się na kanapie, ugiął nogi  w

kolanach  i rooozkroooczył się ^^ . Tom podszedł

do niego i nachylił się nad nim, tak jak laska

nachyla sie nad swoim chłopakiem ^^ QrdE..
-Bill... włóż w to więcej sexu... wiem że to Twój

brat, ale popatrz na niego... tak jak na ...

kochankę... kochanka?! ee.. jak chcesz... ale  z

sexem... zapomnij że to twój brat..
-Hmm...'a raczej pomyśl że to Twój sexy

podniecający brat... wyluzuję się... ' - pomyślał Bill

i popatrzył na toma przymróżając oko i

wystawiając język... tak to było odzwierciedlenie

sexu...
-Świetnie Bill! Teraz wyglądasz jak Bóg sexu! -

Fotograf dalej nawijał, Tom przygryzł wolną

wargę i uniósł brew.. - No wspaniale chłopcy...

mm... wyśmienite zdjęcia... macie ten talent.
-Co dalej? . Bill podniósł się..
-Teraz Bill usiądź na oparciu.. a Ty Tom na dole ,

na kanapie. Bill połóż mu rękę na ramieniu, a Ty

Tom oprzyj rękę i głowę na kolanie Billa. - Tak też

zrobili. wyszło świetnie..


skomentuj (0)




2008-02-26 14:29:31 >> Odcinek 17 B&T-TFE

___________________________________________
Rano.
-Musimy iść się pożegnać z chłopakami
-Ehe... chodź... Za chwile przyjadą po nasze

bagaże. Jack dzwonił - Tom Zarzucił na siebie

wielką bluzę z kapturem...
-Po co Ci ta bluza? Cieplo jest.. :-//
-No ale Zauważ że lecimy do Europy.
-Ale jeszcze dużo czasu.. dobra niewazne. Chodź,

nie ma czasu
-Dobra, pokoju nie zamykać?
-Nieee... Tom, jak Ty sie wleczesz! Matko! -Bill stał

na tarasie i tupał :D
-Już... -Poszli w kierunku domku Marcusa i

Nikosa. wbrew ich oczekiwaniom, tamci już nie

spali.
-Właśnie szliśmy do was -powiedział

zachrypniętym głosem Marcus
-Oooo... widzisz, nie trzeba sie tak wysilać. - Tom

przytulił się do Marcusa. Jego serce przybierało

coraz szybsze tępo, a oddech stawał się coraz

głębszy i coraz trudniejszy do opanowania. Bill

stał w drzwiach. Patrzył na ocierającego łzy

Nikosa. Nikos podszedł do Billa i przytulił go.

Złapał za rękę i wyszli na taras.
-Bill.. ja bez Ciebie umrę... -Nikos rozpłakał się juz

na dobre, wielkie łzy spływały mu po policzkach,

na rozgrzane ramiona Billa.
-Ni.. Nikos... Obiecuję Ci że niedługo się

spotkamy.. -Bill też już płakał. Jego głos się

załamał... Chciał jeszcze coś powiedzieć ale nie dał

rady. Jego struny głosowe drżały.. Jakby ktoś

stukał w nie palcami... Niby struny gitary.. 
-Bill... - wyszeptał jeszcze raz Nios, niemal

niesłyszalnie. Ich płacz i zjednoczenie w jedno

ciało, przez uścisk przerwali Marcus i Tom, którzy

wyszli z domku, również zapłakani.
-Dość, no chodź tu do mnie Billy - powiedział

Marcus. Bill oderwał się od Nikosa. Popatrzył mu

w oczy i odsunął się. Nikos jednak złapał go za

rękę i lekko pocałował.
-Pamiętaj... -wyszeptał jeszcze i odwrócił swoje

czerwone od płaczu oczy do Toma. Marcus nie

wiele mówił. Trzymał Billa w ramionach i mówił

mu , że będzie tęsknił... Tak jak Tom i Nikos...

Wszyscy mówili to samo.
-Ustawie sobie nas wszystkich na tapecie na fonie -

powiedział Bill i lekko sie uśmiechną.
-No my tez.. będziemy o was cały czas pamiętać.
-Na nas juz czas Billy. Jack Dzwonił już 3 razy,

samochód czeka. - Nikt nic już nie powiedział. Bill

odwrócił sie na pięcie  i poszedł za Tomem. Po jego

oczach płynęły łzy. Załozył okulary słoneczne.

Szedł plażą. Nie miał siły, potykał sie o małe

kamienie leżące gdzieniegdzie. Zatrzymał się

jeszcze na chwilę... Odwrócił... Zobaczył Nikosa i

Marcusa przytuloonych, stojących na tarasie.

Smutny widok.. Podnióśł dłoń i pomachał im..
-Chodź Bill, nie ma czasu. - Gdy doszli pod hotel

ich  bagaze były już zapakowane. Wsiedli do auta

i pojechali na lotnisko.
-No więc jak wam chłopcy miną urlop? -spytał

Jack, wyglądający na zadowolonego.
-Było cudownie... Swietnie sie bawilismy, bez

obowiązków itd. - Tom odpowiadał na pytania

Jacka, podczas kiedy Bill wpatrywał się w błękitny

ocean. Miał okulary. ... Gdy dojechali na lotnisko,

odprawa już się rozpoczęła...
___________________________________________
Berlin... Pod Hotelem.
-Jesooo.. .co to ma być za pogoda!? Deszcz....

Piepszony europejski styczeń... -Bill wqrzał się idąc

mokryi schodami do hotelu.
-No a czego się spodziewałeś? - Tom wszedł i

rozejrzał się. - Całkiem przyjemnie w środku...
-Ehh... Co dziś robimy?
-Ja nie wiem co Ty, ale ja odsypiam... - Poszli do

pokoi. Po kilku minutach dostarczono im bagaże.

Bill siedział w swoim pokoju przeglądając zdjęcia

na telefonie. Nagle coś zapukało. -'to pewnie mój

Tome... ' - pomyslał.. po czym burknał : - wejdź.. .
-Bill!!!!!!!!!!!!! Georg rzucił się na siedzacego Billa..

Tęskniłem!! jak tam??!!
-Oo! Cześć Gerg! -rzucił bez entuzjazmu Bill.
-Co Ty takii??;>>>
-Zmęczony... Siadaj.. .:D Pogadamy..
-No to opowiadał Bidonku jak tam urlop zleciał??

Ja tu w zimnej, deszczowej europie!! aaż mi się robi

cośśśś...
-EE?:-//  -  Bill popatrzyłńa niego błędnie.. . -AA..

noo.. było super, jak zawsze, Tobie napewno też

było dobrze, bez nas.. hehe.. poznalismy fajnych

ludzi... wyluzowalismy.. 0 obowiązkuw... 0

fanów.. nic... tylko ocean, plaża i my... to znaczy..

tom.. noo i ja... - Bill przygryzł dolną wargę.. .
-Mhym.. chyba wiem ehehe..
-A co Ty tu juz w Berlinie robisz? Jest Gucio?
-No jest, do Toma poszedł, zaraz tu wpadna

pewnie.. tez nie musze z Tomem przywitać.
-EE.. tam.. ja ważniejszy - Bill zaczął sie smiac.
-No pewnie że Ty ważniejszy...
-Uwaga.. nadchodzą..
-Billl!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Gustav krzyczal od drzwi.
-No pięnieee... aAAa.. - Bill już był zgnieciony

przez kumpla. Tymczasem Tom witał się z

Georgiem.
-E to fajnie się opaliliście Billy,.. - zauważył Gustav
-Nom, opaliliśmy sie... czemu by nie... - Bill ziewal

i siedział oparty o górę poduszek.
-A jakie mieliscie pokojeeeeeE??
-Mówiłem Ci..  te no.. domki -powiedział Tom i

rozłożył się na fotelu. Billowi kleiły się powieki .
-Masz podpuchnięte oczy Bill, -powiedział Georg.
-A no bo się nie wyspałem.. - Bill rzucił

porozumiewawcze spojrzenie do Toma.
-No widzę, ziewasz jak jakiś down - Gucio

podszedl do okna. - A nas to pogoda w Europie nie

rozkaprysiła..
-Heh. -Bill podniósł się z trudem i cięzkimi

krokami poczłapał do toalety. Zamknął drzwi i

było już tylko słychać.. ''śiiii..... "
-HaHa, Billowi się zachciało... NanaNa- śmiał się

głupio Gustav.
-Co w tym dziwnego..-skrzywił się Tom.
-Ale wy nie w sosie, myślałem że się tam

wyluzujecie na Malediwach.. a nie!
-ale my jesteśmy.. aaaaa (ziew) luźni.... tylkoo że..

no zmęczeni.iii... - Bill wyszedl z wc i walnął się na

łóżko. - Nie obraz aaaaa...(ziew) zicie sie... jak

sobie pośpieee...- oczy mu się zamknęły.
-No mi też sie przyda drzemka - Tom wstał i

wyszedł Położył sie u siebie. Załoga g&g wyszła

gdzieś... :-//
___________________________________________
Godzina 1;20 ... Nocc... Ciemnoo... Berlin.. Bil

wyszedł spod prysznica i położył się na swoim

stosie poduszek. Już trochę odpoczął .. Miał nawet

nadmiar energii żeby zasnąć. Złapał telefon i

wystukał na ekranie dotykowym swoimi

niepomalowanymi (tylko bezbarwny :o)

paznokciami sms 'a " hej .. śpisz? mi sie nie chce 

spac.. ale chc mi się.. .. Kocham Cie.. ". wyszukał w

numerach TOM  i wysłał. Po chwili dostał

odpowiedź od TOM ... Która brzmiała

następująco. : " pod prysznicem, szykuj sie na

odlot... Też Cię Kocham, całuję.. " . Bidon już się

ucieszył nie miał na sobie nic prócz białego

podkoszulka ... Po kilku minutach które dla

Czarnego były wiecznością, do pokoju wtargnąl

mokry owiniętny ręcznikiem Dred...
-Mmmm... - Bill przeciągnął się na łóżku.
-Kurcze.. ja jeszcze mokry... już gotów... Billy... -

Tom zrzucił z siebie ręcznik i wtulił się w kołdrę

okrywającą Billa, po czym postanowił ją nieco

opuścić ... wsónął się obok Bidona i iii... iii....

Zaczął calować jego idealną skóre.. mmm .. ^^
-Tom... tęskniłem na tym.. hotelowym.. mmm... za

hotelowymi aktami.. za Tobą.. ciałem.. za tylko

Tobą.. Tomm... Toooooommmmm... - Bill miał

lekką chrypkę, co nadawało uroku

wypowiedzianym a raczej wymruczanym przez

niegło słowom.
-Nie wysilaj sie.. wiem co czujes.z... Kocham Cie

Bill.... - Tom całował całe ciało Billa... delikatnie..

dokładnie.. ale coraz to szybciej...
-Tom.. wbij sie we mnie... musisz mi to zrobić...

czekałem.. tak... czekałem na toooo.. .Tommm..

Toooooomm!!
-Ciii.. - nie musiał wiele mówić. Tom wbijał się

lekko w brata. Wyjątkowo lekko
-Wazelinaa??o_O . - Bill zdziwił się..
-taak.. mmm.. Billy... jaki... aaa... rozluźniony. -

Fakt. Bill był rozluźniony, co ułatwiało Tomowi

jeszcze bardziej. to co teraz dokonywał..

mmmrrrah.
-Znów jesteśmy jednym ciałem... - Bill gniótł w

rękach długie dredy Toma...


skomentuj (0)




2008-02-26 14:28:38 >> Odcinek 16 B&T-TFE

Dzień minął im ogólnie bardzo szybko... Wcześnie położyli się spać... Ponieważ... Kolejny dzień był dniem ostatnim na Malediwach!
_______________________________________
Śniadanie, ostatniego dnia pobytu.
-Bill... podasz sałatkę?
-Wiecie, dzis musimy się pożegnać.-powiedział Nikos
-No cos trzeba zorganizować. Kiedy wy lecicie? -zapytał Tom
-My... za 3 dni.
-Berlin?Frankfurt?-Bill patrzył w swój talerz niechętnie.
-Berlin... wogóle to może jakoś sie bedziemy spotykac?-zaporoponował Marcus.
-No napewno... nie możemy zaprzestać na wspomnieniach.-Bill usmiechnął sie sztucznie. Widac bylo wielki zal w jego brunatnych oczkach ^^
________________________________________
-Bill, Będziesz za mną tęsknił?-zapytał Nikos i objął Billa siedzącego obok niego na pochmurnej, wietrznej plaży.
-Napewno. Będę bardzo tęsknił Nikos. -Odwrócił twarz w kierunku Nikosa i musnał delikatnie jego usta. Chciał się już odsunac, ale Nikos zlapał go za brode i przyciągnał do siebie.
-Bill... daj mi dzis troche siebie... nie mozemy sie rozstac tacy... nienapełnieni
-Hmm..napełnieni..?czym? -Bill udawał że nei wie o co chodzi... albo nie wiedział?
-No.. sobą, nie możemy jechać, tacy, puści..
-Masz rację. -Bill położył jedną rękę na ramieniu Nikosa ,a drugą w okolicy rozporka. Jego palce niespokojnie się poruszały... niespokojnie ale bardzo zgrabnie i delikatnie...
-Mmm.. Bill, wejdźmy do mnie! -Nikos podniósł się i złapał Billa za rękę. Poszli w kierunku drzwi do domku nikosa i Marcusa. Zamknęłi je od środka. Bill rzucił się na łóżko. Nikos zrzucił ubranko... po czym nachylił się nad Billem i pozbył się i jego nadmiernego odziania ^^
-Nikos... napewno?
-Mhym... Nic sie nie stanie, Tom i Marcus... -posmutniał- oni nie muszą nic wiedziec
-Mm... masz...aa... -Bill wygiął się do tyłu.. oddał sie chwili.. kiedy to Nikos dokładnie całował jego gładkie ciało.
Po chwili Bill wchodził już w Nikosa. nNooo..
-Aaaa..! Bill.... ss....
-Booli??
-Neee... nee!! xD jeszcze...mm....
_______________________________________
Tom i Marcus korzystali z pogodny, bez upału i udali się na parkieet zeby sie rozruszac posrod pieknych panienek..
-Noo Panienki.. TOm!! Jak ja dawno miałem panienke...
-Zaszalejemy? - Tom oblizał sie patrząc na jedną z krecacych przed nim niemal nagim tyłkiem dziewczyne.. a raczej dz*wke..:-//
-Wiesz ... że to ... robie co robie... ja jestem taki tylko ze względu na Nikosa, bo on...
-Nie tłumacz się, ja nie wiem czemu robie to z Billem. Kręci mnie.. nie wiem sam czemu... może dlatego że wygląda jak laska? -Tom zaczął sie smiac, ale po chwili usmiech zniknął z  jego oczu.-'co ja piepsze.. przeciez ja kocham billa..  a nie jakies suki... mam dosc... wrr.. wychodze... do billa... '-myslal Tom, ale Marcus pociągnął go za rękę. w kierunku jakiegos dziwnego pomieszczenia. szly za nimi i te dziewczyny.
-Tom, nie .. no nie wymiekaj.. widze ze chesz... ej.. ostatni dzien.. zpomnisz... musimy sie pozegnac... hmm. -Tom nie zastanawiał sie dlugo. zlapal dziewczyne za reke.. ale ona juz kręciłą glowa kolo jego krocza.. :-// CÓŻ... :P. To samo działo się niedaleko z Marcusem i jego towarzyszką. Nie żałowali energii.
_________________________________________
Obiadokolacja...
-Jak wam minęło popołudnie?-zapytał nieswojo Marcus. Tom zmierzył go z wielkim niezadowoleniem w oczach.. -'Jeso! jak on tak moze pytac.. przed chwila go zdradzil.. a teraz oczekuje wyjasnien.?' -Tom miał wyrzuty sumienia.
-Hmm... spoko. -Bill nie mówił wiele. Woleli milczeć.
Obiad upłynął w ciszy. Każdy miał coś na sumieniu. Ale juz niedlugo... potem Bill i Tom wróca do Niemiec.. i bedzie dobrze.. jak zawsze.. chyba...
_________________________________________
-No to co pakujemy sie? - Bill stał przed lustrem i poprawiał włosy
-Bill...
-Coo.. o_O ?
-Chodź tu.. . -Tom przytulił Billa niedzwiedzim usciskiem
-EEeeEyy?EE...? O_o - Bill zrobił żałosną minę...
-Braciszek... - Bill poczul na ramieniu cos mokrego... czyżby Tom go opluł? .. Tom podniósł głowę. Jego twarz byla mokra od łęz.
-Tomy? Cos sie dzieje?
-Kocham Cie Bill... wiedz to, nigdy nie przestane, bez względu na to co miedzy nami z ajdzie.
-Ehh... Też Cie Kocham. -Bill oderwał sie od Toma i zaczal pakowac swoje rzeczy do torby. Na sobie miał już tylko te gatki^^ w niebieskie kwiatki ^^ . Tom nic juz nie mówił. Podszedł do drzwi. Wiał wiatr. Padał deszcz. Fatalna pogoda. Tom zatrząsł sie z zimna. A moze nie  z zimna?... Zabrał się za pakowanie, Nic nie mówił. Żaden z nich. Tom zadawał sobie w myślach pytanie.. -'on sie czegos domysla? ' - gdy juz sie spakowali. Bill bez słowa ruszył do drzwi. Wyszedł zatrzasnął je za sobą i pobiegł do Marcusa i Nikosa.
Tom został sam.... pośród swoich myśłi... sam ze sobą... on.... tylko on... nikt więcej!
__________________________________________
-Sory chłopaki..-Bill wtargnął bez pukania. Nikos czytał gazetę a Marcus bawił sie telefonem. -Co jest?  co tacy... siedzicie?
-Konflikt różnic zdań. -przesylabował Marcus. i popatrzył na Billa z pogardą.
-EE??Nie rozumie:-//  co- tu- sie- dzie-je...  - Bill rozglądał sie i spotkał na sobie wzrok Nikosa. Cały zapłakany.
-Czy wam coś kompletnie opierdoliło? Sory, Kurva, ale wszyscy chodza jacys... nie wiem.. na mnie? cO ja wam robie?
-Stary.. wyzluzuj... nie rób scen przed odlotem. -Marcus wstał. Złapał Billa za ręke i wyszli na Taras. -Powiem Ci Bill, coś co gryzie Toma. Zdradził Cię... Sory, z Laską... A Nikos... nie potrafię go okłamywać, płacze bo go zdradziłem. - Bill zrobił beznadziejnął minę, wogóle się nie przejął.
-Mysle ze placze z innego powodu. Moze z braku odwagi, tak jak Tommm... - Bill dostał sms'a od Nikosa... "POWIEDZ MU PROSZĘ!"
-Nie bardzo rozumie?>..
-Nikos też nie jest do końca czysty. Zdradził Cie, ze mna. Sorry Marcus. -Bill odwrócił się na pięcie i poszedł.
-Tooommmmmm.... -powiedział ze złością w głosie
-ZAbij mnie jesli chcesz Bill.. zasługuję. - Bill przysiadłłna łożku obok Toma i przytulił go...
-Nie dotykaj.. jestem zeRooO...
-Nieee... Tom... To ja, ja ... i Nikos.. my też..
-EEe/?:o - Tom wybałuszył oczy. -Zapomnijmy  o tym.
-Tom, o tym nie można od tak zapomnieć... to boli! i mnie i Ciebie, zraniłeś mnie... ja Ciebie tez. Czy uwazasz ze.. normalna para..
-Ale Bill.. my nie jesteśmy normalna Parą! My jesteśmy braćmi... My jesteśmy gejami!
-Racja.. więc zapominamy?
-Jak najszybciej... -Tom przytuił się do Billa. Obaj sie rozpłakali...
__________________________________________

skomentuj (0)




2008-02-26 14:27:27 >> Odcinek 15 B&T-TFE

-To jak robimy kochanie? -Bill objął Toma w pasie

i głaskał po plecach.
-Nie chce dłużej czekać. -Tom położył się na łóżku.

Bill na nim i znów się całowali. Tom ''macał'' ^^

Billa po pośladkach ^^ a Bill lizał Tomowi szyję...
-Kto dzisiaj? -zapytał Bill
-Ty... - Tom odwrócił się tyłem do Billa i wypiął

tyłek...
-Mogę juz?? - Bill przyjął pozycję ^^ odpowiednią

do tego czynu. Rozchylił Tomowi pośladki i

delikatnie zaczął wkładać mu swojego człona ^^ .
-Ajćć..-Tom cicho pojękiwał.
-Boli??
-M.....mmm....... -Tom delektował się smakiem

seksu z BIllem. Bill był taki ostrożny i delikatny...

nie chcieli tego konczyc... Bill lekko posówał

Toma... oddał się chwili.. jego miesnie pracowaly

juz same.. nawet gdyby chciał przestać.. nie dał by

rady.. podniecenie... cóż za cudowny stan.. co ono

potrafi zrobic z czlowiekiem...
-Billllll.......Billl!! -Zawołał Tom.. :D Bill nie wiedział

czy nie robi tego za mocno.. .
-Mocniej Bill ... - Bill nic nie powiedział. Zacząl

posówać go jeszcze szybciej i mocniej... Najlepiej

jak umiał...
-Taaaaaak.. ...
-Tomm.. za chwileee....
-Ja tez... -Bill za chwile doszedł. Spuscil sie w

Tomie ^^. Fala spermy (jak zwykle ^^ wielkie fale

mają Ci chłopcy ^^) zalała wnętrze Toma.... Tom

wziął swojego... do ręki i zacza trzepać. Nie

potrzebował dużo... wystarczyły 2 ruchy iTom był

szczęśliwy ^^ =)))... Opadli ze zmęczenia na

łóżko.. Nic nie mówili. Patrzyli na siebie nawzajem
-To jest miłość... .-Po jakis 15 minutach Bill klęknął

nad Tomem. Wziął do rąk jego pena...Zaczął nim

poruszać... Wziął do ust.. lizał.. w koncu zaczał

ssać.... Obiciągał mu tak.. tak idealnie..
-Kurde.. Bill.. co Ty sie w burdelu wychowałeś?? że

tak.. aaa.. tak profesjonalnie to robisz...... -zaczeli

sie śmiac Bill nie przestawał obciągać.. do końca...
___________________________________________
Rano po śniadaniu poszli na plażę.
-Bill posmaruj mnie olejkiem... -Bill wmasowywał w Toma olejek do opalania... robił to powoli.. delikatnie..
-mmm... - Tom uśmiechał sie do slonca.
-Teraz Ty... -Bill rozłorzył sie na lezaku... Tom wmasowywyał mu w plecy olejek...
Opalali się... ^^


skomentuj (1)




2008-02-26 14:26:02 >> Odcinek 14 B&T-TFE

__________________________________
Rano Bill obudził się w łóżku... Leżał na samym kraju, prawie spadł. Dzis czuł sie dobrze... w porównaniu z wczescniejszym dniem, było super, bosko, idealnie. Odwrócił się, Toma nie było...
-'No tak.. ciekawe gdzie jest... ' - Bill patrzył w sufit. Nie miał ochoty wstawać, po co... nie chciał kłucić sie z Tomem, a to chyba było nieuniknione. Jak on mógł sobie poprostu nie wrócić? Bill spojrzał na zegarek. Była 8;30. Dość wcześnie. Bill Mimo iż mu się nie chciało wstał. Szedł w kierunku łazienki... a tuu... Tom wyszedł z niej!
-Jestes?-spytał Bill z niedowierzaniem
-A co nie widac?-Tom cmoknał Billa w czoło.
-Kiedy wróciłeś? Zapytał Bill
-Wróciliśmy razem... zasnąłeś na plaży z Nikosem... No i musielismyCię tutaj przynieść. Było około północy. No i poszliśmy do swoich pokoi
-Ja nic nie piłem Tom.
-Ktoś Ci dosypał środków nasennych do drinka. A pozatym byłeś niewyspany i zmęczony. Nie przeba dużo
-Aha, ale w każdym razie czuje sie dobrze
-Ja również  . To co idziemy na śniadanie?
-Już?-Bill wstał  i dziwnie popatrzył na Toma
-Dzisiaj jest wycieczka fakulatywna... możemy jechać jeśli chcesz.... -Tom przytulił Billa stojącego jak słupek. Bill wtulił się w brata. Ale po chwili uwolnił sie z jego usciskow i poszedł do lazienki. Gdy wyszedł juz gotowy , Tom złapał go za rękę i pociągną do wyjscia. W ich domku panował wielki porządek. To dziwne...
-CZemu jest tak czysto?-zatanawiał się Bill
-No bo wczoraj jak Cie tu przynieśliśmy to chłopcy pomogli mi posprzątac.
-Wow, Tom, jestes... Taki kochany... - Bill ponownie rzucił się na Toma i zaczął sie z nim całować. Stali tak na tarasie, a gdy skonczyli pocalunek ^^ Tom zamknął drzwi. Poszli alejką między palmami do hotelu, uzgodnić wszysto w sprawie wycieczki. Rozdzwoniła się komórka Toma.
-Sory, to Nikos.... Halooo?
-Siema Tomy, jak nocka, i co jedziecie na tą wycieczke? Bo jak jedziecie to my tez, a jak nie to bysmy sie tam zanudzili.
-No.. jedziemy -walnął Tom
-TO widzimy sie za 1O minut pod okienkiem z wycieczkami?
-Em,.. my już.. noo dobra to chodźcie. -Tom skończył . Miał zamiar powiedzieć że oni juz tam są, ale sie powstrzymał... Bill stał i wyglądał na szczęśliwego.
-Lepiej być nie może... -złapał Toma za rękę. Po niedlugim czasi Marcus i Nikos przyszli do nich. Zaczęli rozmawiać. Załatwili wszystko co było związane z wycieczką, poszli na śniadanie i zapakowali się do niedużego busa, który miał ich zawiezc do portu, z kotrego m ieli wyplynac statniem na jedna z wysp, z ktorej organizowane byly wycieczki po rafie koralowej (oczywiscie w strojach pletfonurkow) xD
______________________________________
-No nareszcie na nogach.. jak ja nienawidzę pływać statkiem.. huugooo.. -Bill oparł głowę o ramię Toma.
-A wy jak spaliście? -Tom zacza rozmowe
-nie wiem w sumie, MArcus się strasznei kopał wiec poszedlem sobie na taras.. mialem wogole wiele spraw do przemyslenia.
-Jakie sprawy?-Bill odezwał sie jakby spadł z księzyca.. Nikos tylko popatrzył na niego, jakby właśnie się wkopał.. -' a więc o mnie chodzi... ups..'- pomyślał Bill
-No to ruszamy odkrywcy! -odezwał sie gruby głos przewodnika...
-Ruszajmy.. -Tom zacza sie smiac. Zlapal Billa za rękę.
Gdy doszli już do miejsca z którego mieli ...zacząć .. swoja romantyczna ''wedrowke'' ^^po rafie...  Instruktor długo ich przygotowywał, zanim zanurzyli sie w wodzie.. ale.. nareszcie...
_____________________________________
Gdy juz wyszli...
-Uu..ale zgłodniałem..! -Powiedział Marcus.
-Nie Ty jeden. -Bill doszedł do Marcusa i szli razem. Gadali. Nikos szedł z Tomem za nimi.
-tO Co zjemy ? -Marcus patrzył na Billa
-Jezu, pochłonął bym najchętniej całą wielką pizze- zaśmiał się Bill i popatrzył w kierunku czegoś ... w czym możnabyło takową dostać^^ Poszli, zdedli. Najedli się. Kazdy zjadl to na co miał ochote... nic nazwyczajnego. Tak uplynely im 2 godziny wolnego czasu.... Potem udali sie w kierunku portu gdzie mial czekac na nich statek i reszta grupy...
_______________________________________
Po kolacji...
-Wreszcie sami... -Tom rozłorzył się na idealnie zaścielonym łózku ... No już nie było takie.. idealne..
-W sumie to fajnie wreszcie pobyc tylko... z Toba... moj...
-Wiesz co, Oni są spoko...
-Wiem , ale co za dużo to nie zdrowo.. pozatym ostatnio mało czasu spędzamy ze sobą... -Powiedział Bill
-Przytl się .. zapomnij o wszystkich i wszystkim,... jestesmy sami... nareszcie.. na szczescie...
-Wykorzystamy to?? -Bill zdją spodnie i polozyl sie.. Tom zrobil to samo. Zaczeli sie całować.. :)

skomentuj (0)




2008-02-26 14:24:53 >> Odcinek 13 B&T-TFE

-Bill myślisz, że ...
-Że co? -przerwał Bill Nikosowi.
-Chodzio to że,...
-No mów!
-Czy uważasz, że Marcus mnie kocha?
-Przecież jesteście razem, więc dlaczego niby

miałby Cię nie kochać?
-No bo, widzisz Bill... Jesteśmy razem od 7

miesięcy i ja jeszcze nigdy nie zdradziłem

Marcusa. Nawet nie myślałem że mógłbym coś

takiego zrobić. Dopiero tu na Malediwach...
-Przepraszam Nikos - wtrącuł Bill
-Daj mi skończyć. Tutaj dopiero pomyślałem że

poza nim czuję pociąg jeszcze do kogoś innego. I

zastanawiam się, czy Marcus nie przeżył czegoś

takiego wcześniej... Chodzi mi.
-Aha. Wiem mniej więcej co masz na myśli. Ale to

nie jest dobry temat do rozmyśleń, kiedy masz

wakację i powinieneś wypoczywać.
-Masz rację. Ale nie jestem jednak dobrej myśli. -

Kontynuował Nikos
-Zaufaj mu . Ale nie mówmy teraz o wierności...

To co jest tu to jest tu. To jest oddzielny świat, nie

łączmy tego z naszym życiem codziennym. To nie

to samo. - Bill czuł , że coraz bardziej ciągnie go do

Nikosa. Ale to było porządanie. Tak tego Bill był

pewien. Chciał na wyspach przeżyć fascynującą

przygodę, wrócić do szarej rzeczywistośi i zatapiać

się w wspomnieniach. Toma miał tam na codzień..

Ale to wydało mu się podłe. Nieważne, teraz chciał

znów poczuł usta i język JEGO... Nikosa.
-Daj mi... - powiedział Bill i nachylił się nad

Nikosem. Nie potrzebał więcej słów.. zatopił się w

jego miękkich i delikatnych ust:)...
_______________________________________
Tymczasem Tom i Marcus rozumieli się bez słów...

ale z alkoholem, muzyką i trawą.
-No Kotku, raz się żyje. - Marcus zdjął koszulę i

tanczył z Tomem jak przy ruRce xD ahhh...
-Nie żałujmy sobie... - Tom palił trawę
-Tom, uważasz, że, oni... są teraz.. oddzielnie? że

siedzą i patrzą przed siebie? wierzysz  wto?
-Huj z tym. ... niech sobie mój Kochany Bill

poużywa, ja też to zrobię, będziemy kwita a

później zapomnimy o tym bo i tak się kochamy
-Tak samo mam z Nikosem. - Marcus przytulił się

do Toma i zaczął gładzić jego pośladki dłońmi. 

Tom zastanawiał się czy oddać się chwili.  Raczej

nie zastanawiał się,  bo już wiedział że uległ...

Jeszcze chwila... Odpływają całkiem ... Tom oddaje

sie namiętnym pocałunkom Marcusa,  nie chce

zeby przerywal.. nie przerywał... calowal go

dalej... dawal... i bral... nie... dzis tylko brał... Tom

oddal mu sie jak bezsilna lalka..
________________________________________
-Bill, co sądzisz o tym,że ... -Nikos wsonął rękę do

spodenek Billa
-Ajs-Bill jęknął kiedy Nikos ujął w dłoń jego

ciepłego Pena, zaczął go masować. Bill  tylko się

uśmiechał. Położył się na pniu. Nikos rozpiął jego

koszulę. TaaKk.. .ahh... xD Lizał go po klacie..

brzuchu i pępku... tak tak...


skomentuj (0)




2008-02-26 14:23:48 >> Odcinek 12 B&T-TFE

Bill zachowywał się bardzo nieobliczalnie, szalał ^^ Tom nie krył zadowolenia z tego powodu, odpowiadało mu to. Nikos i Marcus postanowili przejść dalej...
-Jak chcecie To zrobić dzisiaj? -zapytał Nikos i położył się na łóżku.
-Chciałbym poczuć jak to jest mieć jednoczesnie wsadzonego i wsadzać.. mogę? -powiedział Bill i stanął tyłem do Nikosa.
-To zróbmy tak , że każdy będzie wsadzał i dawał jednocześnie - śmiał się Marcus
-EEe.... hmm -Nikos miał niewyraźną minę
-Taj stary, chyba nie wymiękasz... -powiedział Tom i złapał Marcusa za plecy...
-Nie no.. warto spróbować.. - Bill chciał się wbijać w Toma, bo nigdy w nikogo  innego nie chciał się wbić, Tom nigdy nikomu nie pozwolił tego zrobić więc stanął przed Billem, za Marcusem... Marcus złąpał za plecy Nikosa i przygotowywał się do wejscia, Nikos miał wsadzać Billowi...
-uwaga! zaczynamy... - zaczęli ten dziwny, hardcorowy, grupowy akt...a awWw.. jeżeli można to tak nazwać.. fetysz? jeSSO.. xD aa.. (sorry ale jak mi się wyobraża ten obraz to mi jakos tak eee.. )
-Aaa.. Nikoss- jęczał Bill... i walił Toma.. najlepiej jak umiał... Trwało to długo... (daruję sobie opisanie szczegółów, jestem przemęczona, a to ciężkie, ale kiedyś postaram sie dokładnie opisać grupowe przejscia tych chłopaków)
_______________________________
Rano... Billa obudziło słońce, któro wtargnelo do pomieszczenia przez niezasłonięte okno. Czul sie nie zbyt dobrze, czul sie zgnieciony i niewyspany. Nie lubił tego uczucia.. na szczescie nie robił wczoraj makijażu i dziś nie musi usówać jego resztek... mimo to czuł ogromny dyskomfort. Wstał z łóżka, wcześniej uwolnił się spod ucisku rąk brata. Rozglądnął się po pokoju. Na łóżku spały poza nim 3 osoby... nikt nie był ubrany... po pokoju rozchodziła się woń alkoholu i kaca.. Bill nie znosił tego! Popatrzył na nich żałośnie i poszedł do łazienki. przy drzwiach zauważył plamę krwi... -'ciekawe skąd się wzięła' . -Bil musiał załatwić swoje potrzby fizjologiczne. Gdy jego pośladki i uda wreszcie oparly się na desce od wc poczół że coś jest nie tak... nie może załatwić się tak jak zawsze to robił... Bill siedział na kibelku ^^ oparł głowę o zacisnięte, pięsci i usiłował sobie przypomnieć co tu wczoraj zaszło. Domyślił się skąd wzieła sie krew... Nie pamiętał dużo, ale na tyle wiele żeby złozyc to jakąś składną całość. Wszedł pod prysznic.. dobrze się umył... kremy itd. Po wielu wysiłkach i póbach udało mu się załatwić.. wOooW.. Wyszedl z łazienki . Zmierzył jeszcze raz wzrokiem łóżko, ale nie miał zamiaru dłużej tam przebywał.. otowrzył okna i drzwi , żeby się przewietrzyło i wyszedł na taras. DZień był ciepły, ale nie gorący. W sam raz na jakiś spacer po mieście, zwiedzanie itd, ale Bill nawet nie miało ochoty ruszać sie z wygodnego leżaka. Zlapał jakąś gazetę i przeglądną obrazki. Nagle rozdzwoniła się komórka. Ciekawe czyja.. Nikosa. Nikos szybko odebrał słuchawkę, miał okropny głos... taki zapity.. po chwili rozłączył się i wstał. Zobaczył, że Bill jakoś wszystko ogarnął.
-Jak się spało?-zapytał niepewnie Nikos
-EE.. chyba źle.. a co? -burknął Bill
-Sorry, za to wszystko, za mnie i Marcusa.. po alkoholu..
-Przestań.. jeszcze wiem co się działo.. byłem pijany, wy też, nie żywię do nikogo żalu, było super.. chciałbym to jeszcze powtórzyć... ale może z mniejszą iloscią alkoholu i wyrządzając mniej krzywd otoczeniu...

-No spoko.. ja Cie rozumie Bill. Sory, ale musze skorzystać z wc i prsyznica, mam nadzieje ze mogę.. -Powiedział Nikos
-Jasne, idź..
-Później troche posprzątam..
 Tom i Marcus nie spali długo... kilkanaście minut później obaj byli na nogach. Wszystko posprząteli,  Billa nastrój poprawił się, gdy widział że każdy jest zadowolony i nie obarczają go tymi problemami, a starają sie mu pomódz. Na śniadanie było za późno... pozartym wogóle nie chciało im się jesć. Na plażę było za chłodno. To dziwne, ale było niec o powyżej 20 *, co żadko się tam zdarzało. Postanowili , że udadzą sie pozwiedziać okolicę, miasto ponoć było bardzo malownicze i tajemnicze... w odleglejszym zakątku nawet zakazane ruiny...
__________________________________
-Stare, zakazane, zrójnowane miasto... -Bill śmiał się przeglądając przewodnik
-Fakt.. brzmi badziewnie- dodał Marcus
-Ale może okazać się całkiem śmieszne - Nikos otworzył 5 loda któego kupił podczas pobytu na mieście
-Może być różnie... xD Mam ochotę tam iść ale wieczorem... W sumie już jest prawie wieczór- Tom popatrzył na zegarek. Była 19;30. Cały dzięń spędzili z daleka od plaży, od domków, od hotelu. Byli dziś wśród ludzi... Musieli odpocząć trochę od samotnego towarzystwa, po wczroajszych zajściach to była najlepsza metoda na rozładowanie atmosfery.
-Nooo wedłóg mnie to za daleko  żeby tam iść. -powiedział Bill z przekonaniem
-Ale jakbyśmy teraz stąd wyszli to akurat doszlibyśmy tam na zachód słońća.- powiedział nikos
-Lepiej zaczekać tutaj jakiś czas , posiedzieć w knajpie a później jechać tam jakimś autobusem albo czymś takim. -zaśmiał się Tom i wskazał pobliską restaurację. Nie  była zbyt ekskluzywna, do czego chłopcy nie przywykli, szczególnie podczas urlopu preferowali ... te droższe...
-Spoko. - Marcus pobiegł pierwszy.. zają jego zdaniem najlepszy stolik. Reszta dosiadła się do niego nie kryjąc zadowolenia.
_____________________________________
-Faktycznie zachód słońca z tego piepszonego zamku wygląda jeszcze bardziej zabójczo -zauważył Bill schodząć po jakiś starych betonowych schodach. Oglądali zachód słońca na szczysie ruin jakiejś wierzy.
-Extra. Czas na coś... - Marcus wyciagna z kieszeni kilka tabletek extassSy
-OooOoOoo -Bill sie nakręcił... .Każdy wziął po jednej.
W ruinach mimo odrażających ciemności i przerażających historyjek było bardzo dużo ludzi..
-To miało być jakieś przerażające miejsce.. a jest? dyskoteka.. -Marcus wybuchnął smiechem.
-Napijemy się czegoś?- Zaproponował Tom
-Ja dziś sobię daruję - BIll zaśmiał się. -Jak coś to dzwoncie. Rozejrze sie tu. - Marcus i Tom odrazu pobiegli do baru. zamówili napoje alkoholowe i jakies środki DeKoNcEnTrUjĄcE... -Nie mam dziś jakoś ochoty na ostrą zabawę.. -powiedział
-Nooo ja chyba też . - Bill usiadł na pniu złamanego drzewa. Było suche, widocznie już jakiś czas tam leżało. Nikos dosiadił się do niego.
-Bill... - powiedział Nikos i położył rękę na jego koloanie, tak jak zrobił to Bill dzień wcześniej przy obiadokolacji. Bill nic nie mówił, patrzył na wzmagające się fale, chciał aby chwile spędzone na Malediwach trwały wiecznie. Właśnie zaczął się zastanawiać  nad tym jak to będzie jak kazdy z nich odjedzie w swoją stronę...  Zdał sobie sprawę z  tego że będzie tęsknił.
-Billl.. .nie czas teraz na rozmyślania- ciągną Nikos
-Wiem.. tak jakoś mi się na zamulanie wzięło.
-Niepotrzebnie.. -Nikos przejechał po plecach Billa ręką i położył mu ją na biodrze. po czym przysunął się do niego jeszcze bliżej. Bill odwrócił głowę w jego stronę. Nikos musnął lekko usta Billa, były wysuszone przez wiatr. Nikos pocałował go.. chiał żeby to był krótki pocałunek. Bill jednak zamierzał go pogłebić.. Wtargnął językiem do ust Nikosa.. Pragnął aby się połączyły. Bill znów poczół ten przeszywający dreszczyk.. -'pragnę go.. a tom?..'-pomyślał... ale za chwilę zapomniał na czym stały jego wszystkie myśłi... oddał się chwili. Oddał swoje ciało w ręce Nikosa.. nie chciał mu przerywać.. chiał dać sobie to.. na co miał własnie ochotę.. Miał ochotę na Nikosa.. jego delikatne dłonie pieściły ciało Billa.. to takie podniecające...


skomentuj (0)




2008-02-26 14:22:33 >> Odcinek 11 B&T-TFE

Obiad... Tom i Bill weszli do jadalni i udali się w

kierunku swojego stolika. Siedzieli tam już Nikos i

Marcus.
-Hej chłopaki -powiedział Tom i usiadł obok

Marcusa. dla Billa zostało już tylko jedno miejsce.
-Nooo, to za chwile powinni już dawać ten

obiaadd... jestem dziś wyjątkowo głodny

-powiedział Nikos
-Ty głodny?to dziwne.. -zaśmiał się Marcus.

Marcus nie miał na sobie koszulki, tylko szerokie

bokserki plażowe. w bardzo orginalnych kolorach. 

Nikos miał jakąś podkoszulkę na ramiączkach, Bill

też.. Tom miał koszulę w hawajskich (tu

malediwskich ^^) akcentach. Tom rozpiął koszulę

bo widocznie było mu za gorąco.
-To co dziś jemy ? -zaczął Bill
-Ja bym sporóbował czegoś z kuchni orientalnej

-powiedział Marcus.
-Dobry pomysł- Tom śmiał się, towarzystwo mu

odpowiadało. Wszyscy zamówili to samo...

jeedliii... a gdy już skonczyli..
-To co bierzemy cos na deser? -zaproponował

Nikos
-Zjadł bym lodaa-smiał się Bill i podniosł TyłeK.
Po chwili lody dla całej 4 były przy stoliku :)
-To co robimy popołudniuu? idziemy gdzieś razem

czy wolicie zostać sami?-spytał Bill
-Wolimy z wami-śmiał sie Nikos
-No pewnie, co o tym myślisz Tom?- kawałek

ananasa z sałatki owocowej wypadł Marcusowi z

ust , wszyscy zaczeli sie smiac.
-Taaa spoko -wybełkotał Tom . Na stole obok

Toma leżała komórka Marcusa. w pewnym

momenice dostał sms'a. Tom odruchowo rzucił

okiem na telefon . Zdołał przeczytać jedynie...

'Fucking gays...''
-Sory , musze przeczytać.
-'czy to o mnie i o billu czy do marcusa  i nikosa' ?

-zastanawiał sie Tom
-Kto tooo?-zapytał Nikos
-Ta.. ... s*ka ...
-Natasza?-zapytał Nikos i zrobił mine jakby to bylo

najidiotyczniejsze słowo jakie znał
-Taaaa -powiedział Marcus. Blizniacy patrzyli w

swoje porcje lodów nic nie mówiąć.
-Co Ci napisała ?-doptywał Nikos
-Napisała że jesteśmy piepszonymi gejami i ze jak

wrócimy to cale miasto dowie sie ze jestesmy

razem. -Marcus miał zażenowana mine. Bill i Tom

wygladali na zmartwionych.
-Ej, nie przejmujcie sie zdzira, macie odpoczywac ,

a nie sie zamartwiac... przeciez jestescie tacy jacy

chcecie i co jej do tego.. -powiedził Bill  i położył

rękę na kolanie Nikosa.Ten jednak odrzucił ją i

powiedział ;
-ja nie jestem Marcus - pozostali niewtajemniczeni

nie wiedzieli o co chodzi, ale sie nie interesowali

tym zajsciem. zignorowali sprawe i zaczeli konczyc

jedzenie. Bill strzelił buraka, on nie tknął juz

lodów. wstał i wyszedł.
-Eeh.. Bill i te jego sceny- zmarszczył się Tom
-Nikos, ugryzłeś go? -zasmial sie Marcus
-Nie.. wkurza mnie...-Nikos wstał i ogladnal sie

gdzie Bill.
-COoo? przeciez Bill to w porzadku ggosc na

luzie. -zacza bronic go MArcus
-Tez tak myslalem. - Nikos wstał i wyszedł.
-No Chłopie.. zostaliśmy saAAmiii , biegniemy za

naszymi miłosciami? czy zostajemy i czekamy az

im sie znudzi i sami to zalatwia ?- nawijał Marcus
-Lepiej tu zostać, im tam raczej nie pomożemy -

powiedział Tom
-To może skoczymy do basenu? się odpręzyc?
-Jasne, napiszę bratu sms'a ze jak im przejdzie

niech wpadna
-Tom, myslisz ze sa razem?
-Nie wiem, chyba tak...
Tom i Marcus poszli do basenu. Zamówili sobie po

drinku i siedzieli sobie w ładnej wodzie, wśród

ładnie urządzonego ogrodu.
Tymczasem Bill siedział u siebie w pokoju i płakał.

Oparty o ściane, z głową między kolanami...
-Billy...?-odezwał się cicho i przeciągle Nikos. Bill

nic nie odpowiedział. - Wiem ze tu jestes..

chciałem pogadać.. chciałem przeprosic.. moge

wjesc?
-nie.. nie masz za co przepraszac.. chodz.. to ja

powinienem.
-Cii.. - Nikos zamknał usta Billowi pocalunkiem. Bill

nie protestowal. podniosl sie i polozyl na lozku .

Nikos na nim. calowali sie .. Bill nagle oderwał się..
-Bill to dlatego ,że Marcus powiedziął mi, że mu

sie podobasz... a bylem zazdrosny bo to mój

chłopak, a pozatym.. Ty mi sie tez podobasz wiec

nie mogłem.. tak .. no... zazdrość...
-Rozumię Cię nikos... -Bill podniósł się Nikos

podał mu komórkę..
-Sms od Toma, chcą żebyśmy wpadli na basen..

co Ty na to?
-Lepiej będzie jesli to oni wpadną tutaj do nas...
-No tak.. -Bill wysłał smsa Tomowi. -Mamy jeszcze

chwilę czasu zanim się do nas doczołgają...
-Taaak.. co z nią zrobimy? -Nikos patrzył w oczy

Billa, mógł dostrzedz tam jeszcze resztki łez.
-Przepraszam , że przezemnie płakałeś- Pogładził

go po policzku.
-Często mi się to zdarza-Bill patrzył na Nikosa i

miał ochotę znów zatopić się w jego ustach. Tak

się też stało. Nikos miał kolczyk w wardze, tak jak

Tom, oraz w języku co dodawało tym pocałunkom

jeszcze większych emocji.
-Twoje kolczyki są super-powiedział Bill , kiedy

skonczli się całować.
-Mam też przekute uszy. w obu tunele.. no i mam

zamiar przekuć sobie sutek.
-Oooo.. tutaj?
-Tak , na wyspach- Nikos patrzył z dumą na

zadowolonego Billa
-A masz jakieś tatuaże?-zapytał Bill
-Tak mam. Pokazac CI?
-Świetnie, chętnie je obejrze, wiesz, ja też mam

tatuaże
-Wiem, Ty masz 3, ja mam 2
-Też moge Ci pokazać- bill uniósł brew do góry.
-Twoje widziała cała Europa i pół świata, moje

zaledwie 2 osoby.
-No fakt... dobrze to ująłeś. Więc pokaż mi swoje

tatuaże- Bill chciał jak najszybciej je zobaczyć.

Nikos opuścił bokserki i odwrócił sie tylem do Billa.

 JEgo oczom ukazałą się róża z cierniami.. miała

jakieś krwisto czerwone wstawki.
-To jest coOl-powiedział Bill.
-Patrz dalej... - Nikos stanął przed siedzącym na

łóżku Billem. przodem. spuścił spodnie jeszcze

nizej. Teraz bill zobaczył wypalone na skórze

Nikosa kajdanki.
-Wow.. - mruczał Bill. Nikos obciągnął spodenki

jeszcze niżej. Złapał rękę Billa i położył na swojej

męskości, która pod wpływem dotyku Kaulitza

zaczela sie niebezpiecznie powiększać i pęcznięć.

 Bill ukradkiem popatrzył naswoje krocze , gdyż

poczół że coś się tam unosi.. no tak.. można sie

bbyło spodziewać! Bill-> dziwka! kazdego by tylko

gwałcił i molestował. Po kilku minutach Bil l

oderwał się od Nikosa.
-Nie teraz...
-Wiem,- Nikos uśmiechnął sie przyjaznie , poprawił

swoją garderobe i usiadł przy Billu. Po niedługim

czasie przyszli Tom i Marcus. Byli rozbawieni.

Wspólnie postanowili , że udadzą się na plaże i

poczekają na zachód słońca.. później wieczorny

melanż..
Tak też zrobili. Siedzieli na plaży.... rozmawiali..
________________________________
Godzina 22;30
-Bill, podać Ci drinka?-pytał Tom. Cała czwórka

siedziała na tarasie, sączyli soczyste, egzotyczne

i energetyzujące drinki.
-Taak.. ale tego z większą zawartością alko...
-I co idziemy imprezować ? -zaśmiał się Marcus.
-Nie. musimy sie lepiej zapoznać sami - powiedział

Nikos i złapał TOma za rękę.. ciągną go wzdłóż

mola w kierunku oceanu.
-Wykąpiesz się ze mną?-zaproponował Nikos. Był

pijany
-Jassne... -Tom zostawił spodenki na molo. Nikos

patrzył na jego dużego człona.. ZRobił to co jego

towarzysz.. pozbył się spodenek. Weszli do wody.

Kilka razy ''niby '' przypadkoowo Nikos ocierał

swoim penem o pena Toma.. widać było że

obojgu to odpowiada.
Bill i Marcus siedzieli na tarasie. Nie mieli na sobie

ubrań, tylko te słodkie krótkie spodenki ..

z''malediwskimi'' akcentami.
-Zimno mi sie robi -powiedział Bill i się skrzywił
-EE.. mało drinków pijesz-zaśmiał sie Marcus
-Pije duzo , ale poza nimi nic mnie nie rozgrzewa..

a drink to dla mojego młodego ciała za mało - Bill

śmiał się
-Wreszcie gadasz od rzeczy- powiedział Marcus.

Wstał i podszedł bliżej Billa.Pomógł mu wstać . Bill

już lekko się zataczał. Trochę już wypili.. Marcus

Przytulił Billa i zaproponował że wejdą do środka.
Tom i Nikos wyszli z wody.. wypili jeszcze trochę .. i

weszli do pokoju. Zastali swoich 'kochanków'

razem leżących na łóżku, jednak jeszcze

ubranych.. leżeli i rozmawiali. tom i Marcus nie

mieli już ubrań, zapomnieli o nich..
-Bill.. mam ochotę na..- mówił z pijanym akcentem

Tom
-Ja też.. - Bill podniósł się i zdjał bokserki. Po czym

rzucił się na Toma.. Przywarł go do sciany i zaczął

całować. Tom nigdy jeszcze nei widział Billa w

takiej akcji jak ta..
-To wy robicie my patrzymy?-śmiał się Marcus
-Narazie tak.. - powiedział Bill i zblizył usta do

męskości brata. odrazu bez wachania wziął go do

ust i zaczą tam posówać.. Nikos siedzial na łożku i

patrzył z wielkim zaciekawieniem, tak ze wyszedl

mu jezyk. Marcus lizal gopo szyji. nie lubił być

bierny.


skomentuj (0)




2008-02-26 14:21:34 >> Odcinek 10 B&T-TFE

.......................
Rano o 9 Billa obudził telefon. To Gustav.
-Haaaloo..-ziewał do słuchawki Bidon.
-HejaS Bill! Jak tam pokoje? macie jakieś

ciekawe? daleko masz Toma?
-EEe... mamy jeden domek taki, dla siebie... z

prywatną plażą i molem, a pozatym too zaraz

musimy na śniadanie-Bill jednym okiem rzucił na

Toma, który właśnie sie rozciągał. Mimo

wieczornych ciężkich ^^ przeżyć wyglądał na

wypoczętego.
-AA to jeszcze lepiej niż w pokojach, a jak

pogoda? -krzyczął dalej do słuchawki Gucio
-Pogoda super... wieczorem chyba był sztorm, ale

dni są piękne... chyba dziś jest też gorąco -Bill

zdawał relacje.
-Dobra chłopaki, zadzwonie jeszcze, teraz idę

chyba na śniadanie, wiecie jak to jest! życze

udanego wypoczynku!
-DZięki, nawzajem..
-A i pozdro dla Toma.
Rozłączył się... Bill patrzył na brata, który bez

ubrania szalał po pokoju... zaciągnął swoją

walizkę pod szafe i chyba miał zamiar się

wypakowywać.
-Za chwilę na śniadanie-powiedział Bill, wstał i

cmoknął Dreda w czoło... Tom popatrzył w górę...
-Idź do łazienki, ja wyrobię się po Tobie.. - Tom

uśmiechnął się i zabrał się do wypakowywania. Bill

siedział w łazience do 9:40. Tom zdązył się już

całkowicie wypakować. Bill wyszedł z łazienki,

ubrany i jak zawsze 'pełny lans' ^^ Tom wszedł do

łazienki i po 10 minutach  był już umyty ubrany

itd... Wyszli z domku. Szli aleją pośród palm.
-Ale gorąco...
-No strasznie-Bill podniósł rękę do góry...
-Co dziś robimy?
-Eejj... tu jest basen, więc idziemy na basen ^^

-powiedział Bill
-No, po śniadaniu basen chwilę a potem na plażę

oki?
-Spoko, odpowiada. -DOszli już do jadalni, Była

bardzo egzotycznie urządzona.
-W moim stylu - Bill śmiał się
-Pijemy dzisiaj driny?-zapytał Tom i wybuchnał

smiechem
-Rano lepiej napić się sokuu... W temperaturze

35*C alkohol się innaczej przyjmuje-powiedział Bill

i zajął miejsce przy stoliku. Dużo ludzi zebrało się

na śniadaniu. Kilka dziewczyn cały czas

uśmiechało się do Billa i Toma. Chyba ich

rozpoznały. Ich jednak nie interesowały żadne

dziewczyny... Nagle podeszło do nich 2

chłopaków.
-Możemy się dosiąść ?-zapytał jeden.
-Tak, jasne.. -odrazu rzucił z wielka życzliwością

Tom i pokazał im wolne miejsca.
-Mam na imię Marcus -powiedział jeden. Był

wysoki, wysportowany, miał ciemne oczy, ciemne włosy, a na nich jasne pasemka. Diament w

uchu , włosy na żelu ^^ wyglądał na typowego

lansera.
-Ja Nikos-powiedział drugi. Ten był jakoś tak

trochę pod emo. Blond włosy i słodka fryzurka.

Przekuta warga, wysoki i ogólnie sprawiał bardzo

dobre wrażenie.
-Bill
-Tom - dodali i zaczęłi się śmiać.
-Jesteście w jakimś domku czy w hotelu? -zapytał

Marcus.
-My mamy domek, 39 -powiedział Tom
-Wy jesteście bliźniakami tak? -zapytał Nikos
-Nooo jesteśmy, -zaśmiał się Bill
-My mamy domek 40, ostatni, to blisko was...

-powiedział Nikos i uśmiechną się
-Ahh tak, faktycznie. A jesteście tutaj sami? -pytał

Tom
-No, my jesteśmy razem.. -powiedział Nikos
-Razem tutaj i razem.. -jąkał się Marcus
-Rozumię- Tom uśmiechnął się
-moglibyśmy się zaprzyjaźnić jakoś -zaproponował

Marcus
-Jasne, ja nie mam nic przeciwko -powiedział Bill
-Chętnie -Tom uśmiechnął się i puściił oczko, do

wyszstkich :)
Zjedli śniadanie. Potem wyszli.
-Ej ja muszę skoczyć do sklapu

jeszcze-powiedział Tom
-Pójdę z Tobą, mogę?-zaproponował Marcus
-Dobra to ja z Nikosem pójdziemy do nas, chyba

nie masz nic przeciwko-powiedział Bill i popatrzył

na Nikosa
-Super pomysł. - Poszli. Bill i Nikos szli powoli i

rozmawiali. Nikos okazał się całkiem miłym

chłopakiem
-Moge o cos zapytać?-zaczął nagle Bill
-Jasne, wal
-Jesteś Bi czy Gay?
-Gay.. a Ty jesteś... ? jakiej orientacji?
-Wiesz Nikos,ciężko mi to określić... albo bi albo

gay, laski raczej nie pociągają mnie...
-Rozumię, Marcus też nie wiedział kiedyś jak to

jest, ale uświadomiłęm mu, że..
-Ehh... a wasza rodzina? znajomi? wiedzą że

jestescie razem? -zpytał Bill
-Tylko niektórzy.- Doszli już do pokoju. Bill musiał

sie rozpakować, więc Nikos pomógł mu. Widać że

sie polubili.
Tom i Marcus odwiedzili jakiś sklep. Kupili różne

napoje. Alkoholowe i inne... W drodze do domku

rozmawiali. Tom opowiadał Marcusowi o sobie i o

Billu, Marcus o sobie i o Nikosie. Opowiadali sobie

 jak zamierzają spędzać czas itd. Doszli już do

domku. Nareszcie..
-Hej chłopaki, jak się bawiliście? -przywitał ich

głośno Nikos i dał Marcusowi całusa w usta, a

Tomowi w policzek. Bill , pocałował w usta Toma,

a Marcusa w policzek. Zaczęli się śmiać.
-A wiec wy... ? -Marcus dziwnie patrzył na Billa i

Toma
-Noom tak jakby... -powiedział Tom i przytulił

siedzącego obok Billa
-Wiecie co, mam pomysł trzymajmy się razem..

zróbmy imprezę, chodźmy na plażę .. -zaczął

wyliczać Nikos
-Uważam że to świetny poimysł -powiedział

szybko Tom - a wy?
-Mi jak najbardziej odpowiada- krzyknął Marcus.
-Mi teeżż .. -powiedział Bill i podniósł się. Zabrał

torbę plażową -No chodźcie, szkoda dnia. Na

plaży jest tak pięknie!
-Dobra, to ja skoczę jeszcze do nas po rzeczy.

Zaraz do was dojdę. - powiedział Nikos i pobiegł

do domu po rzeczy.
Pozostała trójka udałą się na plaży
-Ale ostro daje. -powiedział Marcus.
-Nooo ... -Bill był bardzo miły.
-To gdzie się rozkładamy tutaj? blisko oceanu czy

pod palma?-zapytał Tom
-Ja wolę chyba bliżej oceanu, ale jak wolicie ppod

palma to nie ma sprawy -powiedział Marcus
-To może lepiej pod palmą, bo jak ktoś woli być na

słońcu to się wysunie.- powiedział Bill . Przyszedł

Nikos z ręcznikami.
-To rozkładajmy się. -powiedział i pobiegł do

oceanu. zanurzył się w wodzie.
- Chodź Tom ! -krzyczał Nikos i chlapał się. Tom

pobiegł do niego
-No, to teraz będę mogł się zapoznać z Tobą Billy

-powiedział Marcus i uśmiechnął się do Billa. Bill

rozkładał ręczniki z wielkim zadowoleniem
-Cieszę sie, mógłbys posmarować mi plecy

olejkiem? -zapytał Bill i puścił oczko Marcusowi.
-Jasne, z wielka przyjemnosćia przystojniaku. -

Thomas nachylił się nad Billem i wsmarowywał w

niego olejek.. masował jego plecy.. .
-aaa.. mógłbyś być masażystą.. -śmiał sie Bill
-Tylko takim milutkim osobom jak Ty robię to z

taką delikatnoscia i dokladnoscia -powiedział

Marcus
-'czyzby mnie podrywał?.. w sumie.. odpowiada mi

to.. '-pomyslal Bill
-Hmm... a czy mógłbyś mi się odwdzięczyć?

-zaproponował Marcus.
-Jasne... masz bardzo łądną opaleniznę, mysle ze

wystarczy Ci 10uv ..-powiedział BIll
-Tak, zazwyczaj używam lekkich olejków. Ty masz

wrazliwą skórę wiec trzeba Ci wiekszej ochrony,

zwlaszcze tutaj na Malediwach. - Bill masowal

plecy Marcusa.. przysunął biodra do jego pleców,

tak że swoim stojącym penem ocierał się o niego.

Thomas podniósł głowę i patrzył w oczy Billowi. Bill

nachylił się. i polizał Marcusa po ustach. Marcus

zaczął sie z nim całować, ale Bill odsunał sie

szybko w obawie przed Tomem i Ronnem.
-Nie teraz Marcus. -powiedział Bill
-Wiem.. przepraszam
-Nie, nie ma zaco, nic się nie stało.-Bill uśmiechnął

się przyjaźnie i skonczył smarować Marcusa

olejkiem.  Siedzieli na ręcznikach i patrzyli jak ich

kochankowie pluskają się w wodzie. Wygladali jak

dzieci rozbawione, beztroskie...
-Hej idziecie do nas? woda jest super-krzyczeli
-Narazie nie bo olejki muszą nam wyschnąć-

krzykną Bill i popatrzył na Marcusa, tak jak

jeszcze rano patrzył na leżącego w łóżku Toma.
-Ehh.. Bill.. jesteś bardzo interesujący-zagadał

Marcus. Bill nie odpowiedział nic, tylko się

uśmiechnał.
-A ile te olejki potrzebują na wchłoniecie sie? są

wodoodporne prawda?-zaczął  Marcus
-Nie wiem, już powinny wchłonąć. Muszę się

załatwić. -powiedział Bill
-Idź tu w krzaki, a co to? to lepsze czy to gorsze?

-zapytał Marcus
-Na szczęscie to pierwsze- powiedział Bill i zaczeli

sie smiac. - Bill wstał i podszedł do palmy. Opuścił

spodnie i zaczął oddawać ''siusie'' ^^ Siiiiiiii..... 
Marcus wstał
-Ej Bill idziem do wody?
-Nom, chodź.-Bill przybiegł do Marcusa.

Wskoczył mu na plecy i razem pobiegli.. GDy byli

już w oceanie, Marcus zrrzucił z siebie Billa do

wody.
-aaaa!!-Bill śmiał się..
-Utopić Cię Bidonie? -zaśmiał się Tom
-Nieee.. No a kogo bedziesz... - śmiał się Nikos
-No dobra.. masz rację. -Tom zanurzył się w

wodzie. Pływali jeszcze dość długo.
..............................................................
Było około 14. Chłopcy pozbierali już swoje

klamoty i szli w kierunku domku Billa i Toma.
-Ej no to my idziemy do siebie teraz -powiedział

Nikos
-Oki, to do zobaczenia na obiadokolacji, Ten sam

stolik co rano -powiedział Bill
-Dzięki za miłe spędzenie czasu !-krzykną

Marcus
-Nawzajem-dodał Tom i rozeszli się. Bill i Tom

wzięli prysznic, a gdy oboje byli już po usiedli na

tarasie w cieniu palm.
-Co o nich myślisz Tom?
-Całkiem fajni kolesie... -Tom patrzył na

uśiechniętego Billa
-No też myślę że są w porządku.
-Zapowiada się interesujący urlop -Tom śmiał się ,

Bill też. Byli zadowoleni z nowych znajomych.
-Dobrze się z nimi bawiłem i są na luzie, no i  są

gejami... -komentował Bill
-Taa.. to ważne.. że wiesz..
-Nom. -Bill wstał i wszedl do ganku. Napił się coli

stojacej na lodówce.


skomentuj (0)




2008-02-26 14:20:22 >> Odcinek 9 B&T-TFE

Siedzieli tak jeszcze przez kilkanaście minut. Tylko księżyc oświetlał ich nagie, co chwile zalewane przez fale ciała. Ich serca napełnione były radością. Dzień był gorący, wieczór również. Było już dość późno. Na horyzoncie zaczęły zbierać się najpierw pojedyncze, a później podwójne chmury...
-Hmm, popływamy chwilę?
-Nie teraz... narazie chce mi się sexu! -powiedział Tom i rzucił się do całowania brata.
-Masz takie ciepłe dłonie Tom... -Zaczęłi się całować. Jak zwykle ich pocałunek był długi i sprawiał wrażenie nienasyconego.. nie, to nie pocałunek był nienasycony! To Tom i Bill byli jeszcze nienasyceni. Mimo iż wreszcie mieli to czego pragnęli, chcieli więcej... Pragnęli swoich ciał, ust... Wszystkiego...
-Wyjdźmy już z wody-zaproponował Bill
-A będziemy robić seexxyy?
-Taaak, 'jesO, ale on jest pijany... bardziej niż ja '-pomyślał Bill i wyszli z wody. Tom usiadł pod tą samą palmą, pod którą jakiś czas temu obserwował zachód słońca, tak samo oparł o nią głowę...

-Wiesz co braciszku -powiedział Bill i zaczął gładzić dredy Tomowi.-Wieje wiatr... zostaniemy tu? czy pójdziemy do domku?
-Hmmm... myślę że na plaży będzie lepiej...-TOm wział banana i odwrócił Billa tyłem do siebie. Zalał banana balsamem do ciała, który wiezli z domku, żeby "gładko" wchodził xD i wszedł... bardzo gładko. Po jakiś 5 minutach, Tom odwrócił Billa przodem. Bill pochylił się nad penem ^^ brata i wziął go do ręki. Najpierw oblizał sam czubeczek, późńiej wkładał go coraz głębiej i szybciej, następnie lekko go przygryzł... Ocierał językiem i jeździł lekko zębami. Następnie Tom podniósł się i wstał. Bill klęczał przed nim. Dred złapał Bidonka za głowę i bawił się jego włosami... zaczął przesówać go brutalnie do przodu i do tyłu. Zaczą go 'jebać' w usta.
Chmur nad oceanem zbierało się coraz wiecej. Dały się słyszeć dalekie grzmoty, wiatr wzmagał się, z czasem bliźniacy byli w stanie dostrzec błyskawice. Nie przestawali jednak... Tom nie chciał skonczyc w ustach Bidona, dlatego odwrócił się tyłęm. Bill stał za nim i chciał mu ''wsadzić'' , ale nie był pewien czy pójdzie mu to dobrze, ponownie użyli balsamu do ciała... Bill zaczął wchodzic w Toma. RObił to szybko i rytmicznie... Sztorm zbliżał się, ale nie przeszkadzało im to. Byli zajęci.. i bardzo podnieceni... Burza była jak efekty specjalne, jeszcze bardziej mobilizowała ich do działania.
-TOm, uwarzaj, zaraz skoncze... -Tom miał w ręce swojego...  i walił go ... mocno... tez poczuł że to juz TO i spuscił się.. tym razem na palmę ^^ Bill zrobił to w Dredzie :)
Rozległ się głoścny hałas, to pioruny... burza była już nad nimi. Wiatr wiał bardzo mocno. Zaczał padać deszcz, bez jakiego kolwiek pochamowania... lało jak z cebra... bardzo wielkie krople uderzały ich o zmęczone, młode ciała... Deszcz był bardzo ciepły... rozluźniający, ale tak mocne uderzenia kropli zaczęły sprawiac im ból. Postanowili wrócić do pokoju. Szli swoim drewnianym molem.. Nie mieli ubrań, ale nie dbali o to, byli zbyt zajęci sobą i przejęci tym co się właśnie stało, tym co się działo w powietzu.
-Noo, jesteśmy.. -Bill otworzył drzwi. Jego oczom ukazało się wielkie łóżko, ale wcześniej był mały ganek.
-Jeszcze sie nie rozpakowaliśmy-zauważył Tom
-Eeee... zrobimy to rano.- Bill przeszedł przez sypialnie prosto do łazienki-Tom podaj mi ręcznik - Po chwili Tom stał przy Billu z dwoma żółtymi ręcznikami.
-Weźmiemy prysznic razem?- spytał Tom
-Tak... będzie szybciej.. :D , jestem zmęczony.
-Ja też... - Weszli do kabiny. Letnia woda wypłukiwała piach z ich włosów, spływał z ich ciał... po tułowiu, pośladkach, po nogach.. cała kabina była w piasku! Bill wział żel pod prysznic i zaczął myć Tomowi plecy... później resztę... dokładnie go umył, następnie role sie odwróciły. Spłuklai całą pianę wodą, owinęłi sie recznikami i wskoczyli wprost do łóżek.
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też mój Bidonie. -Po krótkim czasie zasnęłi. Za oknami szalała burza. Ale im to nie przeszkadzało... Spali....


skomentuj (0)




2008-02-26 14:19:09 >> Odcinek 8 B&T-TFE

-Tej Bill, patrz jakie palmy, albo mi się wydaje albo na nich wiszą bananki... -powiedział Tom i wybuchli śmiechem
-Czekaj, powiedz mi czy przez cały urlop zostajemy na jednej wyspie, czy też może pozwiedzamy inne, tu jest ich pełno... widziałeś z resztą z samolotu! Istne szaleństwo..
-Nie, narazie nie chcę się stąd ruszać , chciałbym być z Tobą... i tylko z Tobą.. a ta wyspa i ten domek... 39.. wsam raz dla nas!
-Też tak myślę, ale bałem się, że może zechce Ci się zwiedzać, oczywiście nie przeszkadzałoby mi to , ale wole być tutaj. Kocham Cię Tomy.
Doszli już do recepcji. Powitały ich miłe młode kobiety i poinformowały o wszystkich wydarzeniach, imprezach etd dotyczących ich pobytu na wyspie.
-Macie tutaj chłopcy plan dnia, który was jak najbardziej obowiazuje. A więc. O 9 naszego czasu, podajemy sniadanie. Oczywiście w formie bufetu. Później macie naturalnie czas wolny, aż do godziny 16. Naturalnie dziś na śniadanie już się nie załapiecie, bo jest grubo po nim. Dodatkowo przewidujemy różne wycieczki. Min. czekają was 3 fakulatywne, o których mowa w szczegółowym opisie waszego pobytu. Nie będę wam tym ruć głowy, bo sami w wolnej chwili rzucicie na to okiem.Myślę że program jest wam dostosowany do wieku i zainteresowań. W godzinach 10-15 czynne są warsztaty na których poznajecie się z innymi młodymi ludźmi spędzającymi tu wolny czas, robicie różne ciekawe rzeczy, uczycie się nowych języków, przygotowujecie materiały opowiadające o was i o waszych okolicach zamieszkania, ma to na celu zapoznanie was z innymi kulturami. Oczywiście warsztaty nie są obowiazkowe, większość młodzieży spędza te godziny piękąc się w słońcu na plaży i maczająć ciałka w oceanach. Niedaleko od hotelu rozciąga się plaża publiczna. Na nie j jednak obowiązują pewne normy i zasady. Zabronione jest np opalanie się TopLEs xD . Natomiast plaża otaczajaca wasz domek , jest prywatna i dysponuje tylko wam, mozecie tu zapraszać znajomych, ale bez waszej zgody, nikt nie ma tu wstępu. Ale to z innej beczki. Wracając do planu dnia, o 16 jest obiadokolacja, również w formie bufetu. Po kolacji zaczyna się zabawa.. otwierane są wszystkie klubi itd. Pan w tamtym okienku powie wam co chcielibyscie wiedziec o miescie. Chyba wolelibyście juz zająć sie sobą, więc nie będę wam zanudzała... Jeśli coś was szczególnie zainteresuję, tak jak mówię w okienku nr. 4 dowiecie się wszystkiego- miła pani recepcjonistka i prezenterka zapoznała chłopaków z planem, programem, eskapadą urlopu.
Wyszli z recepcji hotelowej.
-Wracając do tej palmy... Tom, tam na serio są banany...
-Możemy je zrywać?-zaśmiał się Tom
-Skoro to nasza prywatna plaża, nasze prywatne palmy to i banany są nasze prywatne. -Bill złapał Toma za rękę... nikt ich nie widział. Mieli totalny lOOz...
-Jak dobrze.. nareszcie sami.. bez fanów, paparazzich etc... -powiedział Tom
-Taakk, Tylko Ty i ja.... Kocham Cię.
-Ja Ciebie Też Kocham Billy
-Która godzina?-zapytał Bill wciąż trzymająć w ręce, dłoń Toma.
-EE.. w sumie już po 14, wiesz coo... idziemy na tą obiadokolację?
-Tak, pójdziemy... ale może najpierw pójdziemy popatrzeć na plażę? Jeszcze młoda godzina, ludzie się opalają... lOOz i gorąco.
-Ale chodźmy na naszą właska plażę.-powiedział Tom
-Oki. -Trzymali się za ręce... było gorąco... Tryskało od nich światło... Gdyby ktoś na to patrzył mógłby bez słów domyślić się że oni się kochają... Para tak beznadziejna i idiotyczna, a tak doskonała...
Poszli najpierw do domku. Posmarowali się olejkami do opalania itp, słońce było mocne i było wysoko... ich delikatnej skórze mogło łatwo zaczkodzić... byli tak blisko równika... Gdy juz się posmarowali wskoczyli w krótkie spodenki, Bill i Tom w takie same, z pomarańczowo-seledynowymi refleksami i ruszyli. Ruszyli na podbój plaży, swojego szczęścia, radości miłości... tego co najlepsze... poszli szukać tego o czym od dawana tak marzyli... te marzenia były tak odległe i niedostępne... a stały się realnym życiem... tym co ich otaczało.. wreszcie mieli to czego chcieli... bardzo chcieli
-Zobacz... jak tu cicho Tom, jak tutaj pusto, jak tu pięknie... mam ochotę zapuścić się na tej plaży z Tobą i nigdy nie wracac.. zapomnieć o sławie... o znajomych.. być tylko z Tobą...
-Zapomnij... Bill zapomnij! Mamy tak dużo czasu, tylko dla nas! nie myśl o tym co będzie, zobacz co mamy... tu  i teraz! Ja i Ty! Kochamy się... tutaj możemy  być naprawdę szczęśliwi! Nikt nam tego nie zabierze! Nikt! dlatego ciesz sie tym co masz, nie zastanawiaj sie nad tym, że mozesz tego nie miec... masz mnie! masz to czego nie ma nikt... masz miłość.... masz osobę która Cię kocha i nigdy nie zostawi
-Tom, TOM!!! przyprawiasz mnie o dreszcze...! Kocham Cie!! aaaa!!! gdy do mnie mówisz mam ochotę... ehh... zawsze Cie mieć!
-Będziesz mnie miał zawsze! obiecuje! -Tom przyciągnął do siebie twarz Billa, Bidon miał okulary przeciwsłoneczne. Tom zdjął mu je i zaczął go całować.. lizać.. ssał jego kolczyk..
-Doskonale! Tom jaki ty jesteś doskonały..- mruczał Bill w usta bratu.
-Wiem... Ty też...-całowali się, nie przestawali... Usiedli sobie na piasku.. słońce ich paliło, wiatr muskał ich młode, zakochane i napalone ciała... tak bardzo chcieli się do siebie zbliżyć... ale jeszcze nie teraz.. później.. najpierw muszą iść na obiadokolację.. spiotkać się z innymi.. a później.. sami...
...........................................
Podczas obiadokolacji
-Tooom.. przynieś mi jeszcze jednego drina.. sa takie pyszne... -powiedział Bill i zatopił się w egzotycznie-pachnącym koktajlu z jasno-żółtą słomką
-Jakiego?
-Mieszanka wszystkiego.. przynieś przynieś! -zaczęłi się śmiać. Po chwili Tom przyszedł z dwoma pysznymi drinami. Wypili je dość szybko.. bardzo dużo.. chyba z 10-11?!  Po czym napalili * się jeszcze papieroskami i ... po jednym skręcie od cioCi  maryśi ... Poszli do swojego domQ.
-Bill idziemy na plaże KotQ?- wyli lekko.. (ostro) wstawieni, drinki, fajni i maria.. niezły kop jak na początek...
-TaaaaK... otwórz drzwi i wyjdź.. ja zaraz przyjde tylko coś weeezmmee - mówił Bill przeciągle i śmiał się..
-Kotku.. a chcesz seksu?
-Taaak Myszko.. -Bill śmiał się i szedł nieco skrzywionym krokiem-Wyjebie Cie skarbie
-Wiem Kotku.. sex.. z sexem!!
-Kocham Cie i twoją dupee.. i Twojego pena.. -powiedział Bill i rzucił się w ramiona brata
-Co masz w ręce?-zapytał Tom i obijał Billa
-Balsam do ciaała.. posłuży nam jako nawilżacz... mam też kilka bananów, leżą na tarasie..
Wyszli. Zabrali to co mieli zabrac i pobiegli na plażę. Słońce już dochodziło do zenitu. . . Ahh.. uroczy zachód.. pięknie...
-A my sami posród palm.. szumu fal oceanu... pośród piasku.. -komentował Bill . Znaleźli zaciszne miejsce przy dwóch palmach, przy samym brzegu oceanu Indyjskiego...
-Tak mi dobrze z Tobą mój seksowny PlayBoyu... -powiedział Tom i rzucił się na Billa. Obaj nie mieli na sobie nic oprócz tych kolorowych spodenek...  Tom szybko złapał za spodenki Billa i obciągnał mu je na dół... To samo zrobił ze swoimi...
-Ale woda musi być gorąca... spróbujemy? wykąpiemy się?-zaproponował Bill . Tom siedział oparty głową o palmę, twarzą zwrócony w stronę oceanu Patrzył na Billa wbiegającego do wody. Było już ciemno, tylko resztki promieni słońca oświetlały chmury nad horyzontem... Tom nie widział nic, prócz zarysu męskośi brata... Bill biegał po brzegu i chlapał, jak małe dziecko. Ten widok bardzo podniecał Toma.. -'mój niewinny Bill... muszę go przelecieć.. znowu... '-pijane myśli krążyłu mu po głowie.
-Idę do Ciebie Sexie!-krzyczał Tom i wstał... szedł w kierunku oceanu.. Bill wszedł do wody po pas... nic nie miał na sobie... letnie fale muskały jego ciało... Tom stał w wodzie po kolana.. Bill podbiegł do niego , złapał za ręce i pociągną za sobą na głębszą wodę.
-Zrobimy to w wodzie?-zapytał nieśmiało Bill
-A chcesz?
-Taaak, bardzo...
-Ja również.. -Tom odwrócił Billa przodem do Siebie, wepchnął mu do ust swój język... zaczęli się całować, jak zawsze namiętnie, gorąco... i oczywiście podniecająco. Ta woda, atmosfera i ta miłość sprawiały że ich VAcłavy sterczały i niebezpiecznie się powiększaly.
-Pragnę Cię Tom! Tak bardzo Cię pragnę!-powiedziął Bill i zanurzył się w wodzie. Usiedli na głębokości ok. kolan.
-Dziś ja jestem aktyw,-powiedział Bill i wskazał Tomowi miejsce w którym ma się położyć. Woda dobrze nawilżała ich narzędzia i Bill bez problemu wszedł w zanurzonego Toma, opartego na rękach... Bill wchodził w niego i wychodził.. niewiele mówili.. słyszeć dąły się tylko jęki rozkoszy i podniecenia... po kilku minutach Bill poczół że jest juz blisko . Wyjął swojego Pena z Toma i zaproponował zmianę pozycji. Teraz Bill siedział zanurzony a Tom usiadł na nim okrakiem. Zaczął się na niego nabijać. Pałka Billa stałą... Złapał w rękę vacka Toma i zaczął trzepać, w rytm jaki dyktował Tom nabijając się na jego wielką pałę. Piepszyli sie jeszcze chwile, aż doszli.. sperma obu chłopaków zmieszała sie z morskimi falami... z pianą wytwarzająca sie tuż przy brzegu. Było już ciemno. Księżyc oświetlał ich nagie ciała... Tom zszedł zBilla i usiadł w wodzie obok brata. Byli zmęczeni ale szczęśliwi. Dochodzili do siebie....
-Tom, ale nie skończymy na tym naszego dzikiego, egzotycznego sexu prawda?
-Oczywiście, że nie... zaraz spróbujemy z naszymi naturalnymi egzotycznymi zabawkam... -powiedział Tom i puścił Billowi oczko.
-Tak.. ale ochłońmy trochę.
Bill przytulił się do Toma. Siedzieli oparci o siebie i wpatrywali się w wzmagające się fale...

skomentuj (0)




2008-02-26 14:18:11 >> Odcinek 7 B&T-TFE

Przestali się całowac. Bill zdjął Tomowi opaskę, którą nosił od rana.Często nosił

opaski... i te jego słodkie kaszkietówki.
-Jutro jedziemy, tak bardzo się cieszę!-powiedział Tom.
-Kochasz mnie?-zapytał Bill i zrobił żałosną minę... po czym uśmiechnął się.
-Takk..bardzo Cię kocham, najbardziej na świecie... a Ty mnie?
-Ja Ciebie też... także tak bardzo bardzo bardzo... ehhh Kocham!!-Bill usiadł okrakiem

na Tomie... ehh HeHe..
-Jutro lecimy... dziś zrobimy nasz ostatni raz w Berlinie... co Ty nato? musi być

wyjątkowo...
-Ostatni raz teraz w Berlinie.. chyba nie skonczy sie.. juz .. tak odrazu?-powiedział Bill i

wystawił język.
-No tak, ostatni raz w Berlinie przed wyjazdem.
-Więc jak to zrobimy?
-Jakoś wyjątkowo- Tom wstał i wszedł do łazienki. po kilku minutach wrócił owinięty

ręcznikiem Bill ciągle mu się przyglądał.
-Wow... Tom.. brałeś prysznic-zapytał Bill i uśmiechał się
-Jeszcze nie.. ale zamierzam to zrobić... tylko coś Ci powiem.. nie sam.. :D
-A z kim???-bill znów wystawił język.
-Z osoąbą którą naprawdę bardzo, ale to bardzo kocham... - Tom klęknął przed

siedzącym na brzegu łóżka Billem. Wziął do ręki dłoń brata i zaczaał  ją całować.
-Kocham Cię... idziemy pod prysznic? - Wstali  i weszli do łązienki.. Tom zdjał Billowi 

resztę ubrań, które ten miał na sobie. Super.... Gdy Bill stał już nago w łazience , Tom

nadal miał ręcznik. Ale Bill pociągnął i ręcznik spadł na ziemię. Bill podał rękę bratu i

wciągnął go do kabiny.Bill patrzył jak Tom odkręca wodę... była taka letnia... ani za

ciepła, ani za zimna. Cudownie brać letni prysznic, w centrum zimowego Berlinu z

ukochaną osobą i myślą że już jutro będzie się na goracych, słonecznych Malediwach

z tą oto właśnie kochaną osobą.
-Bill... masz takie delikatne dłonie-zauważył Tom i zaczął calować jego dłoń... jechał

w górę.. pomagał sobie językiem. Piął się w  górę.. po odcinku łokciowym.. po

ramieniu.. doszedł do karku  i do ucha.. ssał mu ucho!
-Mmmm.. Tom! ahh... Tomm!!! Kocham...
-Cii.. nic już nie mów... mowa ciała... to nam wystarczy. - Tom przeszedł do całowania

ust Billa. Tak subtelnie i namiętnie.. mrrr...
-Czas iść dalej... -powiedział Bill
-Jak chcesz to robić?
-Usiądź Tom, nabiję się na Twojegoo...
-Oki.. -Tom usiadł i oparł się ościanę.. Woda z prysznica płynęła wolnym strumieniem i

rozpryskiwała się na ich napalonych ciałach. Bill odwrócił się do brata tyłem..
-Zaczekaj- powiedział Tom.. wzial troche żelu pod prysznic na palec i wsadził go

Billowi do ... tyłka... następnie posmarował nim sobie pena.. - Teraz pójdzie głądko.

-powiedział. Bill kucnał.. powoli zaczął się nabijać na pena brata .. starszego brata

bliźniaka. Nabijał się na niego dojładnie. Czuł że męskość brata powoli rośnie w jego

dziórce^^ ... Czuł że musi jakoś zająć sie swoim ptakiem... nie musiał nic mówić.. Tom

chyba czytał mu w myślach... Wziął do ręki jego vacka i zaczął jedna reka piescic

jajka.. xD joł.. Bill cicho pojękiwał.. Tom również... Kiedy Tom poczół że zaraz dojdzie..

zaczął jeszcze mocniej trzepać vacka brata. Bill stękał co jeszcze bardziej go podniecało.. nie no nie ma co.. orgazm miesiąca...
-AAa.. Tom.. dochodze!!!
-Ja tez... mmm..a..a.a.a.a.a.a!!!- skonczyli.. obaj... jedeni drugi.. opadli z sił pod ścianą..  Siedzieli tak jeszcze chwile.. Potem wstali i dobrze się umyli... :D:D ... :D:D
-Billuń kochanie, podasz mi ręcznik?
-Jasne.. -Bill rzucił Tomowi ręczkin i pobiegł do pokoju.. mokry . Po nim wyszedł wytarty juz Tom z ręcznikiem.. Podszedł do Billa i zaczął go wycierać! Gdy już się wytarli Bill podszedł do swojej walizki.
-Tom, coś mojego jest jeszcze poza walizką?
-Nie, tylko w łazience podręczna kosmetyczka, ale to nie do tego bagażu.
-Aha dzięki. -Bill zamknął już walizkę. O dziwo zmieścił się dość szybko.. wystarczyło raz na niej usiąść ^^ a może to przez to że nowa walizka byłą o połowę większA?? Tom był już spakowany tylko rzeczy do plecaka podręcznego leżały na szafce nocnej.
-Bill idziemy już spać?
-Tak... -Tom leżał. Nastawił budzik na 3;30... Bill za chwile wskoczył do niego do łóżka. ...
-Nie mamy za wiele czasu na sen.. -zauważył Tom
-No cóż. dobranoc kochanie
-dobranoc, śpij dobrze.. śnij..
- O naszych Malediwach... o nas..
-Hm.. -Bill odwrócił się plecami do Toma. Szybko zasnęli.. Przez noc Bill kilka razy przewracał się z boku na bok. Był podekscytowany. Tom spał jak zabity...
..................................
W samolocie było bardzo głośno.. przy starcie..
-Cieszysz się że już lecimy?-zapytał Bill
-Jasne... założył słuchawki z mp4 na uszy i tyle Bill z nim gadał. Był zły.. -'jego mp4 ważniejsze odemnie?..'
-Kocham Cię Billy-powiedział Tom nie wyjmując słuchawek
-Wieem.. -Bill siedział od kraju. Tom od okna.. Patrzył w okno i słuchał muzyki. Bill szybko zasnął... Tom  też... Nawet się nie obejrzeli i znowu głos stweardessy... Proszę zapiąć pasy etc...
-Hmm.. już.. -powiedział Tom i uśmiechął się do Billa. Bill jednak nie odwzajemnił uśmiechu. Tom zauważył że Billowi o coś chodzi. Nachylił się n ad nim i zaczął go całować.. To tak słodko wyglądało.. ahh..
-TOm.. ktoś zobaczy-powiedział Bill tylko lekko się od niego odrywając
-Nie..-Tom nie przetwał pocałunku...
.....................................
-No chłopaki , to wasz hotel. Przez ten czas nie będę wam przeszkadzał. Jestem do dyspozycji jedynie na telefon. nikt wam nie przeszkadza. W hotelu powiedzą wam gdzie znajdziecie sobie towarzystwo, rozrywkę itd.-powiedział Jack i wysiadł z auta. otworzył chłopakom drzwii. Wysiedli. Ich oczom ukazal się wyjątkowo okazały hotel. 5-gwiazdkowy... ^^ dookołą hotelu były rozstawione jeszcze pojedyncze domki. z molem ... każdy miał swoje małe własne drewnianie molo z parasolami , ... palmy.... piach.. ocean! to jest to....
-Bill zobacz jak tu pięknie...
-Idealne miejsce na...-TOm usmiechnął się szatańsko.. aaa..!! W recepcji chłopcy dowiedzieli się że dostają dla siebie jeden z tych super domków...
-Extra, wyjście prosto do oceanu... -komentował Bill.
39-to przy samym koncu.. taki numet domka dostali. Na posiłki musieli chodzić do hotelu. ... rano śniadanie i popołudniu obiadokolacja.. mieli duzo kasy wiec pozatym mogli nieźle zaszaleć... W hotelu co noc odbywały sie tez imprezy.. różne dyskoteli i takie party w hawajskim stylu... to co Bill i Tom kochali najbardziej.. lato ocean plaza zabawa i lOOz.. pelny lOOz.. to ciezkie w ich zyciu.. ehh...
....................................
-Extra.. wielkie łóżko.. jedno? -Bill śmiał się i skakał bez koszulki po domku. Nie był duży. Tylko sypialnia, łazienka, jakiś korytarz oddzielajacy sypialnie i łazienke z szafą, taras z parasolami.. zacieniony... i molo... nie zbyt długie, ale prowadzące do samego oceanu. od drzwi domku do brzegu było ok. 10 metrów.. to prawie nic.. domek na plaży...
-No wychodzi na to że zadbali o nasz komfort... -Tom położył się i złapał Billa z brodę.. przyciągnął go do siebie i zacza całować...  Bill masował krocze brata.... Ale narazie do niczego nie dochozi...
-Zaczekajmy na wieczór.. -powiedział Tom
-DObrze.. przy zachodzie słońca...
-Kocham Cię Bill
-Ja Ciebie też kocham mój Ty Sexowny braciszku...- Przebrali się w typowo egzotyczne wdzianka... i postanowili udać się do recepci w celu uzyskania dalszych informacji. ^^


skomentuj (0)




2008-02-26 14:17:08 >> Odcinek 6 B&T-TFE

-Hmm..Bill... ahhh... Billy...aaajj!!
-Supper... -wyjęczał Bill-Tom, za chwilę dojdę
-Jaa.. .tez... -Po chwili Bill wyciągną 'swojego' i spuscił się Tomowi na pośladi ^^ Tom również za chwilę doszedł... usiedli na kraju łóżka, ciężko oddychali. Bill przytuli się do Toma.
-Kochasz mnie?-wyszeptał
-Bardzo...
-Też cię kocham Tom!-TOm zamknął Billowi usta posałunkiem. Byli bardzo szczęśliwi. Ich pocałunek był taki namiętny... odrazu widać było miłość którą sobie w ten sposób okazywali.
-Jestem zmęczony, koncert.. i teraz to- powiedział Tom
-Ja też... połóż się, pójdę zgaśić światło. -Bill zgasił światło, gdy przyszedł spowrotem Tom już prawie spał.. To dziwne.. minęła ok. minuta..
-Dobranoc Tommy-szepnał Bill i położył się na plecach,Tom leżał na boku. Miał głowę na wysokości klaty Billa i rękę trzymał na podbrzuszu.
-Dobranoc Kochany... Śpij... Śnij... ehh- Tom zamknął oczy, i po chwili jego oddech zwolnił... zasnał... Bill chwile myślał jeszcze o wydarzeniach z zeszłęgo tygodnia...-' Hmm... mamy mieć teraz urlop i lecieć na wyspy... gorąca plaża ocean itp, ciekawe na kiedy nam to zaplanowali, wczorajszy koncert był ostatni, hmmm, może rano nam powiedzą... chyba coś nam się należy... A fani z Polski? Hmm ... podpisy zbierają żebyśmy do nich przyjechali! Chciałbym! Bardzo, tam na koncercie dobrze się bawiłem, mam nadzieję że uda sie przekoncać tych wszystkich.. u.. ' -Bill rozmyślał.. miał nadzieję że wreszcie czeka ich upragniony urlop! Ale kiedy to będzie?... Bill zasnął... Noc ogólnie upłynęła szybko i bez jakiś zdarzeń... spali.
.................................
Rano, po śniadaniu. Wchodzi Jack (jadalnia)
-Hej chłopaki, zostańcie chwile, mam dla was kilka informacji.
-Spoko, zaczekamy, gdzie nam się spieszy... -zaśmiał sie Gerg. O dziwo atmosfera wsród chłopaków po koncercie znacznie sie rozładowała.. to bardzo dobrze.
-Co takiego powiesz nam dziś nasz MaDDi- śmiał się Tom
-Madi?a co to jest Madi?-zapytał Gucio
-Nie  madi tylko maddi, a co to jest nie wiem -wszyscy wybuchli śmiechem.
-No chłopaki. Nie czas teraz na żarty... -wtracił Jack. - Czas na informacje prosto z gazet.. -śmiali się...
-Co Ty masz dziś taki dobry humor Jack?-zapytał Bill
-No wiesz, z twoją Qpą już oki, ostatni koncert przed urlopem mamy za sobą... więc czeka nas...
-JeSSo!! nie mów!! Jack!!aaa!!-Bill zaczą skakać na tyłku i klaskać... zupełnie jak DoWn...
-Bill Opanuj się-Powiedział Jack i znów cała załoga wybuchła śmiechem.
-Mam dla was kilka wiadomości. Zacznę od tej dotyczącej waszej trasy koncertowej w 08 roku. A mianowicie. Wiecie o tym że wasi fani z Polski bardzo się o was domagają, chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat.
-Hmm pozwólcie, że ja zacznę-rozsiadł się Bill i znów idiotycznie złożył ręce i wystrzerzył zęby.
-Proszę, mów Bill
-A więc, myślę że fani z Polski zasługuja na nasz koncert, ten z 5 kwietnia był wspaniały! Myślę że władze xD zgodzą się na choć jeden, chociaz moim zdaniem mogłyby być tam nawet 2 albo i 3 koncerty. Np. Wrocław, Warszawa i Rzeszów albo Kraków.
-Dzięki Bill, Tom?
-EE.. Laseczki są ładne wiec mogę jechać choćby dziś...
-No dziś to raczej wolelibyście jechać w inne miejsce, -powiedział Jack i poprosił stojącego obok Pana o podanie jakiś papierów. -Mam coś dla was, zgodnie ze wcześniejszymi planami. Georg, jedziesz do domu, tak jak chciałeś i z rodziną robisz co Ci się podoba, Gustav także. Możecie się juz pakować xD. Bill i  Tom, tak jak  było zaplanowane lecą na ich ulubione, gorące słoneczne plaże... Malediwy
-Ohh, super, ^^ muszę zadzwonić do Mamy -powiedział Tom i wyciągnął komórkę.
-Na ile lecimy? -spytał Bill
-Na tydzień albo 2, zależy jak wam się spodoba.
-Cieszę się. -Powiedział BIll. Tom wyszedł żeby spokojnie pogadać z mamą.
-Kiedy lecimy Jack?
-Wylot macie jutro rano. Musiałem jak najszybciej to załatwić.
-OO... tym lepiej. Ale dzisiejszy dzień daj nam na zakupy.
-Sami chyba nie pójdziecie?;/
-No zjedzą nas, ktoś pójdzie na ochronę.
-Dobra, ja to załatwię. -załoga G&G już się pakowała.. Wieczorem mieli jechać do domów. Żeby jak najdłużej tam być. Bill i Tom przygotowywali się na zakupy. O 12 Bill i Tom byli juz gotowi. Wsiedli do vana i pojechali z 2 ochroniazami w dzielnice z super ubraniami na każda okazję...
-Hej, jakie kąpielówki sobie kupimy?-zapytał Bill siedząc i wpatrując się w chodnik przez szybę.
-Najfajniejsze, najdroższe i najbardziej sexy.
-Jasne, jak zawsze.- Zaczęłi się śmiać.
Wysiedli z vana. Weszli do pierwszego sklepu. Z bielizną...
-Tak jak Ci wczoraj obiecałem kupię sobie bokserki z napisem Tommy. ^^ -powiedział bill i rzucił się w kierunku obcisłych bokserek.
-No a ja te.. 'billy'
-Ciekawe kto to kupuje, chyba nie powiesz że fanki... -Bill zaczął się śmiać.
-No nie mam pojęcia... -Tom również wybuchnał.
Po sklepie z bielizną odwiedzili jeszcze kilkanaście innych sklepów. z zakupów wracali całkowicie obładowani, Na szczęście odbyło się bez incydentów podczas zakupów.
-Chyba nic starego nie weźmiemy na ten urlop!-zauważył Bill
-No a niby po co..
...................................
Godzina 17. Obiadokolacja.
-Hmm dobry ten ryz, wbrew pozorom -śmiał sie Tom
-Czekaj do jutra przystonjaku.. czkeją nas same dobre rzeczy..
-Tylko Ty i ja..
-Tak.. to cudowne.
-Ej Billy w koncu wziales te spodenki z niebieskimi kwiatkami tak? -zapytał Tom
-Nooo, a Ty masz czerwone. heheh...
-Te kwiatki są urocze :D akuratnie pasują mi do samej nazwy. Malediwy.. ahh..
-Czekają na nas-Tom śmiał się, uśmiech ani na chwile nie znikał z jego twarzy. wiedział że nareszcie bedzie miał swoją ukochana osobę tylko dla siebie
-I nawzajem.. -powiedział Bill i puscił oczko do ryżu leżącego na jego talerzu.
-Będzie extra!
-No napewno!
..............................................
Godzina 20;30
Bill i Tom właśnie się spakowali...
^^Wpadł Jack do pokoju... i krzyczy
-Już spakowani??
-No jasne...
-To idźcie szybciej spać bo o 5 rano samolot!
-Oki super! hehehe.. cieszymy się...
-To wy już idźcie spać.. hehe.. ja ide.. jutro pogadamy..
-Dobranoc!
..............................................
-No nareszcie sami... hmmm -powiedział Bill
-Tak.. teraz mam Cie tylko dla siebie...
-Kocham...Cie... -Bill zdjął bluzę.. i zabrał się do całowania Toma... Ich języki tanczyly ze soba... bill dotykał swoim kolczykiem podniebienia toma, co go bardzo podniecało..
-Jak dzisiaj to zrobimy?-zapytał Tom
-Hmm.. Ty dziś dominuj... -Bill odpiął pasek od spodni.,

skomentuj (0)




2008-02-26 14:14:31 >> Odcinek 5 B&T-TFE

W nocy około 3 Billa obudził dziwny szelest.

-'jeSsoo..co to ma być... '-pomyślał zdenerwowany...

Wstał z łóżka i podszedł do okna.. Padało coś .. śnieg?...

było zimno... dotknął nosem szyby... -Brrrr.... - szyba

była lodowata... -'ciekawe co teraz robi mój

Tommy..pewnie sobie smacznie śpi... chętnie bym mu w

tym przeszkodził... '-Bill podszedł w kierunku drzwii.

Złapał za klamkę.... ii...... AAA!!!!!! ... rozmyślił się.. xD

Hmm... -'a może jednak spróbuję...'-Otworzył drzwi. Na

korytarzu było całkowicie niebiesko.. od małych lampek

które świeciły się co kawałek... tak nastrojowo... ehh..
-'pukac czy nie?...lepiej nie bo ktos usłyszy.. '...

Można?-uchylił cicho drzwii...
-Nie śpię, wejdź...
-Dlaczego?-Bill wszedł i usiadł na koncu łóżka btara
-Bo jest noc... a gdy jest noc... moje serce ogarnia...

pragnienie... i tęsknota... Ciebie...
-Ohh,Tom ale Ty jesteś Kochany... ehh... daj mi rękę....
-A ty dlaczego nie śpisz ?
-Coś mnie obudziło... nie wiem nawet co, w jakiej

postaci, nie wiem nic...
-Wiesz o tym że jutro kocert? Bill musisz się wyspać!

Przecież wiesz...
-Koncert jest dopiero od 18... więc jeszcze zdążę
-Tak, ale sprzęt, próby... BIll.. połóż się koło mnie i

śpij...
-No dobra... wygrałeś... śpię.. ale Tylko przy Tobie

mogę spokojnie spać.. .Kocham Cię Tom...
-Jestem przy Tobie Bill, zamknij oczy... -przytulili się

do siebie i po krótkim czasie zasnęli... Spali aż do rana.
Rano... śniadanie... wszyscy schodzą na dół...
-Bill jesteś smutny?
-Nie, trochę, trochę Bardzo...
-Dlaczego... ?
-Brzuch mnie dziś boli strasznie...
-Jak coś zjesz to poprosimy o tabletkę... - powiedział

Tom i przytulił Billa, tak opiekuńczo. Weszli do jadalni,

była naprawde wielka... Z jej okna widać było jakąś

ulicę... zaśnieżoną... Przy stoliku siedziałą załoga G&G...

napychali się jakimiś plackami..
-Tom, nie moge patrzeć na jedzenie...
-Dlaczego? Masz jakieś zatrucie... trzeba kogoś o tym

poinformować...-podszedł JAck, jeden z opiekujących

się zespołem.
-Hej Jack, daj Billowi coś od bólu brzucha.. bo się

zwija-powiedział Tom i rzucił okiem na Billa u którego

możnabyło dostrzeć łzy...
-Bill, dziś koncert, ale najważniejsze Twoje zdrowie...

zaraz przyniosę Ci jakieś lekarstwa.-poszedł...
-Czarnuchu, będzie dobrze... -powiedział Gerg...
-Tsssssa, Ejj i nie mów do mnie Czarnuchu... -odburknął

Bill
-Właśnie, Billy to mój Czarnulek... -Tom uśmiechnął się

tak jakby czekał na tę chwilę cały czas... całe życie
-Przestańcie,-wtrącił Gucio-Bill, bardzo boli?
-Tak... ale to jakieś kolki czy co.. nie mam pojęcia...
-O Jack idzie, zaraz Ci cos da i po sprawie- powiedział

nadopiekuńczo Gerg
-No chłopcy, byłem u lekarza, chciałby się z Tobą

zobaczyć Bill, zjedz coś najpierw... Tom zadbaj żeby

brat coś zjadł. Zaraz po Ciebie przyjdę..
-Jasne Serrr...
-Chcesz sera?-zażartowal Gucio
-No thx, TOmmyy... nie mam ochoty na jedzenie... zrób

coś.. powiedz że jadłem..
-Musisz zjeść. Co Ci dać?
-No trudno, daj mi to co Ty masz... -Tom podsunął

talerz bratu pod nos. Bill oparł się na łokciach i patrzył

na jedzenie z wielkim obrzydzeniem.
-Bill, my wiemy że Cię boli brzuch, ale nie rób

scen-powiedział Gerg.
-Zostaw go, jeżeli Ci coś przeszkadza to sie przesiądź-

odpyskował Tom
-Sami się przesiądźcie
-Nie bo to Ty  masz problemy a nie my, więc daj spokój

Billowi, nie moja wina że się nie wypsałeś...
-Skąd Ty to wiesz
-Chłopaki spokój, przestań Gerg, dlaczego się go

czepiasz? -wtrącił się Gucio. Bill siedział ze smutną

minką nad tym jedzeniem i tak na nie patrzył... tak

jakby chciał zjeść a nie mógł bo groziłay mu za to kara

śmierci... Gerg wstał od stołu i wyszedl trzaskając

drzwiami obrotowymi (xD Qrde 2-gi ChucK NoRRis xD)
-No już dobrze, Billy ale spróbuj chociaż troszkę...

proszę... -zachęcał go Tom.
-O dobra, zjadłes coś?-przyszedł Jack
-Niee...
-Ok, to chodź. Tom przygotuj mu rzeczy na koncert.

Tam przyjdzie zaraz stylista to mu powiesz co i jak,

nie wiem ile nam zejdzie u lekarza. Gustav a Ty idź z

Georgiem sprawdzić wszystko, nie wiem gdzie się

podziała cała załoga, dziś wszystko prawie na mojej

głowie, i jesze Bill, musimy iść. Do zobaczenia przy

obiedzie.- Jack szedł obok Billa nic nie mówiąc.
-Jak to przy obiedzie?
-Zobaczymy, nie mamy pojęcia co Ci jest.
.......................................
Bill wychodzi z gabinetu lekarskiego.
-No i co jest? Co Ci lekarz powiedział?- wyptywał

zaciekawiony i przejęty Jack
-EE... powiedział że musi mi zrobić lewatywę... xD
-Ufff.... czyli to tylko....
-Odchody Jack, odchody.. HaHa- zaśmiał sie Bill
-Śmiejesz się? Czyli sama diagnoza podnosi na duchu?
-Boję się... Jack zawołaj Toma..!
-Toma? Pójdziecie razem na lewatywę? HaHa- pytał

zdziwiony Jack
-Bosze, nie nie pójdziemy razem na lewatywę, ale chce

żeby mi przyniósł kilka rzeczy..
-Aaa.. jasne, chwile... telefon.-Jack odebrał telefon..

rozmowa dla drugiej strony była raczej monologiem ...

Jack tylko przytakiwal... gdy skonczył.. -Cóż... jednak

pomoc Toma przy lewatywie będzie konieczna, nie mogę

tu dłużej siedzieć. Zaraz Tom tu przyjdzie.
-'ufff...'-bill odetchnął w myślach..-oki, ale szybko...

-Jack zniknął za zakrętem w korytarzu. Bill siedział

sam. Nie chciał lewatywy.. to takie obleśne.. to takie

obrzydliwe!!
-Hej Billy;*-Tom cmoknął Go w policzek na

przywitanie..-Czeka Cię ciężkie zadanie przed

koncertem...
-Niestety.. -mruczał Bill
-Kaulitz, wejdź, to nie potrwa długo, wchodzicie

razem?-rozległo się z uchylonych drzwii.
...........................................
-Ups, powinniśmy już być w Auli, a jesteśmy w pokoju!

Bill ruszaj się,... poprawią Ci makijarz na miejscu... no

chodź... -Ponagał Czarnulka Tom
-Idę już...
Wsiedli do Vana.. OHH...
-Ale tu dziwnei pachnie-śmiał się Bill
-A Ty czemu tak dziwnie siedzisz?-usiował nabijać się

z Billa Gucio...
-Przestań Gustav.. Jesu,... -wqrzał się Tom
-A co Ty ostatnio taki przewrażliwiony?
-Nieważne.
W calej drodze nie odezwał się słowem tylko Gerg. Jak

on może.. xD Wreszcie dojechali! Fani powitali

chłopaków bardzo gorąco! Każdy krzyczał wrzeszczał,

jedni płakali, inni śmiali się... Wszędzie wokół było

pełno transparentów... Fanki to w szczególności

dziewczyny.. EmO... GoThiC... JoŁ... PrzewaGa czerni..
-Bill Super koncert się zapowiada.. publika szaleje...
-Tak wiem.. aAA... -któś pociągnął go za kurtkę... - Gdzi

e ochrona? -Przyszli.. fani Szaleli. Zespół wszedł

wreszcie do środka. Cała wielka sala była zapełniona

ludźmi. Bill odrazu poczuł że zaśpiewa dobrze...

Najpierw małe przygotowanie...
.............................................
...-TOKIO HOTEL!
-Fani?-PISK!!! AAAAAAuuuuAAAAAA!!!! -itd...
-HaJ BeRlin! -Krzyczał Bill do mikrofonu. W sumie

trudno było usłyszeć co on wykrzyczał, z każdej strony

ktoś piszczał. Bill przywitał fanów, tak jak oni jego...

gorąco... Tom tymczasem rozglądał się po scenie...

Koncert rozpoczął się.. 1-sza piosenka Heilig... późńiej

Rette Mich... Schrei... Geh... In Die Nacht...później

1000 Meere, Der Letze Tag itd... Wreszcie przyszła

pora żeby zaprosić jakąś fankę.. na scenę!
-Dzisaj zrobimy tak,,-Bill rozglądał sie po

ludziach..-'jeSSo kogo ja mam wziąść na tą scenę.. .' a

więc zrobimy tak, że ... że... weźmiemy -wtedy w jego

oczy rzuciły się 2 fanki. Obie ubrana całkiem na biało.

Jedna -blondynka miała w ręce transparent z napisem

TOM a druga, brunetka BILL! Były ubrane tak

samo...-'jakieś dziwne te laski..;/ ale wyglądają mi

znajomo... '-myślał Bill.
-A więc weźmiemy dziś na scenę 2 fanki! Które

wyróżniają się z tłumu! Ja uwielbiam się wyróżniać,

stądże też ten pomysł!! Wiem juz kogo zaprosimy... bo

wypatrzyłem sobie moje ofiary... ale zanim się tutaj

znajdą... jeszcze jedna piosenka! Reden! - w tym to też

czasie ochroniarze rzucili się  w kierunku 2 fanek..

ubranych na biało i przerzucili je w kierunku sceny..

Bill śpiewał Reden. Tom grał ostro na gitarze... ale w

duchu myślał sobie: -'jeSSo co ten Bill wyrabia?

zmienia cały program, miał wziąść jedną zwykłą prostą

dziewczynę.. a bierze jakieś barbie! ehh.. ale w sumie

po co miał brać jakieś pasztetowe panny skoro moze

wziąść śliczniutkie.. haha...'- No tak.. ale Reden nie

trwa wiecznie. Fanki są na scenie...
-Oto nasze nowe gwiazdy! -krzyczał Bill, był spocony...-

Jedna zaśpiewa u mojego Boku , Oto Carola-  i wskazał

na uśmiechniętą brunetkę, a drga, blondynka Sarah

obok Toma!! ...
-'świetnie.. a jak ja mam z nią niby śpiewać... ' -wkurzał

się Tom.. -'Sarah?;o Carola? To chyba te laski z Clubu!!

WoW... szok... przyszły... '-Zaśpiewali Spring Nicht... i

Scream. Fanki zaproszone na scene tańczyły.. i zrobiły

niezły sHow... Ale niestety to nie trwało długo... Koncert

dobiegł końca.. ostatnia piosenka Leb die Sekunde..

Wielkie zamieszanie.. Jeszcze tylko autografy...
To wszystko trwało do 23:30...
.........................>szczerze mówiąc powyższy tekst mi się

wogóle nie podoba.. roztargnienie.. nadmiar zajęć..

beznadzieja.. postaram się żeby poniżej wyszło lepiej<
...........................
Godz. 00;50, w pokoju
-Bill, Ty już się całkiem odzwyczaisz od jedzenia jak

tak dalej pójdzie... -mówił Tom
-Wiesz, zgłodniałem... zawsze można zamówić piZZe

czy coś... wiesz... :D
-No to zamawiamy coś?
-Tak.. zadzwoń, ja skorzystam z wc. -Bill wszedł do

łazienki, nie zamknął drzwi... rozpiął rozporek, zaczął

oddawać xD 'siusie' xD . Robił to wyjątkowo głośno, a u

Billa to dziwne... Tymczasem Tom dodzwonił się gdzieś,

nie wiedział nawet czy do recepcji czy gdzie... Zamówił

pizze do pokoju 483... To Słodkie. Bill zawsze dostawał

pokój 483. Tym razem są razem w tym pokoju...
Bill wyszedł z łazienki, nie zapiął paska ani nie zasunał

rozporka.. szedł taki "rozneglożowany xD" przez pokój

i dosłownie walnął się na łóżko. Tom wstał i wszedł do

łazienki... -'JeSSo jak ja uwielbiam po Billu korzystać

z WC... zawsze jest tak świezo, ładnie i czysto...

marzenie... '
-Cooo rooobiiiszsssss?-rozległo się przeciągnięte,

pomieszane z ziewnięciem zawołanie Billa
-Siiikuuu... hehe-odpowiedział z uśmiechem Tom.
-Nie mów? - śmiał się Bill, tymczasem do pokoju

zapukało "coś"... Bill wstał.. nie zapiął paska , nie

zasunął rozporka, wyszedł jak leżał. Tom miał otwarte

drzwi do wc, i bardzo głośno przy tym śpiewał. Nie

usłyszał że ktoś puka. To nie byłą pizza. To był Jack.
-Bill? nie śpisz?
-EEEE.. nie.. wiesz, wpadnij później.
-Tom? on tu jest?
-Tak... w łazience
-Bill, Paliliście coś? braliście coś?
-Nie
-Naewno?mówisz bez przekonania
-Daj spokój.. zaraz go wywalę.. jeseteśmy zmeczeni po

koncercie... jutro pogadamy.. -Trzasnął mu drzwiami

przed nosem..
-Co jest Czarniutki?-śmiał się tom w progu wc
-Eyy.. wpadl tu Jack i sie pytał czy ćpaliśmy
-Olej To Billy, jutro z nim pogadamy..
-Tak.. a teraz jesteś cały mój.. tylko mój.. mrrahh ...
-Mmm.. no to od czego zaczynamy?
-Siadaj mi na kolanka.. -powiedział Tom..-pozbądź się

tej koszulki.. nie będzie Ci już potrzebna.. -Bill usiadł

okrakiem na DredziQ.. zdjął bluzkę.. miał na sobie

tylko jeansy które ledwo trzymał mu się na pośladkach.

Było widać bokserki.. takie śliczne.. białe..
-Musimy się wybrać na zakupy.. chcę sobie kupić

bokserki z napisem Tommy
-Dobrze. a ja Billy, ale to dopiero jutro.. teraz...
-Tom! Pragnę Cię.. tak tęskniłem za dotykiem Twojego

ciała.. ahh...
-Ja też.. i tęsknię nadal... -Rozległo się pukanie, tym

razem mniej śmiałe... to pizza. - Poczekaj Bill, rozbierz

się, zaraz przyjdę... wezmę naszą pizze.-Bill rozebrał

się.. zostaiwił jednak bokserki.. wstydził się rozebrać

tak całkiem..
-Już... mamy jedzonko.. -Tom zdjął spodnie. Również

został w samych bokserkach.-Połóż się.. nakarmię Cię..-Tom wziął kawałek pizzy i dawal ją billowi... ser ciągnął się.. i Bill tak słodko wciągał go do ust.. Tomowi to się podobało.. potem wział sos.. posmarował nim klatę billa i lizał.. ssał jego sutki.. i zjeżdzzał coraz niżej.. doszedł do bokserek.. osunął je.. jego oczom ukazał się czubek dużego 'człona' Billa..
-Kocham Cię... -wyksztusił Bill, jedli pizze.. Tom jednak nie obciagał billowi.. pragną poczuć go w sobie..Tak
-Bill, dziś Ty dominujesz.. widzę że Twój jest już gotowy... -Tom zdjął bokserki..
-Jak to zrobimy? zacznijmy  na stojąco..
-Dobrze...-Tom stał pod parapetem. Bill za nim. Ocierał swoją stojącą męskością o pośladki Toma.
-Wejdź Bill... - Bill odchylił się lekko do tyłu, rozchylił pośladki Toma i wszedl w niego, poszło mu to wyjątkowo gładko.. bez jakiegoś większego oporu..
-A teraz piepsz mnie Bill!- Bill posuwał brata.. w przód i w tył.. coraz szybciej.. ich serca mocniej biły a Bill mocniej go jebał...


skomentuj (0)




2008-02-26 14:13:28 >> Odcinek 4 B&T-TFE

............
Poranek upłynął szybko. Po obiedzie każdy szedł w kierunku swojego pokoju. Odpocząć?
-Hej Bill, gdzie idziesz?-zawołał Tom w kierunku brata
-No do pokoju?!-powiedział Bill i podniósł tak słodko brew...
-Hmmm... nie zechciał byś mi towarzyszyć? -powiedział Tom i zbliżył się do Billa
-Ahhh, nie to Ty towarzysz mi... -Bill otworzył drzwi do pokoju i weszli. Tom rozsiadł się na białym fotelu który stał w rogu. Bill pobiegł do łazienki i zwymiotował.
-Coś jest nie tak?-zapytał Tom. Po chwili Bill wyszedł z łazienik. Miał umytą twarz... .... mokre ręce i rozłożył się na łóżku.
-Źle się czujesz?-zapytał ponownie Tom
-Nie, już nie... nie powieniem tyle pić... albo tyle jeść na kacu.. .ugh.. muszę się chyba przespać...
-To może mam iść?
-Nie, cośty, myślę że powinieneś położyć się obok mnie... -powiedział zalotnym tonem Bill. Bill zdjął koszulkę... i odpiął pasek od spodni... położył się i przesunął robiać miejsce dla Toma.
-Kocham Cię Tom! Tak bardzo Cię kocham... mimo iż jesteś moim bratem kocham Cię.. jak... jak kogoś wiecej... Jesteś dla mnie najwięcejznaczącym człowiekiem na świecie! i nie wierzę że ktoś ma taką osobę jak ja.. za to dziękuję temu co mnie ... hm.. tutaj wsadził... mam wspaniałego brata, który jest jednocześnie moim najlepszym przyjacielem, chłopakiem a nawet kochankiem... -bill Popatrzył na Toma błagalnym spojrzeniem... czy czegoś chciał?.. z pewnościa...
-Też Cię Kocham Billy, jesteś moja Gwiazdką która... mm... na którą mam wielką ochotę... -mówił... -''jesu, ale to mój brat.. nie.niewazne.. kocham go.. tak bardzo kocham tą gnidę.. mój malutki billy...ahh... ale ja go pragnę... kocham.. chce z nim byc... dlaczego? ja nie mogę... moze wyjde.. zanim znów dojdzie do czegos glupiego... "-Tom bił się z myślami...
-O czym myślisz?-zapytał bill dotykając swojego kolczyka w brwii.
-O .. o nas? - Tom patrzył niewinnie w sufit, nie zwracal wzroku na Billa, czyżby się wstydził tego co zrobił? może bał się, że Bill tego nie akceptuje... jednak Bill bardzo tego chciał,już od dawna.
-Wiesz co Tom, chciałbym żeby chwile z Tobą trwały wiecznie i nigdy się nie skończyły... czy to jest możliwe?
-Tak, nie zostawię Cię nigdy, już nigdy...
-A wiesz że mam na coś ochotę?-patrzył na Toma z takim wyrazem twarzy jakby chciał go zaraz schrupać.
-Hmm.. Wiesz ... wiem chyba na co masz ochotę, i to jest jak najbardziej do zrobienia...
-No tak, ale teraz się prześpijmy bo.. bo wiesz.. nie czuję się najlepiej...
-Śpij... -Tom głaskał Billa po policzku.. włosach... Bill zasnął... Tom znowu został sam ze swoimi myślami.. -''teraz już będzie tylko dobrze... mam Billa, miłość mojego życia.. żadna dziewczyna do tej pory nie dała mi tyle szczęścia co on.. mały niepozorny Billy.. tak bardzo go pragnę... ehh... pożądanie? czy to wszystko.. nie ... pozatym kocham go, a żadnej dziewczyny z którą uprawiałem sex nie kochalem.. żadnej... a jego kocham.. miłośc i porządanie.. pragnienie i uwielbienie... wszystko w jednym.. tak Bill.. będzie już tylko dobrze.. bo ja Cię nie zostawie.. i wiem że Ty mnie też nie..." Po jakimś czasie Tom również zasnął... Po pokoju krążyło coś dziwnego... atmosfera była napięta mimo  że bracia byli szczęśliwi... coś jednak było nie tak.. coś wisiało w powietrzu.. jakby jakiś strach.. nie czuli sie w pełni na siłach.. nie.to nie wina alkoholu.. spali.. ale cos nie dawało spokoju im snom... co to mogło być...
 Po około 5 godzinach obudzili się... za oknami było już ciemno.. całkiem ciemno.. Tom przeciągał się w łóżku a Bill usiadł.. podszedł do okna..  otworzył je i powiedział:
-Już się lepiej czuję... trzeba wywietrzyć wszystkie złe duchy... -nagle dreszcz opanował ciało Billa, to był dreszcz z zimna.. było mu zimno... Tom podszedł do niego i objął go od tyłu... wsadził palce za szlówki od spodni... Bill nie miał koszulki...
-To jak, co robimy wieczorem?
-Zostaniemy w pokoju? Sami? -proponował Bill
-Nie, może dziś udajmy się na jakąś imprezę do klubu?
-Razem?
-Oczywiście że razem.. tak łatwo mi nie uciekniesz...
................................
W klubie z Gregiem i Guciem... tzn załogą G&G (na wielu blogach tak jest.. wybaczcie kopiarstwo... ale nie mam jak ich określać:)
-Dużo tu ludzi Tom... -szeptał Bill bratu i dotykał go dłonia po policzku.
-Bill, nie macaj mnie tak przy wszystkich bo sobie coś pomyślą...-powiedział Tom z wyrzutem. Bill popatrzył na niego żałośnie i odsunął się.. podszedł do załogi G&G która już wychaczała jakieś ciekawe towarzystwo do imprezowania.
-Teeej Bill idziemy tam do loży dla "vip'ów''? - pytał Gucio
-Yeaah, couse im very important person... - powiedział Bill i puścił oczko.. niewiadomo do kkogo
-Ohh Dear... we re very important persons... -wtrącił się Tom...
-Ehh... no fakt- powiedział Bill patrząc ukratkiem na Toma po czym znów odwrócił się do załogi G&G
-To my z Tomem się rozejrzymy tu jeszcze za fajnymi laseczkami Ty idz z Gergiem do lozy dla vip'ów i zajmijcie ciekawe miejsa. -powiedział Gucio i puścił Tomowi oczko. Tom był zachwycony tym pomysłem... -''mrrr...laski.....''-pomyślał... Bill widział w jego oczach zadowolenie którego Tom wogóle nie krył. Popatrzył na niego i zlapał go za rękę... Ręka Billa była lodowata, natomiast Toma gorąca... Tom popatrzył na Billa jak na swoje zagubione dziecko i powiedział
-A co Ty chcesz tu robić?-zapytał. Bill nic nie odpowiedział.. spuścił tylko wzrok... odwrócił się na pięcie i chciał odejść... chciał ale nie mógł bo Tom mocno złapał jego rękę i pociągnął do siebie. Bill odwrócił aby mu coś powiedzieć ale ... nie powiedział nic... Tom cmoknął Go w USTA... nikt chyba jednak tego nie widział... każdy był zajęty soba...
-Przepraszam Cię Bill...
-Ok, wiem że lubisz imprezy... i... idź... :(
-Co? Nie, nigdzie nie idę... idziemy na nasze miejsca. - Tom pociągnął Billa za rękę, tym razem w kierunku ich miejsc dla VIP'ów
-Siadaj tu, ja tu... -Tom nie zwracal już uwagi na nikogo, ale na niego też nikt nie zwracał zbyt szczególnej.. poza Billem.. i pewną laską...  Która siedziała z inną dziewczyną i jakimś chłopakiem przy stoliku i wymachiwała kijkiem do bilarda...
-Tom, mielisćie iść z Guciem szukać lasek. -powiedział Gerg
-Sam sobie poradzi. - Tom rozglądnął się po lokalu. w oczy nie rzuciła mu sie zadna interesująca dziewczyna.. popatrzył wiec raz drugi, trzeci i wreszcie jednej udało sie skupić na sobie wzrok Kaulitza. To ta dziewczyna z kijkiem... Puściła Tomowi oczko i pokazała że idzie w okolice WC... -''czyżby kolejna ofiara mojego dużego człona? '' -pomyślał Tom ale jego myśli szybko rozwiał widok brata gryzącego słomkę.. wyglądał tak naiwnie, tak żałośnie i beznadziejnie.. ale tak słodko.... ta słomka.. taka różowa.. i Bill.. z tymi słodkimi paznokietkami.. ahh .. -''zjadłbym go.. ''-ale .. Zobaczył Gustava podchodzącego do stoliku przy którym siedziała wcześniej ta tajemnicza BloNDi... zaprosił pozostałych do siebie... czyli niejakiego Davida i Carole.  Podeszli wszyscy w trójkę do stolika.. więcej miejsc już nie było. Wszyscy szybko sie zapoznali., a raczej chłopcy z TH się zapoznali bo osoby przybyłe wiedziały o nich więcej niz oni sami... -''zasrani fani.. ''-pomyślał Bill.
-A gdzie wasza koleżanka z tym kijkiem i róźowo białej mini? -zapytał Tom dziewczyny
-EE... niem wiem, poszła gdzieś chyba do wC.. powiedziała że idzie szukać szczęścia.. a TObie nie chce się przypadkiem z niej skorzystać?-zapytała Carola dwuznacznie... -''z kogo mam niby korzystać? z tej blondyny, czy z wc? ''-zadał sobie w myślach pytanie Tom. po czym nachylił się nad bratem i powiedział mu na ucho
-Kochany, ja idę do wc, zostań tu.. ta laska jest całkiem miła... dla Ciebie... w sam raz...
-Przestan... ale pogadać można.. .ok czekam, wracaj szybko.. -Tom wstał i poszedl w kierunku wc.  Jego oczom ukazała się ta sama dziewczyna co wcześniej.
-Chciałabyś się dosiąśc do naszego stolika? Twoim znajomi z nami siedzą... -zagadał ją Tom
-EEEE;ooo ... tak? to super. No jasne ze bym chciała.. Tom prawda? - udawała że go nie zna.. i dobrze.. dla niej..
-Tak, Tom.. a Ty?
-Sarah...
-O, tak jak moja dobra znajoma ... z Monachium... No więc jak? Dasz mi sie na chwile porwać do tego stolika? ten korytarz nie jest najlepszym miejscem na spędzenie zabawy... Nie Sarah, nie dla takiej ślicznej dziewczyny jak Ty... chodź... nie daj się prosić... - Tom podał jej rękę żeby pomódz jej przy wstawaniu ale nie puścił jej.. szli za rękę przez korytarz, przez lokal, aż do stolika.. Bill siedział i rozmawiał tylko z Carolą.. reszta gdzieś wyparowała. Tom z Sarah przysiedli się do nich... nic ciekawego się nie działo oprucz rozmów...
Około 21 Sarah stwierdziła że musza już iść bo zamkną im hotel w którym właśnie przebywają.
-No cóż, mus to mus, ale wiedzcie że miło się nam gadało. -powiedział Tom -Dajemy wam chwilę na pożegnanie... -Tom złapał ją za rękę i wyszli... na ten sam korytarz...
-Nawet nie wiesz jak miło poznać Toma Kaulitza..
-A wiesz jak miło go pocałować... -mówiąc to przystawił swoją twarz do jej twarzy.. . swoje usta do jej ust i zaczęłi się całować. Ich jezyki splatały się... Tom dotykał jej swoim kolczykiem w wardze... muah
Tymczasem Bill i Carola patrzyli sobie prosto w oczy
-Masz ładne oczy... takie... takie podobne do moich... -powiedział Bill
-Ty masz cudowne oczy... zawsze gdy się budzę widze je... na moich boSSkich plakatach -wybuchli śmiechem
-Też chciałbym mieć kochaną osobę na plakacie, ale narazie nie wiem kim jest ta osoba... ''bosze co ja wygaduje.. Tom jest moją osobą którą kocham... ale on teraz pewnie posówa tą blondynę... wiec czemu miałbym oszczędzić sobie... '' -zbliżył usta do niewinnych ust Caroli i zaczęli się całować. Pocałunek nie trwał długo. Carola oderwała się od Billa i zapytała:
-Bill, po co to wszystko, jutro nie będziesz mnie pamiętał.. a ja? będę myślała tylko o Tobie.. tutaj w tym waszym kraju...
-Carola, spotkamy się jeszcze, nie możemy być parą, nie znamy się a pozatym... nie mieszkamy blisko, ale możeby być kumplami... takimi od wszystkiego.. chyba tak.. albo nie...
-Nie, Bill, nie trzeba... wystarczą mi Twoje usta... w które wpatruję sie setki razy dziennie... zniknę i już się nie spotkamy... no daj ... -zamknął jej usta pocałunkiem. Miała kolczyk w języku tak jak Bill więc całkiem dobrze im się ... ''splatały'' języki...
-Masz słodkie usta...
-Nie tak jak Ty moja Gwiazdo...mój idolu.. mój Billu... - Carola podniosła się, uśmiechnęła się do Billa i wyszła...
Sarah całowała się jeszcze z Tomem... na pożegnanie powiedziała mu tylko..
-Mam nadzieję że się spotkamy.. hotel ''Spassvogel''
-Aaaa...!! Do zobaczenia Śliczna Tajemnicza Księżniczko...- Dziewczyna wyszła... i już ich nie widzieli
-Hej Tom te laski były całkiem ciekawe... ale chyba...
-Gdybym spotkał ją wcześniej przeleciałbym ją... albo wrzeszczałbym że ją kocham, Sarah jest niesamowita... zawsze marzyłem o takiej dziewczynie.. wygląda jak Ashley...
-Wiem, Carola... te jej oczy... usta... kolczyk... mm...
-Bill, całowałeś ją?:-/
-Tak Tom, przepraszam, chciałem zapamiętać jej zapach... była taka tajemnicza...  Ty Sarah też, napewno, widziałem jak na nią patrzysz... ona była jakaś idealna.. Tom... idealna... taka łądna... Sarah... Księżniczka Toma...
-Znam ich hotel, odwiedzimy je tam kiedyś... są naprawde fantastyczne... widziałeś jej tyłek? mmraah!
-Oki, ale nie bądź już moim bratem... stań się kochankiem...
-Zawsze mój  Jedyny... - w tym to też momencie wpadła załoga G&G i David. Byli pijani.
-Tom chodźmy stąd.
-Ok, sory, my idziemy się rozglądnąć chłopaki.. -puścił im oczko Tom i poszli..
-Wejdziemy do wc?
-Taaak... - Tom otworzył drzwi do ubikacji.. zamknął je.. i rzucił się w kierunku rozporka Billa. Klękną przed nim i rozpiął mu go... Zsunął spodnie na kolana po czym zabrał się do pozbycia się bokserek... one również zostały zsunięte na wysokość kolan. Tom zabrał się do obiągania...
-Bill, ja nigdy tego nie robiłem!
-Nie bój się... dawaj... przecież jak Ci nie wyjdzie nic sie nei stanie, kocham Cię;**-powiedział Bill i oparł głowę o ścianę... Tom trzymał w ręku PenA Billa... najlpeirw zaczął go całować i draznic kolczykiem później lizał go... tylko lizał... następnie wsówał do ust i wysówał... ruszał przy tym językiem. Dopiero potem zaczął go ssać... ssał tak jakby była to butelka z mlekiem małoego dziecka.. któro jest bardzo głodne... ahh....
-Tommm....mmmmm....aaa....kochaam.. Tom!!! TOOM!!!
-Jeszcze?? -zapytał Tom nie przerywając obciągania...
-Jużz.. prawie.. aaaa.... - Bill był bliski orgazmu. Tom walił i ssał... dopuki mięśnie Billa puściły i tajemniczy płyn nie zalał jego twarzy... Bill opadł z sił i kucnął przy ścianie... był spocony, ale szczęśliwy... to szczęście możnabyło wyczytać w jego spojówkach...
-Dobrze Bill, spokojnie... Tom klęczał nadal.Przytulił Billa, żeby szybciej odzyskał równowagę w biciu serca i w oddechu.
-Kocham Cię...-powiedział Bill
-Ja Ciebie też Książe.... -Tom gładził Billa po głowie...
-Chcesz jeszcze się we mnie wbić?-zapytał Bill
-Chciałbym... ale... nie wiem czy Ty?
-Dawaj... -Bill podniosł się i odwrócił przodem do ściany.. wbijal paznokcie w fugi między płytkami... wypiął się lekko... -Tom wejdź we mnie...
-Już się robi... -Tom nie mówiąc wiele wbił się w brata..  w zamian usłyszał miły jęk... w ustach Billa "ahh ohh " tak słodko brzmiało.. tak innaczej...
-Bolało?
-Już.. jest dobrze... jedziemy Tomy, -jeszcze mocniej wbił w ścianę paznokcie..
-AAA... dobrze Ci Bill?
-Zajebiście.. nie przestawaj... -Tom posówał Billa najlepiej jak potrafił.. robił to z sercem.. dokładnością... ohhh Bill... Tom.... xD ...  W pewnym momenicie poczuł że zaraz skończy...
-Bill uważaj.. już prawie..
-Zrób to w środku... mmm... -Tom trysną w Billu, po chwili Bill też doszedł... cały czas pieszcząc swojego pena.
-Chwilee.. i uciekamy... -wydyszał zmęczony na maxa Tom
-Jaa... -odburknął Bill
Była godzina 23. Bill i Tom wyszli z wc i udali się prosto do wyjscia...
.............
w hotelu.
-No braciszku... dzisiaj zostajemy u siebie.... jeden raz wystarczy w jeden wieczór...
-No tak... wystarczy... -odpiwiedział Bill, puścił oczko do Toma i dał buziaka w policzek, po czym zniknął za drzwiami pokoju.
Obaj poszli pod prysznic... tyle że każdy w swojej łazience...Położyli się spać... i bez problemów zasnęłi.. każdy u siebie... byli wykończeni...
cdn...

skomentuj (0)




2008-02-18 14:07:32 >> Odcinek 3 B&T-TFE

-Eejj, Tom, gdzie masz rękę?
-Hah, cooo, źle?
-Wspaniale... nie przestawaj... MrraH-mówił Bill
-Wiesz co, chce już... Ejjj- Bill złapał Toma za rękę która spoczywała właśnie na kroczu Billa. Podniósł ją lekko w górę... Wstał i wyszedł na środek pokoju. Stał na środku... i zaczął poruzać biodrami w rytm muzyki.
-Bill, uwielbiam kiuedy tak się ruszasz...-Tom nie mógł już dłużej usiedzieć..-"czy on mnie prowokuje?"-pomyślał... Bill rozpiął guzik nad rozporkiem. Cóż za taniec.. awww... pięknie... nie przestawał się ruszać.. wyglądał jak jakiś tancerz erotyczny... tranwestyta... ihhha...  zsunął spodnie na uda... jego obcisłe bokserki opinały idealnie pośladki i jego dużego.... pena... Tom był widocznie podniecony tym widokiem. Patrzył na Billa jak na człowieka który miał go właśnie zbawić... Bill nic nie mówił.. zsunął spodnie jeszcze niżej, na kolana, kostki i całkowicie się ich pozbył. Stał przed Tomem w samych bokserkach, jego spojrzenie mówiło samo za siebie "weź mnie Tom! Bierz mnie!"  Tom nie mógł dłużej siedzieć bezczynnie. Wstał złapał Billa za pośladki i uniósł do góry, położył na łóżku. Za oknem było już ciemno... Aromatyczny zapach słodkiego allkoholu krążył po pokoju... idealny nastrój aby to zrobić... Bill oparł się z tyłu na łokciach i przyglądał się bratu unosząc brew do góry i bawiąc się kolczykiem w języku. -"ale ze mnie napaleniec..."-pomyślał Bill. Tom rozpiął pasek od spodni ... same zsunęły mu się dość nisko.. Bill mógł oglądać jego zabawne bokserki w koniki... -"konie...chcę zobaczyć jego Konia..."-myślał Bill...Był pijany. Tom usiadł na nim okrakiem i zaczął bawic się sutkami brata..-"no właśnie, przecież Bill to mój brat.. ale co mi szkodzi.."-myślał Tom. Bill sciągnął Tomowi spodnie... jego bokserki były szerokie a mimo to widać było dobrze zarysy jego przyrodzenia... Człon xD Toma stał... Billa również... Patrzyli na siebie...
-Co mi zrobisz jeśli.. .Cię zgwałcie?-zapytał Tom
-Będę wdzięczny, to nie będzie gwałt Tom, ja tego pragnę... ... -Bill leżał na łóżku a Tom klęczał nad nim... Bill złapał Toma za bokserki i zsunął mu je na kolana. Jego oczom ukazał się 'koń'  Toma.. tak.. tego właśnie chciał Bill... Podniosł się  i wziął go do ręki.. zaczął mu obciągać... Tom był podniecony... Zaczał szeptać... a raczej samo mu się szeptało .. ciche..
-ahh...mm...Bill.. kochaam...aaaa....-itd... Billa również to kręciło.. czuł że całkowicie panował nad ciałem Toma. Postanowił się nim pobawić... ssał jego Pena, a gdy na chwilę przestał Tom błagał by robił to jeszcze i jeszcze...
-Nie Tom, nie chce tego skończyć w ten sposób..
-Więc ...-złapał bokserki Billa i zdjął mu je... Bill został nagi, zupełnie jak on...- chcesz żebym to zrobił?-spytał niewinnie a jednocześnie z miną cwaniaka Tom
-Tak, zrób to.. - Bill ukląkł na łóżku i oparł się na rękach.. wypiął tyłek.. Tom najpierw zaczął dotykać jego pośladków, następnie zbliżył tam swoje usta.. i język... i zaczął lizać Billowi 'kakaowe oczko' (bleh;/)
-Aajjj.. Tom.. .mrraaahh-jęczał Bill. Ale gra wstępna nie może przecież trwać wiecznie... Pen Toma stał na baczność.. Billa z resztą też.. byli bardzo podnieceni i gotowi by 'to' zrobić...
-Mogę?-zapytał Tom
-Wchodź.. ale ostrożnie... - Na polecenie brata Tom delikatnie rozchylił mu tyłek i zaczął wchodzić Swoim dużym 'koniem' ...
-aaaajjj... -Billa lekko zabolało... ale gdy Tom zaczął masować jego pośladki i lekko poruszać 'w nim' swoim penem odrazu zapomniał o bólu i jego jęki przerodziły się w jęki rozkoszy
-mm...ahhh... TOm... ajj... dawaj..-Tom nie wiedział o co chodziło, ale zrobił co uważał.. 'dziórka' Billa była już wyślizgana.. i gładko wchodził..Robił to coraz szybciej i szybciej ... a gdy poczuł że zaraz dojdzie powiedział:
-Bill... ja już nie boge.. zaraz skończę..- po tych tez słowach wielka fala spermy zalała Billa od wewnątrz...
-Ja.. ja też...- oboje doszli... ze zmęczenia opadli na łózko.. przytulili się do siebie i dochodzili do siebie.. obaj czuli swoje mocne bicie serca... nie wiadomo jak.. zasnęli...
....................................
Rano obudzili się lekko zkacowani, z bólem głowy... na szczęście to wszytko. Tylko głowa...  Bill wstał z łuszka... Był jakiś taki... zszokowany. Rzucił okiem na Toma. Słodko jeszcze spał..Ale przetarł oczy i popatrzył na niego, uśmiechnął się... i powiedział
-Jak się spało?
-Hmm, przy Tobie cudownie,a Ty jak spałeś?
-Wspaniale.. cały czas po głowie chodziły mi myśli.. jak mi z Tobą dobrze.. a jak było przed snem?
-Słowami nie da sie tego opisać.. Kocham Cię...
-Ja Ciebie też... tak bardzo bardzo.. -Bill podniósł się, był nagi.. otworzył drzwi do łazienki.. zostawił je otwarte, wziął prysznic, odprawił całą swoja poranną toaletę, kiedy to do pokoju ktoś zapukał... -''kto to do cholery ''-pomyslal Tom
-Chwileczke! -wrzasnął. Przymknął drzwi do łazienki i włożył biały szlafroczek Billa. Otworzył drzwi...
-CZeeeee.Tom?Tom?TOM??!!! Matko Święta, dlaczego masz szlafrok Billa?!!??!!-panikował Gucio
-Mój jest brudny, woda w pokoju zimna... więc przyszedłem na prysznic do brata, a co to juz nie wolno?-mówił Tom z wyrzutem
-EE,,ajasne.. cholera a ja właśnie też chciałem Billa spytać czy przypadkiem nie ma ciepłej wody...bo u mnie nie ma... -tłumaczył sie Gucio
-Cześć GuK, co sie lampisz? Mojej nowej czapki nie widziałeś?-żartował Bill, był już w pełnej garderobie... - Tom chyba coś w łaznience zostawiłeś...
-Cześć Bill, sory że tak idiotycznie wpadłem i...
-Co Ty myślałeś głąbie?-zaśmiał się Bill-wejdź
-Oki, wiec jak z tą wodą,?
-No n ie wiem czy dla Ciebie wystarczy... Tom chciał coś jeszcze.. nie wiem.. ogolić się? xD
-Aha.... to ja posiedze, chyba moge... -Gustav rozejrzał się po pokoju, w oczy rzuciły mu się bokserki Toma..-''o nie.. nie.. nic nie widzialem.. moze to Billa''

cdn


skomentuj (0)




2008-02-18 14:04:22 >> Odcinek 2 B&T-TFE

-No już dobrze...prawda?-przerwal cudowny pocalunek Tom
-Tak, teraz juz będzie dobrze przez cały cza, bo już nie będziesz sam i ja też nie, już będziemy razem...-ciągną Bill i patrzył Tomowi głęboko w oczy, tak jakby widział w nich swoją przyszłość.
-Ciii,-przerwał mu Tom- czułeś to ciepło, to jest miłość, ona się będzie wzmacniać i pogłębiać, musimy się z nią oswoić.
-Tak, wiem. Tom, a łączy nas tylko więź psychiczna tzn że się kochamy czy fizycznie też, no wiesz o czym mówię...
-Tak, przecież sex też ma jakieś znaczenie...
-Nasze ciała... Tom, od dawna wydawało mi się że..
-Nie, nic Ci się nie wydawało, tak było, od dawna czuliśmy... no wiesz...
-Kocham Cię Tom!- i mocno przytulił się do niego...
Było już koło 12. Południe, nudy, nic się nie działo.. oczywiście poza pokojem Billa w którym obcował z Tomem.
Położyli się na łóżko i spletli się ramionami, już nigdy nie chcieli się rozdzielić, chcieli żeby ta chwila trwała, ale nie mogła... oto w tak cudownym momencie do pokoju wtargną Greg...
-Jełopy, nie przeszkadzam? a moze jednak...
-Czekaj.. - rozległ się głos Toma
-Eeeeejjjjjj!! - Bill dał mu szturchańca i powiedział na ucho;-Już prawie sobie poszedł... po co?
-Ciii..., co chcesz Idioto?
-EE...uuu..chłopoki, no co wy, janic,,, ja popatrze.. i wyjde
-Ejjj Greg, nie przesadzasz? Co to już nie mogę mojego brata pogwałcić?
-JeSSuuu!!, Bill, powal sobie, a my z Gregiem lecimy na kręgle.. - Tom podniósł sie i puścił oczko do Billa.
-Łoohuu, a już myślałem że będę musiał zadowolić się samą kulą, no BIll, sorry porwe Ci na chwilę swoją ofiarę gwałtu, mówię Ci ja się nim lepiej zajmę niż TY.. mam większee...
-Przestań.. Tobie bym się nie dał.., a większe to Ty masz chyba kozy w nocie..- obaj wybuchli śmiechem, tylko Bill miał minę jakby  go ktoś chciał właśnie zabić kapciem.
-BIll, a nie chcesz może iść z nami?-zapytał Tom wyjątkowo łagodnie jak na  Toma
-W sumie to bym się i tak nudził, więc,-mówił z nadal niezadowoloną miną Bill
-No to bierzcie Jełopy dupy w troki i chodźcie za królem parkietu-wrzeszczał Greg
-Parkietu w wc chyba...-mruczał niezadowolony Bill.
-Ekhm Billy o co chodzi?-powiedział Cicho Tom
-Bo wiesz.. chciałem jeszcze troche z Tobą pobyć...
-Ahh, faktycznie... masz rację, dopiero zaczęłiśmy byc razem a już idziemy w... to może wrócimy?-szeptał Tom
-Hmmm, nie mamy jeszcze cały wieczór... ile będziemy na kręglach? tak do 14 do obiadu... a po obiedzie? będę miał Cię wreszcie dla siebie?-Bill uśmiechną się po bardzo długim czasie bez uśmiechu...:)
-Jasne, popołudnie, wieczór, noc, ... cały Twój i tylko Twój-szepnął Tom Billowi do ucha i cmoknął go w nie... Greg chyba tego nie zauważył bo szedł przodem, a jeśli coś słyszał to wolał tego nie widzieć...
Doszli wreszcie do kręgielni. Było pełno ludzi, skąd oni się biorą w hotelowej kręgielni?! wrr... jakieś 4 fanki podbiegły do chłopaków, jedna rzuciła się billa, ale ochrona odrazu zadziałałą i zabrała.
-Hej Tom Twój ruch, dajesz dajesz-odezwał się nagle z tyłu jakiś głos, to był Gustav. Zaczął tańczyć...
-"hmm dlaczego oni są w takim dobrym humorze...czyżby..."-myślał bill i rozklejał się patrząc na Toma trzymającego wielką ciężko ulę w rękach...-''wolałbym żeby tak rzymał co innego''-Bill uśmiechną się w kierunku brata
-A Ty co się tak szczerzyssz jełopie?-zaczął znowu Greg
-Eeeeyyy...-Bill stał jak wryty, wogóle dziś nie chciało mu się śmiać z żartów Grega.
................
Po obiedzie każdy udał się do swojego pokoju... w końcu chcieli odpocząć... Bill miał głowę zapchaną myślami o tym co się wydarzyło.. przecież nie mozna tak tego ciągnąć... to bez sensu... Wyszedł z pokoju.Na korytarzu spotkał Toma który właśnie szedł do niego , tak jak obiecał.
-No gdzie mi już uciekasz?-zaśmiał się Tom
-Chciałem własnie pogadać,
-To pogadamy, ale u Ciebie bo u mnie śmierdzi jakoś dziwnie-Tom uśmiechnął się do Billa i weszli do pokoju. Tom ciągle się uśmiechał..-"bosze, co mi chodzi po głowie, czyżbym pragnął bliskości ze swoim bratem?''-myślał Tom.
-Bill, czy my robimy dobrze? -zapytał-''jeso, dlaczego ja to powiedzialem, zeby nie nabrał podejrzen ze go nie chce... bo chce''
-Nie, robimy źle, ale wszystko jest do dupy i to nie jest pierwsza rzecz która robimy wbrew światu
-Nie myślmy o tym co  będzie, może skupmy się na tym co jest,-Tom zmienił temat i przysunął się bliżej Billa siedzącego na łóżku...Patrzyli sobie w oczy, cały świat stracił swoje znaczenie , liczyło się tu  i teraz, czyli tylko Tom i Bill.
Bill położył się na łóżku i zdjął bluzę, został tylko w przyciasnym podkoszulku. Tom nachylił się nad nim, jego nos dotylkał nosa Billa.
-Pocałuj mnie-powiedział Bill i uniósł lekko plecy tak, że Tom mógł włożyć dłonie pod niego. Nic nie mówiąc Tom zbliżył swoje usta do ust Billa i zaczęłi się całować. Całowali się długo i namiętnie . Tom smyrał Billa po plecach, najpierw przez koszulkę ale później podciągnął mu ją w górę... Bill wyglądał na napalonego, ale Tom nie był pewnien... przecież on nigidy tego nie robił...
-Chcemy tego?-zapytał Tom
-Ja chyba tak...
-Ale może lepiej zaczekać aż będziesz mógł powiedzieć "napewno tak''
-Wiem Tom,..;''może przejdą nam te idiotyczne shizy... -pomyślał Bill
Tom położył się obok Billa, dotykał jego włosów. Bill wstał i podszedł do lodówki, wyciągnął butelkę jakiegoś napoju alkoholowego i zaczął się śmiać..
-Z tym będzie nam łatwiej- uśmiechnął się tajemniczo. Tom nie krył zadowolenia, miał na to właśnie ochotę... i na ten napój  z % i na Billa. Bill usiadł okrakiem na kolanach Toma.
-Lejesz mi prosto w usta?-zapytał Tom
-taaakk... -oboje zaczeli sie smiać. Bill otworzył butelkę i lekko ją oblizał. Najpierw lekko jeździł językiem po gwincie, później wsadził język do środka, jego kolczyk w połączeniu z butelką wydawał podniecający dźwięk. Później Bill wsadził do butelki palec który dał oblizać bratu.
-Mmm... - zamruczał Tom.  BIll nie mógł już czekać. Przystawił butelkę do ust Tomowi. Tom spijał wszystko co Bill wlał mu do ust... jednak jedna struga wylała się poza jego usta.. Bill odrazu zaczął działać.. zlizał wszystko co poleciało po szyji, jechal językiem w górę.. mm... tak.. po słodkim ciele Toma. Dojechał do ust. Najpierw lekko przygryzł dolną wargę Toma, a później ich języki połączyły się w jedno i cudownie razem współgrały, pocałunek trwał dość długo. Tom zauważył  że napój alkoholowy zalał mu koszulkę, którą musiał w związku z tym zdjąć.
-Pomóc Ci?-spytał zalotnie Bill i odrazu rzucił się do ściągania koszulki TOma. Ten był już w samych spodnaich.
-Noo to co? może i Twojej się pozbędziemy? -zaproponował Tom.
-Jasne, pomóż.- Tom wziął butelkę z ręki Billa i postawił na podłodze po czym  pomógł mu przy zdejmowaniu koszulki. Siedzieli już w samych jeansach.. awww... słodko wyglądali. Tom wziął butelkę i oblał trochę brzuch Billa, po czym wszystko dokładnie zlizał. W ten sposób wypili tę, i kolejną butelkę napoju. Po drugiej byli już lekko wstawieni... ale nie przeszkadzało im to w niczym, stali się jeszcze odważniejsi...

skomentuj (0)




2008-02-18 13:50:36 >> Odcinek 1 B&T-TFE

Było około godziny 18. Bill siedział w swoim pokoju. Był sam. Greg i Guciu poszli na imprezę do klubu... jak zwykle... a Tom? Gdzie podziewał się Tom? Bill nie był tego pewny. Mógł być gdzieś z jakąś panienką, mógł być tuż za ścianą... Ale nie.... Panienki odpadają, od jakiegoś czasu Tom coraz mniej się nimi interesował. Billowi widocznie znudziło się siedzenie samotne w pokoju, złapał komórke i wyszedł. Szedł korytarzem hotelowym który był zupełnie pusty. Obojętnie przeszedł obok pokoju Toma, bo niby co go obchodzi ten DrEdziAsH... Jednak coś go skuśiło i zapukał.

-Cześć, Mogę?-zapytał niepewnie, dziwnie niepewnie, nieswojo niepewnie

-Jasne, chodź, - odpowiedział dość szybko i poważnie Tom. -Co jest? coś się stało, masz dziwną minę... -odrazu zagadnął.

-Nie, chyba nic się nie stało, raczej... mogło... eee.. nie wiem, nudzę się. Tom powiedz mi właściwie co się dzieje z Tobą, czemu nie poszedłeś do klubu, dlaczego coraz mniej czasu poświęcasz laskom, zawsze lubiłeś opowiadać mi o tych... co je przeleciałeś...

-Eeee... Bo widzisz...- Myśli Toma były niepoukładane, sam nie znał odpowiedzi na pytanie brata, czuł się jakby...

-Ładnie dziś wyglądasz- przerwał niezręczną ciszę Bill

-CO? co Ci strzeliło do głowy że mi takie komplementy prawisz?!- zasmiał sie i rzucił w Billa poduszką, tak że upadła obok łóżka, Bill schylił się więc po nią... i oczom Toma ukazał się jędrny, gładki i delikatny tyłeczek brata. Po chwili Bill podniósł się z poduszką i zauważył dziwne spojrzenie Toma...

-Ej co jest, mnie się czepiasz że jestem miły a sam się na mnie lampisz jak... jak nie wiem na co.. heh...- uśmiechnął się Bill i rzucił poduszką gdzieś w kąt... Po czym rozsuną swoją ciasną ciemną bluzę...

-No nie wiem , tak jakoś mi wyszło, -Tom sam nie wiedział dlaczego tak się na niego patrzył...Pomyślał:''jakies gayowskie wcielenie sie we mnie odzywa''

-Ejj.... co tak wyszło... -"ej" to ukochane powiedzienie Billa dziś szczególnie spodobało się Tomowi. Słuchał... nic nie mówił...

-Tom, coś jest nie tak?- powiedział Bill podejrzliwie, ale po chwili zmienił wyraz rwarzy na bardzo uśmiechnięty i jakiś taki zalotny.

-Nie czaruj mnie dupo,nie czaruj... - Tom zaczal sie smiac, ale tak do konca nei wiedzial dlaczego. -Bill, czy Ty naprawde jesteś moim bratem?

-No, niestety.. -to mówiąc Bill poderwał sie na równe nogi i wybiegł z pokoju. Zostawił Toma samego, z jego idiotycznymi myślami, Bosze, przecież jak on mógł tak sobie iść? Tom nie wiedział o co chodziło Billowi z tym niestety... czy było to niestety, bo on jest jego bratem i jest zły jako brat, czy niestety bo wolałby być dla niego kimś więcej niż tylko bratem... nie wiedział, gubił się wśród myśli. Nie chciał tak siedzieć, sam i dłużej rozwiązywać ten temat, na próżno... Po 10 minutach wybiegł z pokoju prosto do Billa, który lezał na łozku, nawet sie nie odwrocil... co on sobie mysli... ehhh

-Bill?

-Co, dlaczego zadajesz mi takie pytania? nie wiesz ze to boli?

-Bill... - Jego zawsze wszystko boli... ehh.. -TO Ty zostawiłes mnie samego bez odpowiedzi na zadno zmoich pytan, czuje sie samotny..- Bill szybko poderwał sie..

-Samotny?, zawsze masz mnie... wiesz przeciez- chciał pocieszyc Toma..

-Mam Cię, ale nie tak jak chciałbym , znaczy chce Cie miec tak, ale gdybym mial Cie tez tak innaczej, wtedy nie czulbym sie samotny... ale wiem ze to idiotycznie zabrzmiało.

-Tom, wiesz,że..że...że ja... -przerwał mu Bill, ale i tak nic znacznego nie powiedział...

-Bill, jak wszedłem to płakałeś, prawda..?

-Troche, ale nieważne... ja poprostu też chciałbym Cie miec innaczej niż mam, ale wiem że to nie jest do osiągnięcia, przecież jesteśmy braćmi, tak chciał ten co nas tworzył więc, nie możemy zmieniać tego, to nieetyczne, niemoralne, nie możemy Tom!

-Wiem jakie to jest, ale ja Cie kocham

-Tom, kochasz mnie, wiem, mówisz tak bo...

-Bo co? skad Ty mozesz wiedziec dlaczego ja tak mówię...- wrzasną Tom, Billowi odrazu popłyneły łzy... Bał się... bał się, że nigdy nie dostanie tego co tak naprawde od dawna pragnie, on nigdy nie dostanie Toma... Tom naprawde jest oziębły i chłodny, on nawet nie zechce przytulić Billa, więc.. jak mozliwe że... nie... to niemożliwe...

-Przepraszam Cie Bill, nie powinienem nic takiego mówić, wogóle... zapomnij o naszych dzisiejszych rozmowach, to nic nie warte. Tojest niewazne, nie niszczmy naszego braterstwa... niech zostanie tak jak było...

-A jak było?-wtrącił z wyrzutem Bill

-Nie wiem , normalnie.. ide spać a Ty rób co chcesz, nie wiem.. idz na dziwki, zadzwon po pizze, nie obchodzi mnie to.. ja ide spac.. nie bede somie mamrał życia.. dobranoc... - Tom wyszedl szybciej niz Billowi sie wydawało.. -"ale po co on przyszedl, po co robil mi nadizeje, a teraz wszystko przekreślił! dlaczego, jak on mógł sprawić mi tak wielką przykrość!" Bill opadł na łóżko.. nie zdążył nawet zmyć makijażu... Zasną cały zapłakany, załzawiony... to tak bolało... Biedny Bill... W nocy o 3 obudziło go stukanie..

-CZy to Tom?- Nie.. to tylko deszcz uderza o sz ybę w oknie... Bill wstał i poszedł do łazienki.. nie zmył nawet makijażu a więc teraz załatwił te sprawy.. prysznic, ząbki itd...  Po powrocie znowu położył się do łózka i został tam.... tylko ze sobą... i swoim zapłakanym duchem, ze swoim sercem, któro tak bardzo pragnęło miłości.. do Toma.. od Toma... pragnęło Toma...

.............................................

Rano Bill calkowicie odpicowany, ale wewnętrznie nieco załamany pobiegł na śniadanko.. był taki głodny..usiedli, byli wszyscy oprucz Toma..

-Hej wam..-mruknęło coś co wygladalo jak Tom Kaulitz... ale jakies niewyraźne i niewyspane było to stworzenie...

-Kici Kici Kotku Kaulitz Ktoś Kiedyć Kciał Kicać Kzamiast Kspać?- żartował Guciu ale Tomowi ani Billowi nie było wogółe do śmiechu... -"dziwne..."

--Nie, zamknij się, ja chce jesc...

-Smacznego-burknął Bill i przez całe konsumowanie sniadania nie odezwał sie slowem tylko GiG ciągle gadali i smiali sie, Tom tez milczał. Bil po zjedzeniu wstal i powiedział

-Dzieki, to co dzis mamy dzien wolny czy jakies plany?

-Jehoo, wreszcnie nic, zupełne nic... - wrzasną Greg tak że cała jadalnia to usłyszała i zaczeli sie smiac... Tylko Tom i Bill stali obojetnie

-A to fajnie, ja ide pa..- burkną Bill i pobiegł do pokoju, Tom za nim, ale nie mial zamiaru odrazu rzucac sie Billowi w ramiona, nie miał ochoty z nim gadać, przecież Bill był obleśny! jak on tak może...

-AAAAłaaaaa...!!!!!!!!!- rozległo się na korytarzu... To Bill potkną się o dywan na korytarzu... Tom podbiegł szybko i chciał mu pomóc

-Co Cie boli?-pytał zatroskany

-Ajść,... nie ruszaj, to w kostce mi cos strzeliło.. ejj... ałaaa....

-Billl, nie mów.. bardzo boli? zawołać kogoś? JeJku

-Nie to mi przejdzie, kiedys juz tak mialem to taki chwilowy ból, jakby z trzasniecia stawem, niektorzy tak mają z palcami, ja mam z kostka, juz przechodzi ale pomóż mi przejsć do pokoju! proszę!

-JUż Kochany,-Tom wzial go i podniósł, zaniósł do pokoju i połozyl na lozku.. Bill byl wdzieczny.. no i Tom miał juz wyjsc,.. tak przynajmniej myślał Bill, ale.. ale.. zamknął drzwi na klucz i podszedł do brata macającego się po kostce...

-EE??chcesz pogadac??

-Tak, przepraszam za wczoraj..

-Za to wczesniejsze czy pozniejsze...?-zapytał zażenowany Bill

-Za to wczesniejsze chybanie  powinienem bo to bylo szczere, a pozniej sie zgrywalem bo mi sie zrobilo glupio ze podrywam wlasnego brata, Bill , zrozum , prosze! pomóz!

-heeee.... ehhh ok, wiem.. przprosiny..

-Przyjmiesz je?-zapyał jeszcze raz Tom-Przepraszam!

-Jasne, nic wielkeigo sie nie stało.. -oprucz tych kilku łez.. moze kilkudziesieciu.. moze kilkuset.. Bill podniosl ramie co oznaczalo ze zaprasza Toma w ramiona... Tom oczywiscie rzucil sie w nie... i przytulil sie do niego.. -Tom, ja tak dobrze sie czuje kiedy  mnie przytulasz, tak cieplo, tak bezpiecznie...-powiedzial bill i musnął lekko kark TOma ustami.. on nie zaprzeczyl,

- Mi z Toba tez jest bardzo dobrze, ale zawsze moze byc lepiej

-Tom, myslisz o tym co ja?

-TAK!- tom lekko przysunął swoja twarz do twarzy Billa, ale to ten pierwszy musnął jego usta... delkiatnie i tak niewinnie.. Tom jednak pogłębił pocałunek.. odrazu do gry wszedł ten jego zwinny jezyczek ktory... mm.. od tak dawna pragnął to zrobic..

-Tom,... -mowil Bill do ust Tomowi-Tom... tak cudownie calujeesz....mm... - Bill zaglebil sie jeszcze bardziej w ten pocałunek...

-Wiem.. i Ty także...Kocham Cię...

-Ja Ciebie tez kocham... Ciebie i tylko Ciebie... -Bill miał nadzieje ze będa RAZEM juz NA ZAWSZE...


skomentuj (0)