-Bill... ale sie opaiłeśs...
-Tooomm... nie gadaj .... mmm... aaa.. .- Niedługo
po tym skonczyli ^^ Obaj.. bez wyjątków,
wyróżnień, etc.. :P
_______________________________________
-Wyspałes sie? -Gustav walnął Toma w ramię...
-Nooo. Wreszcie.. xD
-Co Ty? zamiest na wakacjach wypoczywać to Ty
szalałeś, a teraz tu wielce odsypiasZ? nie ladnie
Tomy, nie ładnie... Gdzie Bill?
-Nie wiem, po śniadaniu poszli gdzieś z
Georgiem... - Zozdzwonił sie telefon Toma. Tom
rzucił okiem na wyświetlacz... "MARCUS"
-ooo, to pewnie laska z wysp? - Gucio zaśmiał się i
zaczął drapać.
-Ey.. to Qmpel
-Tssaaaa... chciałbys...
-No serio , i tylko puszczał sygnał. -Usiedli w
salonie na dole... Tom rozłożył się na białej
kanapie, a Guciek siedział na krześle obok i bawił
się pilotem do wielkiego plazmowego telewizora..
SmS.. znów rozległ się dzwonek komórki Toma.
Gucio zmierzył go i zaczał sie smiać.
-Przestań... - Tom patrzył w ekran swojego
telefonu.. "Witajcie Krejsoły, dziś piszemy do
Ciebie, później do Bidonka. Jak tam podróż? Już w
Berlinie? My też się już pakujemy. Bardzo za
wami tęsknimy. Między wami wszystko Ok? U
nas już dobrze, wiesz że to wszystko było
niepotrzebne, ale minęło już i to nieważne co się
stało, ważne że się świetnei razem bawiliśmy i
teraz poprostu... No wiesz.... Teraz znów będzie
normalnie, ale oczywiśscie 1000 razy lepiej bo
mamy nowych przyjaciół , takich jak Wy... ODP.
czekamy... Kochamy Was Tom, Bill... <3 "
-SSsss.s... laska się rozpisała co? - Gucio nie dawał
za wygraną....
-No, bardzo interesująca ta laska.. ehh...
-Będziesz tęsknił... ?
-Już tęsknię.. -Tom podrapał się po policzku i
pochłonąl kolejnego cukierka .
-Dobra... co tam. Nic.. Gdzie są tamci>?
-CoooOO o_O?
-Nic, zastanawiam się gdzie twój brat...
-Tęsknisz za nim co? xD - Tom podniósł się.
położył wszystko: gazetę, cukierki, telefon i czapkę
na kanapie i wbiegł po łagodnych schodach na
górę. -Zaraz przyjdę.. - krzyknął i już go nie było
widać. Gustav przyglądał się przedmiotom
zostawionym na kanapie przez Toma. Pokusił się i
podszedł. Wziął cukierka i rozsiadł się... złapał za
kaszkiet Toma i założył go sobie na głowę... W
tym momencie zaświecił się ekran telefonu . Gucio
nie miał zamiaru czytać cudzych SmSów. Ale... w
oczy rzuciło mu się tylko : "MARCUS: pragnę Cię
Tom... " . Więcej nie przeczytał...
-'O Qrwa! Ja PieRd0le! C0 to ma byĆ? o_O ... '-
myślał Gucio. -'E tam a może dalej jest... pragnę
Cię Tom zobaczyć? ... napewno tak jest.. :-// kto
jak kto.. ale Tom.. nierealne... oddalam te myśli od
siebie.'
_________________________________________
Wieczorem. Bill siedział w swoim pokoju i
rozciągał się na macie go jogi... interesujące...
ciekawe czy Bill ćwiczy jogę xD
Do pokoju wbiegł Tom i rzucił się na łóżko.
-I co Billy? Qrde... co Ty... się rozciągasz zamiast...
mnie.... pocieszyć? ^^
-Żebym mógł Cię jeszcze lepiej pocieszać KotQ
muszę być bardziej rozciągnięty...
-AAaaa... już się cieszę na samą myśl o tym Bill...
-Wiem... rozkosznie wyglądam.?
-Taaaak... masz takie podniecające getry.... xD
-To nie są oddzielne getry :o to cały strój:o to jest
zszyte:o
-Masz obcisłe getry przyszyte do obisłego
podkoszulka? Bill!!!! BezguŚcie... Qrwa!
-No ale to tylko do ozciągania mojego Ciaa... wiesz
przeciez ze to wszystko z mysla o Tobie... tylko dla
Ciebie ...
-Kocham Cię- Tom wstał i przytulił Billa..
pocałował go w czoło. Bill miał włosy. . .
związane!! <szokK> -Nawet w tej fryzurze.. i w
tych włosah.
-Wiem Tom.
-Wiesz, że... Marcus i Nikos pisali smsy. - Tom
rzucił Billowi telefon. Bill wysunął go i wszedł w
skrzynkę odbiorczą. Zaczął czytać. MARCUS:
"Witajcie Krejsoły, dziś piszemy do Ciebie, później
do Bidonka. Jak tam podróż? Już w Berlinie? My
też się już pakujemy. Bardzo za wami tęsknimy.
Między wami wszystko Ok? U nas już dobrze,
wiesz że to wszystko było niepotrzebne, ale minęło
już i to nieważne co się stało, ważne że się świetnei
razem bawiliśmy i teraz poprostu... No wiesz....
Teraz znów będzie normalnie, ale oczywiśscie 1000
razy lepiej bo mamy nowych przyjaciół , takich
jak Wy... ODP. czekamy... Kochamy Was Tom,
Bill... <3 "
MARCUS: " Pragnę Cię Tom... Pragnę Cię Bill...
Siedzimy i tak sobie mówimy ... jak tylko wrócimy
do Niemiec, szykujcie się na melanż.. u nas w
naszym domu... Wiecie.. dla was zrobimy odlot...
a Ci wasi kumple? ... oni tez mogą przyjsc jak
chcą. chyba ze nie wiedzą o was.. ."
- Co mu odpisałeś Tom?
- Że narazie nie wiedza. ale zosawilem fona na
kanapie i guciek tam sie krecil.. i dziwny potem
byl.. nie wiem czy nie rzucil okiem ..:-//
-E sie przejmujesz...
-No nie przejmuje.. Kocham.- Bill pocałował
Toma...
__________________________________________
Następnego dnia cały zespół i pozostali:P mieli
całe ręce pracy... Od rana Bill i Tom siedzieli w
studiu i nagrywali wywiady, mieli sesje etc.
...
-Bill Jak Ty stoisz? ... może lepiej prawą rękę połóż
na biodrze a lewą za głowę... i wypnij się... -
dyktował instrukcje fotograf.
-Jak mam sie Qrwa wypiąć? :-// - Bill śmiał się...
-O idziesz Tom.. za chwilę będziecie pozować
razem. Ale najpierw muszę załatwić wszystko z
Panem Billem... oo, teraz jest doskonale... PYk ^^ i
jużżż.... Hmm... To teraz przenieśmy się dalej. na
kanapę... Bill położysz się.. a Tom nachylisz się
nad nim.
-U.. - Bill położył się na kanapie, ugiął nogi w
kolanach i rooozkroooczył się ^^ . Tom podszedł
do niego i nachylił się nad nim, tak jak laska
nachyla sie nad swoim chłopakiem ^^ QrdE..
-Bill... włóż w to więcej sexu... wiem że to Twój
brat, ale popatrz na niego... tak jak na ...
kochankę... kochanka?! ee.. jak chcesz... ale z
sexem... zapomnij że to twój brat..
-Hmm...'a raczej pomyśl że to Twój sexy
podniecający brat... wyluzuję się... ' - pomyślał Bill
i popatrzył na toma przymróżając oko i
wystawiając język... tak to było odzwierciedlenie
sexu...
-Świetnie Bill! Teraz wyglądasz jak Bóg sexu! -
Fotograf dalej nawijał, Tom przygryzł wolną
wargę i uniósł brew.. - No wspaniale chłopcy...
mm... wyśmienite zdjęcia... macie ten talent.
-Co dalej? . Bill podniósł się..
-Teraz Bill usiądź na oparciu.. a Ty Tom na dole ,
na kanapie. Bill połóż mu rękę na ramieniu, a Ty
Tom oprzyj rękę i głowę na kolanie Billa. - Tak też
zrobili. wyszło świetnie..
___________________________________________
Rano.
-Musimy iść się pożegnać z chłopakami
-Ehe... chodź... Za chwile przyjadą po nasze
bagaże. Jack dzwonił - Tom Zarzucił na siebie
wielką bluzę z kapturem...
-Po co Ci ta bluza? Cieplo jest.. :-//
-No ale Zauważ że lecimy do Europy.
-Ale jeszcze dużo czasu.. dobra niewazne. Chodź,
nie ma czasu
-Dobra, pokoju nie zamykać?
-Nieee... Tom, jak Ty sie wleczesz! Matko! -Bill stał
na tarasie i tupał :D
-Już... -Poszli w kierunku domku Marcusa i
Nikosa. wbrew ich oczekiwaniom, tamci już nie
spali.
-Właśnie szliśmy do was -powiedział
zachrypniętym głosem Marcus
-Oooo... widzisz, nie trzeba sie tak wysilać. - Tom
przytulił się do Marcusa. Jego serce przybierało
coraz szybsze tępo, a oddech stawał się coraz
głębszy i coraz trudniejszy do opanowania. Bill
stał w drzwiach. Patrzył na ocierającego łzy
Nikosa. Nikos podszedł do Billa i przytulił go.
Złapał za rękę i wyszli na taras.
-Bill.. ja bez Ciebie umrę... -Nikos rozpłakał się juz
na dobre, wielkie łzy spływały mu po policzkach,
na rozgrzane ramiona Billa.
-Ni.. Nikos... Obiecuję Ci że niedługo się
spotkamy.. -Bill też już płakał. Jego głos się
załamał... Chciał jeszcze coś powiedzieć ale nie dał
rady. Jego struny głosowe drżały.. Jakby ktoś
stukał w nie palcami... Niby struny gitary..
-Bill... - wyszeptał jeszcze raz Nios, niemal
niesłyszalnie. Ich płacz i zjednoczenie w jedno
ciało, przez uścisk przerwali Marcus i Tom, którzy
wyszli z domku, również zapłakani.
-Dość, no chodź tu do mnie Billy - powiedział
Marcus. Bill oderwał się od Nikosa. Popatrzył mu
w oczy i odsunął się. Nikos jednak złapał go za
rękę i lekko pocałował.
-Pamiętaj... -wyszeptał jeszcze i odwrócił swoje
czerwone od płaczu oczy do Toma. Marcus nie
wiele mówił. Trzymał Billa w ramionach i mówił
mu , że będzie tęsknił... Tak jak Tom i Nikos...
Wszyscy mówili to samo.
-Ustawie sobie nas wszystkich na tapecie na fonie -
powiedział Bill i lekko sie uśmiechną.
-No my tez.. będziemy o was cały czas pamiętać.
-Na nas juz czas Billy. Jack Dzwonił już 3 razy,
samochód czeka. - Nikt nic już nie powiedział. Bill
odwrócił sie na pięcie i poszedł za Tomem. Po jego
oczach płynęły łzy. Załozył okulary słoneczne.
Szedł plażą. Nie miał siły, potykał sie o małe
kamienie leżące gdzieniegdzie. Zatrzymał się
jeszcze na chwilę... Odwrócił... Zobaczył Nikosa i
Marcusa przytuloonych, stojących na tarasie.
Smutny widok.. Podnióśł dłoń i pomachał im..
-Chodź Bill, nie ma czasu. - Gdy doszli pod hotel
ich bagaze były już zapakowane. Wsiedli do auta
i pojechali na lotnisko.
-No więc jak wam chłopcy miną urlop? -spytał
Jack, wyglądający na zadowolonego.
-Było cudownie... Swietnie sie bawilismy, bez
obowiązków itd. - Tom odpowiadał na pytania
Jacka, podczas kiedy Bill wpatrywał się w błękitny
ocean. Miał okulary. ... Gdy dojechali na lotnisko,
odprawa już się rozpoczęła...
___________________________________________
Berlin... Pod Hotelem.
-Jesooo.. .co to ma być za pogoda!? Deszcz....
Piepszony europejski styczeń... -Bill wqrzał się idąc
mokryi schodami do hotelu.
-No a czego się spodziewałeś? - Tom wszedł i
rozejrzał się. - Całkiem przyjemnie w środku...
-Ehh... Co dziś robimy?
-Ja nie wiem co Ty, ale ja odsypiam... - Poszli do
pokoi. Po kilku minutach dostarczono im bagaże.
Bill siedział w swoim pokoju przeglądając zdjęcia
na telefonie. Nagle coś zapukało. -'to pewnie mój
Tome... ' - pomyslał.. po czym burknał : - wejdź.. .
-Bill!!!!!!!!!!!!! Georg rzucił się na siedzacego Billa..
Tęskniłem!! jak tam??!!
-Oo! Cześć Gerg! -rzucił bez entuzjazmu Bill.
-Co Ty takii??;>>>
-Zmęczony... Siadaj.. .:D Pogadamy..
-No to opowiadał Bidonku jak tam urlop zleciał??
Ja tu w zimnej, deszczowej europie!! aaż mi się robi
cośśśś...
-EE?:-// - Bill popatrzyłńa niego błędnie.. . -AA..
noo.. było super, jak zawsze, Tobie napewno też
było dobrze, bez nas.. hehe.. poznalismy fajnych
ludzi... wyluzowalismy.. 0 obowiązkuw... 0
fanów.. nic... tylko ocean, plaża i my... to znaczy..
tom.. noo i ja... - Bill przygryzł dolną wargę.. .
-Mhym.. chyba wiem ehehe..
-A co Ty tu juz w Berlinie robisz? Jest Gucio?
-No jest, do Toma poszedł, zaraz tu wpadna
pewnie.. tez nie musze z Tomem przywitać.
-EE.. tam.. ja ważniejszy - Bill zaczął sie smiac.
-No pewnie że Ty ważniejszy...
-Uwaga.. nadchodzą..
-Billl!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Gustav krzyczal od drzwi.
-No pięnieee... aAAa.. - Bill już był zgnieciony
przez kumpla. Tymczasem Tom witał się z
Georgiem.
-E to fajnie się opaliliście Billy,.. - zauważył Gustav
-Nom, opaliliśmy sie... czemu by nie... - Bill ziewal
i siedział oparty o górę poduszek.
-A jakie mieliscie pokojeeeeeE??
-Mówiłem Ci.. te no.. domki -powiedział Tom i
rozłożył się na fotelu. Billowi kleiły się powieki .
-Masz podpuchnięte oczy Bill, -powiedział Georg.
-A no bo się nie wyspałem.. - Bill rzucił
porozumiewawcze spojrzenie do Toma.
-No widzę, ziewasz jak jakiś down - Gucio
podszedl do okna. - A nas to pogoda w Europie nie
rozkaprysiła..
-Heh. -Bill podniósł się z trudem i cięzkimi
krokami poczłapał do toalety. Zamknął drzwi i
było już tylko słychać.. ''śiiii..... "
-HaHa, Billowi się zachciało... NanaNa- śmiał się
głupio Gustav.
-Co w tym dziwnego..-skrzywił się Tom.
-Ale wy nie w sosie, myślałem że się tam
wyluzujecie na Malediwach.. a nie!
-ale my jesteśmy.. aaaaa (ziew) luźni.... tylkoo że..
no zmęczeni.iii... - Bill wyszedl z wc i walnął się na
łóżko. - Nie obraz aaaaa...(ziew) zicie sie... jak
sobie pośpieee...- oczy mu się zamknęły.
-No mi też sie przyda drzemka - Tom wstał i
wyszedł Położył sie u siebie. Załoga g&g wyszła
gdzieś... :-//
___________________________________________
Godzina 1;20 ... Nocc... Ciemnoo... Berlin.. Bil
wyszedł spod prysznica i położył się na swoim
stosie poduszek. Już trochę odpoczął .. Miał nawet
nadmiar energii żeby zasnąć. Złapał telefon i
wystukał na ekranie dotykowym swoimi
niepomalowanymi (tylko bezbarwny :o)
paznokciami sms 'a " hej .. śpisz? mi sie nie chce
spac.. ale chc mi się.. .. Kocham Cie.. ". wyszukał w
numerach TOM i wysłał. Po chwili dostał
odpowiedź od TOM ... Która brzmiała
następująco. : " pod prysznicem, szykuj sie na
odlot... Też Cię Kocham, całuję.. " . Bidon już się
ucieszył nie miał na sobie nic prócz białego
podkoszulka ... Po kilku minutach które dla
Czarnego były wiecznością, do pokoju wtargnąl
mokry owiniętny ręcznikiem Dred...
-Mmmm... - Bill przeciągnął się na łóżku.
-Kurcze.. ja jeszcze mokry... już gotów... Billy... -
Tom zrzucił z siebie ręcznik i wtulił się w kołdrę
okrywającą Billa, po czym postanowił ją nieco
opuścić ... wsónął się obok Bidona i iii... iii....
Zaczął calować jego idealną skóre.. mmm .. ^^
-Tom... tęskniłem na tym.. hotelowym.. mmm... za
hotelowymi aktami.. za Tobą.. ciałem.. za tylko
Tobą.. Tomm... Toooooommmmm... - Bill miał
lekką chrypkę, co nadawało uroku
wypowiedzianym a raczej wymruczanym przez
niegło słowom.
-Nie wysilaj sie.. wiem co czujes.z... Kocham Cie
Bill.... - Tom całował całe ciało Billa... delikatnie..
dokładnie.. ale coraz to szybciej...
-Tom.. wbij sie we mnie... musisz mi to zrobić...
czekałem.. tak... czekałem na toooo.. .Tommm..
Toooooomm!!
-Ciii.. - nie musiał wiele mówić. Tom wbijał się
lekko w brata. Wyjątkowo lekko
-Wazelinaa??o_O . - Bill zdziwił się..
-taak.. mmm.. Billy... jaki... aaa... rozluźniony. -
Fakt. Bill był rozluźniony, co ułatwiało Tomowi
jeszcze bardziej. to co teraz dokonywał..
mmmrrrah.
-Znów jesteśmy jednym ciałem... - Bill gniótł w
rękach długie dredy Toma...
-To jak robimy kochanie? -Bill objął Toma w pasie
i głaskał po plecach.
-Nie chce dłużej czekać. -Tom położył się na łóżku.
Bill na nim i znów się całowali. Tom ''macał'' ^^
Billa po pośladkach ^^ a Bill lizał Tomowi szyję...
-Kto dzisiaj? -zapytał Bill
-Ty... - Tom odwrócił się tyłem do Billa i wypiął
tyłek...
-Mogę juz?? - Bill przyjął pozycję ^^ odpowiednią
do tego czynu. Rozchylił Tomowi pośladki i
delikatnie zaczął wkładać mu swojego człona ^^ .
-Ajćć..-Tom cicho pojękiwał.
-Boli??
-M.....mmm....... -Tom delektował się smakiem
seksu z BIllem. Bill był taki ostrożny i delikatny...
nie chcieli tego konczyc... Bill lekko posówał
Toma... oddał się chwili.. jego miesnie pracowaly
juz same.. nawet gdyby chciał przestać.. nie dał by
rady.. podniecenie... cóż za cudowny stan.. co ono
potrafi zrobic z czlowiekiem...
-Billllll.......Billl!! -Zawołał Tom.. :D Bill nie wiedział
czy nie robi tego za mocno.. .
-Mocniej Bill ... - Bill nic nie powiedział. Zacząl
posówać go jeszcze szybciej i mocniej... Najlepiej
jak umiał...
-Taaaaaak.. ...
-Tomm.. za chwileee....
-Ja tez... -Bill za chwile doszedł. Spuscil sie w
Tomie ^^. Fala spermy (jak zwykle ^^ wielkie fale
mają Ci chłopcy ^^) zalała wnętrze Toma.... Tom
wziął swojego... do ręki i zacza trzepać. Nie
potrzebował dużo... wystarczyły 2 ruchy iTom był
szczęśliwy ^^ =)))... Opadli ze zmęczenia na
łóżko.. Nic nie mówili. Patrzyli na siebie nawzajem
-To jest miłość... .-Po jakis 15 minutach Bill klęknął
nad Tomem. Wziął do rąk jego pena...Zaczął nim
poruszać... Wziął do ust.. lizał.. w koncu zaczał
ssać.... Obiciągał mu tak.. tak idealnie..
-Kurde.. Bill.. co Ty sie w burdelu wychowałeś?? że
tak.. aaa.. tak profesjonalnie to robisz...... -zaczeli
sie śmiac Bill nie przestawał obciągać.. do końca...
___________________________________________
Rano po śniadaniu poszli na plażę.
-Bill posmaruj mnie olejkiem... -Bill wmasowywał w Toma olejek do opalania... robił to powoli.. delikatnie..
-mmm... - Tom uśmiechał sie do slonca.
-Teraz Ty... -Bill rozłorzył sie na lezaku... Tom wmasowywyał mu w plecy olejek...
Opalali się... ^^
-Bill myślisz, że ...
-Że co? -przerwał Bill Nikosowi.
-Chodzio to że,...
-No mów!
-Czy uważasz, że Marcus mnie kocha?
-Przecież jesteście razem, więc dlaczego niby
miałby Cię nie kochać?
-No bo, widzisz Bill... Jesteśmy razem od 7
miesięcy i ja jeszcze nigdy nie zdradziłem
Marcusa. Nawet nie myślałem że mógłbym coś
takiego zrobić. Dopiero tu na Malediwach...
-Przepraszam Nikos - wtrącuł Bill
-Daj mi skończyć. Tutaj dopiero pomyślałem że
poza nim czuję pociąg jeszcze do kogoś innego. I
zastanawiam się, czy Marcus nie przeżył czegoś
takiego wcześniej... Chodzi mi.
-Aha. Wiem mniej więcej co masz na myśli. Ale to
nie jest dobry temat do rozmyśleń, kiedy masz
wakację i powinieneś wypoczywać.
-Masz rację. Ale nie jestem jednak dobrej myśli. -
Kontynuował Nikos
-Zaufaj mu . Ale nie mówmy teraz o wierności...
To co jest tu to jest tu. To jest oddzielny świat, nie
łączmy tego z naszym życiem codziennym. To nie
to samo. - Bill czuł , że coraz bardziej ciągnie go do
Nikosa. Ale to było porządanie. Tak tego Bill był
pewien. Chciał na wyspach przeżyć fascynującą
przygodę, wrócić do szarej rzeczywistośi i zatapiać
się w wspomnieniach. Toma miał tam na codzień..
Ale to wydało mu się podłe. Nieważne, teraz chciał
znów poczuł usta i język JEGO... Nikosa.
-Daj mi... - powiedział Bill i nachylił się nad
Nikosem. Nie potrzebał więcej słów.. zatopił się w
jego miękkich i delikatnych ust:)...
_______________________________________
Tymczasem Tom i Marcus rozumieli się bez słów...
ale z alkoholem, muzyką i trawą.
-No Kotku, raz się żyje. - Marcus zdjął koszulę i
tanczył z Tomem jak przy ruRce xD ahhh...
-Nie żałujmy sobie... - Tom palił trawę
-Tom, uważasz, że, oni... są teraz.. oddzielnie? że
siedzą i patrzą przed siebie? wierzysz wto?
-Huj z tym. ... niech sobie mój Kochany Bill
poużywa, ja też to zrobię, będziemy kwita a
później zapomnimy o tym bo i tak się kochamy
-Tak samo mam z Nikosem. - Marcus przytulił się
do Toma i zaczął gładzić jego pośladki dłońmi.
Tom zastanawiał się czy oddać się chwili. Raczej
nie zastanawiał się, bo już wiedział że uległ...
Jeszcze chwila... Odpływają całkiem ... Tom oddaje
sie namiętnym pocałunkom Marcusa, nie chce
zeby przerywal.. nie przerywał... calowal go
dalej... dawal... i bral... nie... dzis tylko brał... Tom
oddal mu sie jak bezsilna lalka..
________________________________________
-Bill, co sądzisz o tym,że ... -Nikos wsonął rękę do
spodenek Billa
-Ajs-Bill jęknął kiedy Nikos ujął w dłoń jego
ciepłego Pena, zaczął go masować. Bill tylko się
uśmiechał. Położył się na pniu. Nikos rozpiął jego
koszulę. TaaKk.. .ahh... xD Lizał go po klacie..
brzuchu i pępku... tak tak...
Bill zachowywał się bardzo nieobliczalnie, szalał ^^ Tom nie krył zadowolenia z tego powodu, odpowiadało mu to. Nikos i Marcus postanowili przejść dalej...
-Jak chcecie To zrobić dzisiaj? -zapytał Nikos i położył się na łóżku.
-Chciałbym poczuć jak to jest mieć jednoczesnie wsadzonego i wsadzać.. mogę? -powiedział Bill i stanął tyłem do Nikosa.
-To zróbmy tak , że każdy będzie wsadzał i dawał jednocześnie - śmiał się Marcus
-EEe.... hmm -Nikos miał niewyraźną minę
-Taj stary, chyba nie wymiękasz... -powiedział Tom i złapał Marcusa za plecy...
-Nie no.. warto spróbować.. - Bill chciał się wbijać w Toma, bo nigdy w nikogo innego nie chciał się wbić, Tom nigdy nikomu nie pozwolił tego zrobić więc stanął przed Billem, za Marcusem... Marcus złąpał za plecy Nikosa i przygotowywał się do wejscia, Nikos miał wsadzać Billowi...
-uwaga! zaczynamy... - zaczęli ten dziwny, hardcorowy, grupowy akt...a awWw.. jeżeli można to tak nazwać.. fetysz? jeSSO.. xD aa.. (sorry ale jak mi się wyobraża ten obraz to mi jakos tak eee.. )
-Aaa.. Nikoss- jęczał Bill... i walił Toma.. najlepiej jak umiał... Trwało to długo... (daruję sobie opisanie szczegółów, jestem przemęczona, a to ciężkie, ale kiedyś postaram sie dokładnie opisać grupowe przejscia tych chłopaków)
_______________________________
Rano... Billa obudziło słońce, któro wtargnelo do pomieszczenia przez niezasłonięte okno. Czul sie nie zbyt dobrze, czul sie zgnieciony i niewyspany. Nie lubił tego uczucia.. na szczescie nie robił wczoraj makijażu i dziś nie musi usówać jego resztek... mimo to czuł ogromny dyskomfort. Wstał z łóżka, wcześniej uwolnił się spod ucisku rąk brata. Rozglądnął się po pokoju. Na łóżku spały poza nim 3 osoby... nikt nie był ubrany... po pokoju rozchodziła się woń alkoholu i kaca.. Bill nie znosił tego! Popatrzył na nich żałośnie i poszedł do łazienki. przy drzwiach zauważył plamę krwi... -'ciekawe skąd się wzięła' . -Bil musiał załatwić swoje potrzby fizjologiczne. Gdy jego pośladki i uda wreszcie oparly się na desce od wc poczół że coś jest nie tak... nie może załatwić się tak jak zawsze to robił... Bill siedział na kibelku ^^ oparł głowę o zacisnięte, pięsci i usiłował sobie przypomnieć co tu wczoraj zaszło. Domyślił się skąd wzieła sie krew... Nie pamiętał dużo, ale na tyle wiele żeby złozyc to jakąś składną całość. Wszedł pod prysznic.. dobrze się umył... kremy itd. Po wielu wysiłkach i póbach udało mu się załatwić.. wOooW.. Wyszedl z łazienki . Zmierzył jeszcze raz wzrokiem łóżko, ale nie miał zamiaru dłużej tam przebywał.. otowrzył okna i drzwi , żeby się przewietrzyło i wyszedł na taras. DZień był ciepły, ale nie gorący. W sam raz na jakiś spacer po mieście, zwiedzanie itd, ale Bill nawet nie miało ochoty ruszać sie z wygodnego leżaka. Zlapał jakąś gazetę i przeglądną obrazki. Nagle rozdzwoniła się komórka. Ciekawe czyja.. Nikosa. Nikos szybko odebrał słuchawkę, miał okropny głos... taki zapity.. po chwili rozłączył się i wstał. Zobaczył, że Bill jakoś wszystko ogarnął.
-Jak się spało?-zapytał niepewnie Nikos
-EE.. chyba źle.. a co? -burknął Bill
-Sorry, za to wszystko, za mnie i Marcusa.. po alkoholu..
-Przestań.. jeszcze wiem co się działo.. byłem pijany, wy też, nie żywię do nikogo żalu, było super.. chciałbym to jeszcze powtórzyć... ale może z mniejszą iloscią alkoholu i wyrządzając mniej krzywd otoczeniu...
-No spoko.. ja Cie rozumie Bill. Sory, ale musze skorzystać z wc i prsyznica, mam nadzieje ze mogę.. -Powiedział Nikos
-Jasne, idź..
-Później troche posprzątam..
Tom i Marcus nie spali długo... kilkanaście minut później obaj byli na nogach. Wszystko posprząteli, Billa nastrój poprawił się, gdy widział że każdy jest zadowolony i nie obarczają go tymi problemami, a starają sie mu pomódz. Na śniadanie było za późno... pozartym wogóle nie chciało im się jesć. Na plażę było za chłodno. To dziwne, ale było niec o powyżej 20 *, co żadko się tam zdarzało. Postanowili , że udadzą sie pozwiedziać okolicę, miasto ponoć było bardzo malownicze i tajemnicze... w odleglejszym zakątku nawet zakazane ruiny...
__________________________________
-Stare, zakazane, zrójnowane miasto... -Bill śmiał się przeglądając przewodnik
-Fakt.. brzmi badziewnie- dodał Marcus
-Ale może okazać się całkiem śmieszne - Nikos otworzył 5 loda któego kupił podczas pobytu na mieście
-Może być różnie... xD Mam ochotę tam iść ale wieczorem... W sumie już jest prawie wieczór- Tom popatrzył na zegarek. Była 19;30. Cały dzięń spędzili z daleka od plaży, od domków, od hotelu. Byli dziś wśród ludzi... Musieli odpocząć trochę od samotnego towarzystwa, po wczroajszych zajściach to była najlepsza metoda na rozładowanie atmosfery.
-Nooo wedłóg mnie to za daleko żeby tam iść. -powiedział Bill z przekonaniem
-Ale jakbyśmy teraz stąd wyszli to akurat doszlibyśmy tam na zachód słońća.- powiedział nikos
-Lepiej zaczekać tutaj jakiś czas , posiedzieć w knajpie a później jechać tam jakimś autobusem albo czymś takim. -zaśmiał się Tom i wskazał pobliską restaurację. Nie była zbyt ekskluzywna, do czego chłopcy nie przywykli, szczególnie podczas urlopu preferowali ... te droższe...
-Spoko. - Marcus pobiegł pierwszy.. zają jego zdaniem najlepszy stolik. Reszta dosiadła się do niego nie kryjąc zadowolenia.
_____________________________________
-Faktycznie zachód słońca z tego piepszonego zamku wygląda jeszcze bardziej zabójczo -zauważył Bill schodząć po jakiś starych betonowych schodach. Oglądali zachód słońca na szczysie ruin jakiejś wierzy.
-Extra. Czas na coś... - Marcus wyciagna z kieszeni kilka tabletek extassSy
-OooOoOoo -Bill sie nakręcił... .Każdy wziął po jednej.
W ruinach mimo odrażających ciemności i przerażających historyjek było bardzo dużo ludzi..
-To miało być jakieś przerażające miejsce.. a jest? dyskoteka.. -Marcus wybuchnął smiechem.
-Napijemy się czegoś?- Zaproponował Tom
-Ja dziś sobię daruję - BIll zaśmiał się. -Jak coś to dzwoncie. Rozejrze sie tu. - Marcus i Tom odrazu pobiegli do baru. zamówili napoje alkoholowe i jakies środki DeKoNcEnTrUjĄcE... -Nie mam dziś jakoś ochoty na ostrą zabawę.. -powiedział
-Nooo ja chyba też . - Bill usiadł na pniu złamanego drzewa. Było suche, widocznie już jakiś czas tam leżało. Nikos dosiadił się do niego.
-Bill... - powiedział Nikos i położył rękę na jego koloanie, tak jak zrobił to Bill dzień wcześniej przy obiadokolacji. Bill nic nie mówił, patrzył na wzmagające się fale, chciał aby chwile spędzone na Malediwach trwały wiecznie. Właśnie zaczął się zastanawiać nad tym jak to będzie jak kazdy z nich odjedzie w swoją stronę... Zdał sobie sprawę z tego że będzie tęsknił.
-Billl.. .nie czas teraz na rozmyślania- ciągną Nikos
-Wiem.. tak jakoś mi się na zamulanie wzięło.
-Niepotrzebnie.. -Nikos przejechał po plecach Billa ręką i położył mu ją na biodrze. po czym przysunął się do niego jeszcze bliżej. Bill odwrócił głowę w jego stronę. Nikos musnął lekko usta Billa, były wysuszone przez wiatr. Nikos pocałował go.. chiał żeby to był krótki pocałunek. Bill jednak zamierzał go pogłebić.. Wtargnął językiem do ust Nikosa.. Pragnął aby się połączyły. Bill znów poczół ten przeszywający dreszczyk.. -'pragnę go.. a tom?..'-pomyślał... ale za chwilę zapomniał na czym stały jego wszystkie myśłi... oddał się chwili. Oddał swoje ciało w ręce Nikosa.. nie chciał mu przerywać.. chiał dać sobie to.. na co miał własnie ochotę.. Miał ochotę na Nikosa.. jego delikatne dłonie pieściły ciało Billa.. to takie podniecające...
Obiad... Tom i Bill weszli do jadalni i udali się w
kierunku swojego stolika. Siedzieli tam już Nikos i
Marcus.
-Hej chłopaki -powiedział Tom i usiadł obok
Marcusa. dla Billa zostało już tylko jedno miejsce.
-Nooo, to za chwile powinni już dawać ten
obiaadd... jestem dziś wyjątkowo głodny
-powiedział Nikos
-Ty głodny?to dziwne.. -zaśmiał się Marcus.
Marcus nie miał na sobie koszulki, tylko szerokie
bokserki plażowe. w bardzo orginalnych kolorach.
Nikos miał jakąś podkoszulkę na ramiączkach, Bill
też.. Tom miał koszulę w hawajskich (tu
malediwskich ^^) akcentach. Tom rozpiął koszulę
bo widocznie było mu za gorąco.
-To co dziś jemy ? -zaczął Bill
-Ja bym sporóbował czegoś z kuchni orientalnej
-powiedział Marcus.
-Dobry pomysł- Tom śmiał się, towarzystwo mu
odpowiadało. Wszyscy zamówili to samo...
jeedliii... a gdy już skonczyli..
-To co bierzemy cos na deser? -zaproponował
Nikos
-Zjadł bym lodaa-smiał się Bill i podniosł TyłeK.
Po chwili lody dla całej 4 były przy stoliku :)
-To co robimy popołudniuu? idziemy gdzieś razem
czy wolicie zostać sami?-spytał Bill
-Wolimy z wami-śmiał sie Nikos
-No pewnie, co o tym myślisz Tom?- kawałek
ananasa z sałatki owocowej wypadł Marcusowi z
ust , wszyscy zaczeli sie smiac.
-Taaa spoko -wybełkotał Tom . Na stole obok
Toma leżała komórka Marcusa. w pewnym
momenice dostał sms'a. Tom odruchowo rzucił
okiem na telefon . Zdołał przeczytać jedynie...
'Fucking gays...''
-Sory , musze przeczytać.
-'czy to o mnie i o billu czy do marcusa i nikosa' ?
-zastanawiał sie Tom
-Kto tooo?-zapytał Nikos
-Ta.. ... s*ka ...
-Natasza?-zapytał Nikos i zrobił mine jakby to bylo
najidiotyczniejsze słowo jakie znał
-Taaaa -powiedział Marcus. Blizniacy patrzyli w
swoje porcje lodów nic nie mówiąć.
-Co Ci napisała ?-doptywał Nikos
-Napisała że jesteśmy piepszonymi gejami i ze jak
wrócimy to cale miasto dowie sie ze jestesmy
razem. -Marcus miał zażenowana mine. Bill i Tom
wygladali na zmartwionych.
-Ej, nie przejmujcie sie zdzira, macie odpoczywac ,
a nie sie zamartwiac... przeciez jestescie tacy jacy
chcecie i co jej do tego.. -powiedził Bill i położył
rękę na kolanie Nikosa.Ten jednak odrzucił ją i
powiedział ;
-ja nie jestem Marcus - pozostali niewtajemniczeni
nie wiedzieli o co chodzi, ale sie nie interesowali
tym zajsciem. zignorowali sprawe i zaczeli konczyc
jedzenie. Bill strzelił buraka, on nie tknął juz
lodów. wstał i wyszedł.
-Eeh.. Bill i te jego sceny- zmarszczył się Tom
-Nikos, ugryzłeś go? -zasmial sie Marcus
-Nie.. wkurza mnie...-Nikos wstał i ogladnal sie
gdzie Bill.
-COoo? przeciez Bill to w porzadku ggosc na
luzie. -zacza bronic go MArcus
-Tez tak myslalem. - Nikos wstał i wyszedł.
-No Chłopie.. zostaliśmy saAAmiii , biegniemy za
naszymi miłosciami? czy zostajemy i czekamy az
im sie znudzi i sami to zalatwia ?- nawijał Marcus
-Lepiej tu zostać, im tam raczej nie pomożemy -
powiedział Tom
-To może skoczymy do basenu? się odpręzyc?
-Jasne, napiszę bratu sms'a ze jak im przejdzie
niech wpadna
-Tom, myslisz ze sa razem?
-Nie wiem, chyba tak...
Tom i Marcus poszli do basenu. Zamówili sobie po
drinku i siedzieli sobie w ładnej wodzie, wśród
ładnie urządzonego ogrodu.
Tymczasem Bill siedział u siebie w pokoju i płakał.
Oparty o ściane, z głową między kolanami...
-Billy...?-odezwał się cicho i przeciągle Nikos. Bill
nic nie odpowiedział. - Wiem ze tu jestes..
chciałem pogadać.. chciałem przeprosic.. moge
wjesc?
-nie.. nie masz za co przepraszac.. chodz.. to ja
powinienem.
-Cii.. - Nikos zamknał usta Billowi pocalunkiem. Bill
nie protestowal. podniosl sie i polozyl na lozku .
Nikos na nim. calowali sie .. Bill nagle oderwał się..
-Bill to dlatego ,że Marcus powiedziął mi, że mu
sie podobasz... a bylem zazdrosny bo to mój
chłopak, a pozatym.. Ty mi sie tez podobasz wiec
nie mogłem.. tak .. no... zazdrość...
-Rozumię Cię nikos... -Bill podniósł się Nikos
podał mu komórkę..
-Sms od Toma, chcą żebyśmy wpadli na basen..
co Ty na to?
-Lepiej będzie jesli to oni wpadną tutaj do nas...
-No tak.. -Bill wysłał smsa Tomowi. -Mamy jeszcze
chwilę czasu zanim się do nas doczołgają...
-Taaak.. co z nią zrobimy? -Nikos patrzył w oczy
Billa, mógł dostrzedz tam jeszcze resztki łez.
-Przepraszam , że przezemnie płakałeś- Pogładził
go po policzku.
-Często mi się to zdarza-Bill patrzył na Nikosa i
miał ochotę znów zatopić się w jego ustach. Tak
się też stało. Nikos miał kolczyk w wardze, tak jak
Tom, oraz w języku co dodawało tym pocałunkom
jeszcze większych emocji.
-Twoje kolczyki są super-powiedział Bill , kiedy
skonczli się całować.
-Mam też przekute uszy. w obu tunele.. no i mam
zamiar przekuć sobie sutek.
-Oooo.. tutaj?
-Tak , na wyspach- Nikos patrzył z dumą na
zadowolonego Billa
-A masz jakieś tatuaże?-zapytał Bill
-Tak mam. Pokazac CI?
-Świetnie, chętnie je obejrze, wiesz, ja też mam
tatuaże
-Wiem, Ty masz 3, ja mam 2
-Też moge Ci pokazać- bill uniósł brew do góry.
-Twoje widziała cała Europa i pół świata, moje
zaledwie 2 osoby.
-No fakt... dobrze to ująłeś. Więc pokaż mi swoje
tatuaże- Bill chciał jak najszybciej je zobaczyć.
Nikos opuścił bokserki i odwrócił sie tylem do Billa.
JEgo oczom ukazałą się róża z cierniami.. miała
jakieś krwisto czerwone wstawki.
-To jest coOl-powiedział Bill.
-Patrz dalej... - Nikos stanął przed siedzącym na
łóżku Billem. przodem. spuścił spodnie jeszcze
nizej. Teraz bill zobaczył wypalone na skórze
Nikosa kajdanki.
-Wow.. - mruczał Bill. Nikos obciągnął spodenki
jeszcze niżej. Złapał rękę Billa i położył na swojej
męskości, która pod wpływem dotyku Kaulitza
zaczela sie niebezpiecznie powiększać i pęcznięć.
Bill ukradkiem popatrzył naswoje krocze , gdyż
poczół że coś się tam unosi.. no tak.. można sie
bbyło spodziewać! Bill-> dziwka! kazdego by tylko
gwałcił i molestował. Po kilku minutach Bil l
oderwał się od Nikosa.
-Nie teraz...
-Wiem,- Nikos uśmiechnął sie przyjaznie , poprawił
swoją garderobe i usiadł przy Billu. Po niedługim
czasie przyszli Tom i Marcus. Byli rozbawieni.
Wspólnie postanowili , że udadzą się na plaże i
poczekają na zachód słońca.. później wieczorny
melanż..
Tak też zrobili. Siedzieli na plaży.... rozmawiali..
________________________________
Godzina 22;30
-Bill, podać Ci drinka?-pytał Tom. Cała czwórka
siedziała na tarasie, sączyli soczyste, egzotyczne
i energetyzujące drinki.
-Taak.. ale tego z większą zawartością alko...
-I co idziemy imprezować ? -zaśmiał się Marcus.
-Nie. musimy sie lepiej zapoznać sami - powiedział
Nikos i złapał TOma za rękę.. ciągną go wzdłóż
mola w kierunku oceanu.
-Wykąpiesz się ze mną?-zaproponował Nikos. Był
pijany
-Jassne... -Tom zostawił spodenki na molo. Nikos
patrzył na jego dużego człona.. ZRobił to co jego
towarzysz.. pozbył się spodenek. Weszli do wody.
Kilka razy ''niby '' przypadkoowo Nikos ocierał
swoim penem o pena Toma.. widać było że
obojgu to odpowiada.
Bill i Marcus siedzieli na tarasie. Nie mieli na sobie
ubrań, tylko te słodkie krótkie spodenki ..
z''malediwskimi'' akcentami.
-Zimno mi sie robi -powiedział Bill i się skrzywił
-EE.. mało drinków pijesz-zaśmiał sie Marcus
-Pije duzo , ale poza nimi nic mnie nie rozgrzewa..
a drink to dla mojego młodego ciała za mało - Bill
śmiał się
-Wreszcie gadasz od rzeczy- powiedział Marcus.
Wstał i podszedł bliżej Billa.Pomógł mu wstać . Bill
już lekko się zataczał. Trochę już wypili.. Marcus
Przytulił Billa i zaproponował że wejdą do środka.
Tom i Nikos wyszli z wody.. wypili jeszcze trochę .. i
weszli do pokoju. Zastali swoich 'kochanków'
razem leżących na łóżku, jednak jeszcze
ubranych.. leżeli i rozmawiali. tom i Marcus nie
mieli już ubrań, zapomnieli o nich..
-Bill.. mam ochotę na..- mówił z pijanym akcentem
Tom
-Ja też.. - Bill podniósł się i zdjał bokserki. Po czym
rzucił się na Toma.. Przywarł go do sciany i zaczął
całować. Tom nigdy jeszcze nei widział Billa w
takiej akcji jak ta..
-To wy robicie my patrzymy?-śmiał się Marcus
-Narazie tak.. - powiedział Bill i zblizył usta do
męskości brata. odrazu bez wachania wziął go do
ust i zaczą tam posówać.. Nikos siedzial na łożku i
patrzył z wielkim zaciekawieniem, tak ze wyszedl
mu jezyk. Marcus lizal gopo szyji. nie lubił być
bierny.
.......................
Rano o 9 Billa obudził telefon. To Gustav.
-Haaaloo..-ziewał do słuchawki Bidon.
-HejaS Bill! Jak tam pokoje? macie jakieś
ciekawe? daleko masz Toma?
-EEe... mamy jeden domek taki, dla siebie... z
prywatną plażą i molem, a pozatym too zaraz
musimy na śniadanie-Bill jednym okiem rzucił na
Toma, który właśnie sie rozciągał. Mimo
wieczornych ciężkich ^^ przeżyć wyglądał na
wypoczętego.
-AA to jeszcze lepiej niż w pokojach, a jak
pogoda? -krzyczął dalej do słuchawki Gucio
-Pogoda super... wieczorem chyba był sztorm, ale
dni są piękne... chyba dziś jest też gorąco -Bill
zdawał relacje.
-Dobra chłopaki, zadzwonie jeszcze, teraz idę
chyba na śniadanie, wiecie jak to jest! życze
udanego wypoczynku!
-DZięki, nawzajem..
-A i pozdro dla Toma.
Rozłączył się... Bill patrzył na brata, który bez
ubrania szalał po pokoju... zaciągnął swoją
walizkę pod szafe i chyba miał zamiar się
wypakowywać.
-Za chwilę na śniadanie-powiedział Bill, wstał i
cmoknął Dreda w czoło... Tom popatrzył w górę...
-Idź do łazienki, ja wyrobię się po Tobie.. - Tom
uśmiechnął się i zabrał się do wypakowywania. Bill
siedział w łazience do 9:40. Tom zdązył się już
całkowicie wypakować. Bill wyszedł z łazienki,
ubrany i jak zawsze 'pełny lans' ^^ Tom wszedł do
łazienki i po 10 minutach był już umyty ubrany
itd... Wyszli z domku. Szli aleją pośród palm.
-Ale gorąco...
-No strasznie-Bill podniósł rękę do góry...
-Co dziś robimy?
-Eejj... tu jest basen, więc idziemy na basen ^^
-powiedział Bill
-No, po śniadaniu basen chwilę a potem na plażę
oki?
-Spoko, odpowiada. -DOszli już do jadalni, Była
bardzo egzotycznie urządzona.
-W moim stylu - Bill śmiał się
-Pijemy dzisiaj driny?-zapytał Tom i wybuchnał
smiechem
-Rano lepiej napić się sokuu... W temperaturze
35*C alkohol się innaczej przyjmuje-powiedział Bill
i zajął miejsce przy stoliku. Dużo ludzi zebrało się
na śniadaniu. Kilka dziewczyn cały czas
uśmiechało się do Billa i Toma. Chyba ich
rozpoznały. Ich jednak nie interesowały żadne
dziewczyny... Nagle podeszło do nich 2
chłopaków.
-Możemy się dosiąść ?-zapytał jeden.
-Tak, jasne.. -odrazu rzucił z wielka życzliwością
Tom i pokazał im wolne miejsca.
-Mam na imię Marcus -powiedział jeden. Był
wysoki, wysportowany, miał ciemne oczy, ciemne włosy, a na nich jasne pasemka. Diament w
uchu , włosy na żelu ^^ wyglądał na typowego
lansera.
-Ja Nikos-powiedział drugi. Ten był jakoś tak
trochę pod emo. Blond włosy i słodka fryzurka.
Przekuta warga, wysoki i ogólnie sprawiał bardzo
dobre wrażenie.
-Bill
-Tom - dodali i zaczęłi się śmiać.
-Jesteście w jakimś domku czy w hotelu? -zapytał
Marcus.
-My mamy domek, 39 -powiedział Tom
-Wy jesteście bliźniakami tak? -zapytał Nikos
-Nooo jesteśmy, -zaśmiał się Bill
-My mamy domek 40, ostatni, to blisko was...
-powiedział Nikos i uśmiechną się
-Ahh tak, faktycznie. A jesteście tutaj sami? -pytał
Tom
-No, my jesteśmy razem.. -powiedział Nikos
-Razem tutaj i razem.. -jąkał się Marcus
-Rozumię- Tom uśmiechnął się
-moglibyśmy się zaprzyjaźnić jakoś -zaproponował
Marcus
-Jasne, ja nie mam nic przeciwko -powiedział Bill
-Chętnie -Tom uśmiechnął się i puściił oczko, do
wyszstkich :)
Zjedli śniadanie. Potem wyszli.
-Ej ja muszę skoczyć do sklapu
jeszcze-powiedział Tom
-Pójdę z Tobą, mogę?-zaproponował Marcus
-Dobra to ja z Nikosem pójdziemy do nas, chyba
nie masz nic przeciwko-powiedział Bill i popatrzył
na Nikosa
-Super pomysł. - Poszli. Bill i Nikos szli powoli i
rozmawiali. Nikos okazał się całkiem miłym
chłopakiem
-Moge o cos zapytać?-zaczął nagle Bill
-Jasne, wal
-Jesteś Bi czy Gay?
-Gay.. a Ty jesteś... ? jakiej orientacji?
-Wiesz Nikos,ciężko mi to określić... albo bi albo
gay, laski raczej nie pociągają mnie...
-Rozumię, Marcus też nie wiedział kiedyś jak to
jest, ale uświadomiłęm mu, że..
-Ehh... a wasza rodzina? znajomi? wiedzą że
jestescie razem? -zpytał Bill
-Tylko niektórzy.- Doszli już do pokoju. Bill musiał
sie rozpakować, więc Nikos pomógł mu. Widać że
sie polubili.
Tom i Marcus odwiedzili jakiś sklep. Kupili różne
napoje. Alkoholowe i inne... W drodze do domku
rozmawiali. Tom opowiadał Marcusowi o sobie i o
Billu, Marcus o sobie i o Nikosie. Opowiadali sobie
jak zamierzają spędzać czas itd. Doszli już do
domku. Nareszcie..
-Hej chłopaki, jak się bawiliście? -przywitał ich
głośno Nikos i dał Marcusowi całusa w usta, a
Tomowi w policzek. Bill , pocałował w usta Toma,
a Marcusa w policzek. Zaczęli się śmiać.
-A wiec wy... ? -Marcus dziwnie patrzył na Billa i
Toma
-Noom tak jakby... -powiedział Tom i przytulił
siedzącego obok Billa
-Wiecie co, mam pomysł trzymajmy się razem..
zróbmy imprezę, chodźmy na plażę .. -zaczął
wyliczać Nikos
-Uważam że to świetny poimysł -powiedział
szybko Tom - a wy?
-Mi jak najbardziej odpowiada- krzyknął Marcus.
-Mi teeżż .. -powiedział Bill i podniósł się. Zabrał
torbę plażową -No chodźcie, szkoda dnia. Na
plaży jest tak pięknie!
-Dobra, to ja skoczę jeszcze do nas po rzeczy.
Zaraz do was dojdę. - powiedział Nikos i pobiegł
do domu po rzeczy.
Pozostała trójka udałą się na plaży
-Ale ostro daje. -powiedział Marcus.
-Nooo ... -Bill był bardzo miły.
-To gdzie się rozkładamy tutaj? blisko oceanu czy
pod palma?-zapytał Tom
-Ja wolę chyba bliżej oceanu, ale jak wolicie ppod
palma to nie ma sprawy -powiedział Marcus
-To może lepiej pod palmą, bo jak ktoś woli być na
słońcu to się wysunie.- powiedział Bill . Przyszedł
Nikos z ręcznikami.
-To rozkładajmy się. -powiedział i pobiegł do
oceanu. zanurzył się w wodzie.
- Chodź Tom ! -krzyczał Nikos i chlapał się. Tom
pobiegł do niego
-No, to teraz będę mogł się zapoznać z Tobą Billy
-powiedział Marcus i uśmiechnął się do Billa. Bill
rozkładał ręczniki z wielkim zadowoleniem
-Cieszę sie, mógłbys posmarować mi plecy
olejkiem? -zapytał Bill i puścił oczko Marcusowi.
-Jasne, z wielka przyjemnosćia przystojniaku. -
Thomas nachylił się nad Billem i wsmarowywał w
niego olejek.. masował jego plecy.. .
-aaa.. mógłbyś być masażystą.. -śmiał sie Bill
-Tylko takim milutkim osobom jak Ty robię to z
taką delikatnoscia i dokladnoscia -powiedział
Marcus
-'czyzby mnie podrywał?.. w sumie.. odpowiada mi
to.. '-pomyslal Bill
-Hmm... a czy mógłbyś mi się odwdzięczyć?
-zaproponował Marcus.
-Jasne... masz bardzo łądną opaleniznę, mysle ze
wystarczy Ci 10uv ..-powiedział BIll
-Tak, zazwyczaj używam lekkich olejków. Ty masz
wrazliwą skórę wiec trzeba Ci wiekszej ochrony,
zwlaszcze tutaj na Malediwach. - Bill masowal
plecy Marcusa.. przysunął biodra do jego pleców,
tak że swoim stojącym penem ocierał się o niego.
Thomas podniósł głowę i patrzył w oczy Billowi. Bill
nachylił się. i polizał Marcusa po ustach. Marcus
zaczął sie z nim całować, ale Bill odsunał sie
szybko w obawie przed Tomem i Ronnem.
-Nie teraz Marcus. -powiedział Bill
-Wiem.. przepraszam
-Nie, nie ma zaco, nic się nie stało.-Bill uśmiechnął
się przyjaźnie i skonczył smarować Marcusa
olejkiem. Siedzieli na ręcznikach i patrzyli jak ich
kochankowie pluskają się w wodzie. Wygladali jak
dzieci rozbawione, beztroskie...
-Hej idziecie do nas? woda jest super-krzyczeli
-Narazie nie bo olejki muszą nam wyschnąć-
krzykną Bill i popatrzył na Marcusa, tak jak
jeszcze rano patrzył na leżącego w łóżku Toma.
-Ehh.. Bill.. jesteś bardzo interesujący-zagadał
Marcus. Bill nie odpowiedział nic, tylko się
uśmiechnał.
-A ile te olejki potrzebują na wchłoniecie sie? są
wodoodporne prawda?-zaczął Marcus
-Nie wiem, już powinny wchłonąć. Muszę się
załatwić. -powiedział Bill
-Idź tu w krzaki, a co to? to lepsze czy to gorsze?
-zapytał Marcus
-Na szczęscie to pierwsze- powiedział Bill i zaczeli
sie smiac. - Bill wstał i podszedł do palmy. Opuścił
spodnie i zaczął oddawać ''siusie'' ^^ Siiiiiiii.....
Marcus wstał
-Ej Bill idziem do wody?
-Nom, chodź.-Bill przybiegł do Marcusa.
Wskoczył mu na plecy i razem pobiegli.. GDy byli
już w oceanie, Marcus zrrzucił z siebie Billa do
wody.
-aaaa!!-Bill śmiał się..
-Utopić Cię Bidonie? -zaśmiał się Tom
-Nieee.. No a kogo bedziesz... - śmiał się Nikos
-No dobra.. masz rację. -Tom zanurzył się w
wodzie. Pływali jeszcze dość długo.
..............................................................
Było około 14. Chłopcy pozbierali już swoje
klamoty i szli w kierunku domku Billa i Toma.
-Ej no to my idziemy do siebie teraz -powiedział
Nikos
-Oki, to do zobaczenia na obiadokolacji, Ten sam
stolik co rano -powiedział Bill
-Dzięki za miłe spędzenie czasu !-krzykną
Marcus
-Nawzajem-dodał Tom i rozeszli się. Bill i Tom
wzięli prysznic, a gdy oboje byli już po usiedli na
tarasie w cieniu palm.
-Co o nich myślisz Tom?
-Całkiem fajni kolesie... -Tom patrzył na
uśiechniętego Billa
-No też myślę że są w porządku.
-Zapowiada się interesujący urlop -Tom śmiał się ,
Bill też. Byli zadowoleni z nowych znajomych.
-Dobrze się z nimi bawiłem i są na luzie, no i są
gejami... -komentował Bill
-Taa.. to ważne.. że wiesz..
-Nom. -Bill wstał i wszedl do ganku. Napił się coli
stojacej na lodówce.
Siedzieli tak jeszcze przez kilkanaście minut. Tylko księżyc oświetlał ich nagie, co chwile zalewane przez fale ciała. Ich serca napełnione były radością. Dzień był gorący, wieczór również. Było już dość późno. Na horyzoncie zaczęły zbierać się najpierw pojedyncze, a później podwójne chmury...
-Hmm, popływamy chwilę?
-Nie teraz... narazie chce mi się sexu! -powiedział Tom i rzucił się do całowania brata.
-Masz takie ciepłe dłonie Tom... -Zaczęłi się całować. Jak zwykle ich pocałunek był długi i sprawiał wrażenie nienasyconego.. nie, to nie pocałunek był nienasycony! To Tom i Bill byli jeszcze nienasyceni. Mimo iż wreszcie mieli to czego pragnęli, chcieli więcej... Pragnęli swoich ciał, ust... Wszystkiego...
-Wyjdźmy już z wody-zaproponował Bill
-A będziemy robić seexxyy?
-Taaak, 'jesO, ale on jest pijany... bardziej niż ja '-pomyślał Bill i wyszli z wody. Tom usiadł pod tą samą palmą, pod którą jakiś czas temu obserwował zachód słońca, tak samo oparł o nią głowę...
-Wiesz co braciszku -powiedział Bill i zaczął gładzić dredy Tomowi.-Wieje wiatr... zostaniemy tu? czy pójdziemy do domku?
-Hmmm... myślę że na plaży będzie lepiej...-TOm wział banana i odwrócił Billa tyłem do siebie. Zalał banana balsamem do ciała, który wiezli z domku, żeby "gładko" wchodził xD i wszedł... bardzo gładko. Po jakiś 5 minutach, Tom odwrócił Billa przodem. Bill pochylił się nad penem ^^ brata i wziął go do ręki. Najpierw oblizał sam czubeczek, późńiej wkładał go coraz głębiej i szybciej, następnie lekko go przygryzł... Ocierał językiem i jeździł lekko zębami. Następnie Tom podniósł się i wstał. Bill klęczał przed nim. Dred złapał Bidonka za głowę i bawił się jego włosami... zaczął przesówać go brutalnie do przodu i do tyłu. Zaczą go 'jebać' w usta.
Chmur nad oceanem zbierało się coraz wiecej. Dały się słyszeć dalekie grzmoty, wiatr wzmagał się, z czasem bliźniacy byli w stanie dostrzec błyskawice. Nie przestawali jednak... Tom nie chciał skonczyc w ustach Bidona, dlatego odwrócił się tyłęm. Bill stał za nim i chciał mu ''wsadzić'' , ale nie był pewien czy pójdzie mu to dobrze, ponownie użyli balsamu do ciała... Bill zaczął wchodzic w Toma. RObił to szybko i rytmicznie... Sztorm zbliżał się, ale nie przeszkadzało im to. Byli zajęci.. i bardzo podnieceni... Burza była jak efekty specjalne, jeszcze bardziej mobilizowała ich do działania.
-TOm, uwarzaj, zaraz skoncze... -Tom miał w ręce swojego... i walił go ... mocno... tez poczuł że to juz TO i spuscił się.. tym razem na palmę ^^ Bill zrobił to w Dredzie :)
Rozległ się głoścny hałas, to pioruny... burza była już nad nimi. Wiatr wiał bardzo mocno. Zaczał padać deszcz, bez jakiego kolwiek pochamowania... lało jak z cebra... bardzo wielkie krople uderzały ich o zmęczone, młode ciała... Deszcz był bardzo ciepły... rozluźniający, ale tak mocne uderzenia kropli zaczęły sprawiac im ból. Postanowili wrócić do pokoju. Szli swoim drewnianym molem.. Nie mieli ubrań, ale nie dbali o to, byli zbyt zajęci sobą i przejęci tym co się właśnie stało, tym co się działo w powietzu.
-Noo, jesteśmy.. -Bill otworzył drzwi. Jego oczom ukazało się wielkie łóżko, ale wcześniej był mały ganek.
-Jeszcze sie nie rozpakowaliśmy-zauważył Tom
-Eeee... zrobimy to rano.- Bill przeszedł przez sypialnie prosto do łazienki-Tom podaj mi ręcznik - Po chwili Tom stał przy Billu z dwoma żółtymi ręcznikami.
-Weźmiemy prysznic razem?- spytał Tom
-Tak... będzie szybciej.. :D , jestem zmęczony.
-Ja też... - Weszli do kabiny. Letnia woda wypłukiwała piach z ich włosów, spływał z ich ciał... po tułowiu, pośladkach, po nogach.. cała kabina była w piasku! Bill wział żel pod prysznic i zaczął myć Tomowi plecy... później resztę... dokładnie go umył, następnie role sie odwróciły. Spłuklai całą pianę wodą, owinęłi sie recznikami i wskoczyli wprost do łóżek.
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też mój Bidonie. -Po krótkim czasie zasnęłi. Za oknami szalała burza. Ale im to nie przeszkadzało... Spali....
Przestali się całowac. Bill zdjął Tomowi opaskę, którą nosił od rana.Często nosił
opaski... i te jego słodkie kaszkietówki.
-Jutro jedziemy, tak bardzo się cieszę!-powiedział Tom.
-Kochasz mnie?-zapytał Bill i zrobił żałosną minę... po czym uśmiechnął się.
-Takk..bardzo Cię kocham, najbardziej na świecie... a Ty mnie?
-Ja Ciebie też... także tak bardzo bardzo bardzo... ehhh Kocham!!-Bill usiadł okrakiem
na Tomie... ehh HeHe..
-Jutro lecimy... dziś zrobimy nasz ostatni raz w Berlinie... co Ty nato? musi być
wyjątkowo...
-Ostatni raz teraz w Berlinie.. chyba nie skonczy sie.. juz .. tak odrazu?-powiedział Bill i
wystawił język.
-No tak, ostatni raz w Berlinie przed wyjazdem.
-Więc jak to zrobimy?
-Jakoś wyjątkowo- Tom wstał i wszedł do łazienki. po kilku minutach wrócił owinięty
ręcznikiem Bill ciągle mu się przyglądał.
-Wow... Tom.. brałeś prysznic-zapytał Bill i uśmiechał się
-Jeszcze nie.. ale zamierzam to zrobić... tylko coś Ci powiem.. nie sam.. :D
-A z kim???-bill znów wystawił język.
-Z osoąbą którą naprawdę bardzo, ale to bardzo kocham... - Tom klęknął przed
siedzącym na brzegu łóżka Billem. Wziął do ręki dłoń brata i zaczaał ją całować.
-Kocham Cię... idziemy pod prysznic? - Wstali i weszli do łązienki.. Tom zdjał Billowi
resztę ubrań, które ten miał na sobie. Super.... Gdy Bill stał już nago w łazience , Tom
nadal miał ręcznik. Ale Bill pociągnął i ręcznik spadł na ziemię. Bill podał rękę bratu i
wciągnął go do kabiny.Bill patrzył jak Tom odkręca wodę... była taka letnia... ani za
ciepła, ani za zimna. Cudownie brać letni prysznic, w centrum zimowego Berlinu z
ukochaną osobą i myślą że już jutro będzie się na goracych, słonecznych Malediwach
z tą oto właśnie kochaną osobą.
-Bill... masz takie delikatne dłonie-zauważył Tom i zaczął calować jego dłoń... jechał
w górę.. pomagał sobie językiem. Piął się w górę.. po odcinku łokciowym.. po
ramieniu.. doszedł do karku i do ucha.. ssał mu ucho!
-Mmmm.. Tom! ahh... Tomm!!! Kocham...
-Cii.. nic już nie mów... mowa ciała... to nam wystarczy. - Tom przeszedł do całowania
ust Billa. Tak subtelnie i namiętnie.. mrrr...
-Czas iść dalej... -powiedział Bill
-Jak chcesz to robić?
-Usiądź Tom, nabiję się na Twojegoo...
-Oki.. -Tom usiadł i oparł się ościanę.. Woda z prysznica płynęła wolnym strumieniem i
rozpryskiwała się na ich napalonych ciałach. Bill odwrócił się do brata tyłem..
-Zaczekaj- powiedział Tom.. wzial troche żelu pod prysznic na palec i wsadził go
Billowi do ... tyłka... następnie posmarował nim sobie pena.. - Teraz pójdzie głądko.
-powiedział. Bill kucnał.. powoli zaczął się nabijać na pena brata .. starszego brata
bliźniaka. Nabijał się na niego dojładnie. Czuł że męskość brata powoli rośnie w jego
dziórce^^ ... Czuł że musi jakoś zająć sie swoim ptakiem... nie musiał nic mówić.. Tom
chyba czytał mu w myślach... Wziął do ręki jego vacka i zaczął jedna reka piescic
jajka.. xD joł.. Bill cicho pojękiwał.. Tom również... Kiedy Tom poczół że zaraz dojdzie..
zaczął jeszcze mocniej trzepać vacka brata. Bill stękał co jeszcze bardziej go podniecało.. nie no nie ma co.. orgazm miesiąca...
-AAa.. Tom.. dochodze!!!
-Ja tez... mmm..a..a.a.a.a.a.a!!!- skonczyli.. obaj... jedeni drugi.. opadli z sił pod ścianą.. Siedzieli tak jeszcze chwile.. Potem wstali i dobrze się umyli... :D:D ... :D:D
-Billuń kochanie, podasz mi ręcznik?
-Jasne.. -Bill rzucił Tomowi ręczkin i pobiegł do pokoju.. mokry . Po nim wyszedł wytarty juz Tom z ręcznikiem.. Podszedł do Billa i zaczął go wycierać! Gdy już się wytarli Bill podszedł do swojej walizki.
-Tom, coś mojego jest jeszcze poza walizką?
-Nie, tylko w łazience podręczna kosmetyczka, ale to nie do tego bagażu.
-Aha dzięki. -Bill zamknął już walizkę. O dziwo zmieścił się dość szybko.. wystarczyło raz na niej usiąść ^^ a może to przez to że nowa walizka byłą o połowę większA?? Tom był już spakowany tylko rzeczy do plecaka podręcznego leżały na szafce nocnej.
-Bill idziemy już spać?
-Tak... -Tom leżał. Nastawił budzik na 3;30... Bill za chwile wskoczył do niego do łóżka. ...
-Nie mamy za wiele czasu na sen.. -zauważył Tom
-No cóż. dobranoc kochanie
-dobranoc, śpij dobrze.. śnij..
- O naszych Malediwach... o nas..
-Hm.. -Bill odwrócił się plecami do Toma. Szybko zasnęli.. Przez noc Bill kilka razy przewracał się z boku na bok. Był podekscytowany. Tom spał jak zabity...
..................................
W samolocie było bardzo głośno.. przy starcie..
-Cieszysz się że już lecimy?-zapytał Bill
-Jasne... założył słuchawki z mp4 na uszy i tyle Bill z nim gadał. Był zły.. -'jego mp4 ważniejsze odemnie?..'
-Kocham Cię Billy-powiedział Tom nie wyjmując słuchawek
-Wieem.. -Bill siedział od kraju. Tom od okna.. Patrzył w okno i słuchał muzyki. Bill szybko zasnął... Tom też... Nawet się nie obejrzeli i znowu głos stweardessy... Proszę zapiąć pasy etc...
-Hmm.. już.. -powiedział Tom i uśmiechął się do Billa. Bill jednak nie odwzajemnił uśmiechu. Tom zauważył że Billowi o coś chodzi. Nachylił się n ad nim i zaczął go całować.. To tak słodko wyglądało.. ahh..
-TOm.. ktoś zobaczy-powiedział Bill tylko lekko się od niego odrywając
-Nie..-Tom nie przetwał pocałunku...
.....................................
-No chłopaki , to wasz hotel. Przez ten czas nie będę wam przeszkadzał. Jestem do dyspozycji jedynie na telefon. nikt wam nie przeszkadza. W hotelu powiedzą wam gdzie znajdziecie sobie towarzystwo, rozrywkę itd.-powiedział Jack i wysiadł z auta. otworzył chłopakom drzwii. Wysiedli. Ich oczom ukazal się wyjątkowo okazały hotel. 5-gwiazdkowy... ^^ dookołą hotelu były rozstawione jeszcze pojedyncze domki. z molem ... każdy miał swoje małe własne drewnianie molo z parasolami , ... palmy.... piach.. ocean! to jest to....
-Bill zobacz jak tu pięknie...
-Idealne miejsce na...-TOm usmiechnął się szatańsko.. aaa..!! W recepcji chłopcy dowiedzieli się że dostają dla siebie jeden z tych super domków...
-Extra, wyjście prosto do oceanu... -komentował Bill.
39-to przy samym koncu.. taki numet domka dostali. Na posiłki musieli chodzić do hotelu. ... rano śniadanie i popołudniu obiadokolacja.. mieli duzo kasy wiec pozatym mogli nieźle zaszaleć... W hotelu co noc odbywały sie tez imprezy.. różne dyskoteli i takie party w hawajskim stylu... to co Bill i Tom kochali najbardziej.. lato ocean plaza zabawa i lOOz.. pelny lOOz.. to ciezkie w ich zyciu.. ehh...
....................................
-Extra.. wielkie łóżko.. jedno? -Bill śmiał się i skakał bez koszulki po domku. Nie był duży. Tylko sypialnia, łazienka, jakiś korytarz oddzielajacy sypialnie i łazienke z szafą, taras z parasolami.. zacieniony... i molo... nie zbyt długie, ale prowadzące do samego oceanu. od drzwi domku do brzegu było ok. 10 metrów.. to prawie nic.. domek na plaży...
-No wychodzi na to że zadbali o nasz komfort... -Tom położył się i złapał Billa z brodę.. przyciągnął go do siebie i zacza całować... Bill masował krocze brata.... Ale narazie do niczego nie dochozi...
-Zaczekajmy na wieczór.. -powiedział Tom
-DObrze.. przy zachodzie słońca...
-Kocham Cię Bill
-Ja Ciebie też kocham mój Ty Sexowny braciszku...- Przebrali się w typowo egzotyczne wdzianka... i postanowili udać się do recepci w celu uzyskania dalszych informacji. ^^
W nocy około 3 Billa obudził dziwny szelest.
-'jeSsoo..co to ma być... '-pomyślał zdenerwowany...
Wstał z łóżka i podszedł do okna.. Padało coś .. śnieg?...
było zimno... dotknął nosem szyby... -Brrrr.... - szyba
była lodowata... -'ciekawe co teraz robi mój
Tommy..pewnie sobie smacznie śpi... chętnie bym mu w
tym przeszkodził... '-Bill podszedł w kierunku drzwii.
Złapał za klamkę.... ii...... AAA!!!!!! ... rozmyślił się.. xD
Hmm... -'a może jednak spróbuję...'-Otworzył drzwi. Na
korytarzu było całkowicie niebiesko.. od małych lampek
które świeciły się co kawałek... tak nastrojowo... ehh..
-'pukac czy nie?...lepiej nie bo ktos usłyszy.. '...
Można?-uchylił cicho drzwii...
-Nie śpię, wejdź...
-Dlaczego?-Bill wszedł i usiadł na koncu łóżka btara
-Bo jest noc... a gdy jest noc... moje serce ogarnia...
pragnienie... i tęsknota... Ciebie...
-Ohh,Tom ale Ty jesteś Kochany... ehh... daj mi rękę....
-A ty dlaczego nie śpisz ?
-Coś mnie obudziło... nie wiem nawet co, w jakiej
postaci, nie wiem nic...
-Wiesz o tym że jutro kocert? Bill musisz się wyspać!
Przecież wiesz...
-Koncert jest dopiero od 18... więc jeszcze zdążę
-Tak, ale sprzęt, próby... BIll.. połóż się koło mnie i
śpij...
-No dobra... wygrałeś... śpię.. ale Tylko przy Tobie
mogę spokojnie spać.. .Kocham Cię Tom...
-Jestem przy Tobie Bill, zamknij oczy... -przytulili się
do siebie i po krótkim czasie zasnęli... Spali aż do rana.
Rano... śniadanie... wszyscy schodzą na dół...
-Bill jesteś smutny?
-Nie, trochę, trochę Bardzo...
-Dlaczego... ?
-Brzuch mnie dziś boli strasznie...
-Jak coś zjesz to poprosimy o tabletkę... - powiedział
Tom i przytulił Billa, tak opiekuńczo. Weszli do jadalni,
była naprawde wielka... Z jej okna widać było jakąś
ulicę... zaśnieżoną... Przy stoliku siedziałą załoga G&G...
napychali się jakimiś plackami..
-Tom, nie moge patrzeć na jedzenie...
-Dlaczego? Masz jakieś zatrucie... trzeba kogoś o tym
poinformować...-podszedł JAck, jeden z opiekujących
się zespołem.
-Hej Jack, daj Billowi coś od bólu brzucha.. bo się
zwija-powiedział Tom i rzucił okiem na Billa u którego
możnabyło dostrzeć łzy...
-Bill, dziś koncert, ale najważniejsze Twoje zdrowie...
zaraz przyniosę Ci jakieś lekarstwa.-poszedł...
-Czarnuchu, będzie dobrze... -powiedział Gerg...
-Tsssssa, Ejj i nie mów do mnie Czarnuchu... -odburknął
Bill
-Właśnie, Billy to mój Czarnulek... -Tom uśmiechnął się
tak jakby czekał na tę chwilę cały czas... całe życie
-Przestańcie,-wtrącił Gucio-Bill, bardzo boli?
-Tak... ale to jakieś kolki czy co.. nie mam pojęcia...
-O Jack idzie, zaraz Ci cos da i po sprawie- powiedział
nadopiekuńczo Gerg
-No chłopcy, byłem u lekarza, chciałby się z Tobą
zobaczyć Bill, zjedz coś najpierw... Tom zadbaj żeby
brat coś zjadł. Zaraz po Ciebie przyjdę..
-Jasne Serrr...
-Chcesz sera?-zażartowal Gucio
-No thx, TOmmyy... nie mam ochoty na jedzenie... zrób
coś.. powiedz że jadłem..
-Musisz zjeść. Co Ci dać?
-No trudno, daj mi to co Ty masz... -Tom podsunął
talerz bratu pod nos. Bill oparł się na łokciach i patrzył
na jedzenie z wielkim obrzydzeniem.
-Bill, my wiemy że Cię boli brzuch, ale nie rób
scen-powiedział Gerg.
-Zostaw go, jeżeli Ci coś przeszkadza to sie przesiądź-
odpyskował Tom
-Sami się przesiądźcie
-Nie bo to Ty masz problemy a nie my, więc daj spokój
Billowi, nie moja wina że się nie wypsałeś...
-Skąd Ty to wiesz
-Chłopaki spokój, przestań Gerg, dlaczego się go
czepiasz? -wtrącił się Gucio. Bill siedział ze smutną
minką nad tym jedzeniem i tak na nie patrzył... tak
jakby chciał zjeść a nie mógł bo groziłay mu za to kara
śmierci... Gerg wstał od stołu i wyszedl trzaskając
drzwiami obrotowymi (xD Qrde 2-gi ChucK NoRRis xD)
-No już dobrze, Billy ale spróbuj chociaż troszkę...
proszę... -zachęcał go Tom.
-O dobra, zjadłes coś?-przyszedł Jack
-Niee...
-Ok, to chodź. Tom przygotuj mu rzeczy na koncert.
Tam przyjdzie zaraz stylista to mu powiesz co i jak,
nie wiem ile nam zejdzie u lekarza. Gustav a Ty idź z
Georgiem sprawdzić wszystko, nie wiem gdzie się
podziała cała załoga, dziś wszystko prawie na mojej
głowie, i jesze Bill, musimy iść. Do zobaczenia przy
obiedzie.- Jack szedł obok Billa nic nie mówiąc.
-Jak to przy obiedzie?
-Zobaczymy, nie mamy pojęcia co Ci jest.
.......................................
Bill wychodzi z gabinetu lekarskiego.
-No i co jest? Co Ci lekarz powiedział?- wyptywał
zaciekawiony i przejęty Jack
-EE... powiedział że musi mi zrobić lewatywę... xD
-Ufff.... czyli to tylko....
-Odchody Jack, odchody.. HaHa- zaśmiał sie Bill
-Śmiejesz się? Czyli sama diagnoza podnosi na duchu?
-Boję się... Jack zawołaj Toma..!
-Toma? Pójdziecie razem na lewatywę? HaHa- pytał
zdziwiony Jack
-Bosze, nie nie pójdziemy razem na lewatywę, ale chce
żeby mi przyniósł kilka rzeczy..
-Aaa.. jasne, chwile... telefon.-Jack odebrał telefon..
rozmowa dla drugiej strony była raczej monologiem ...
Jack tylko przytakiwal... gdy skonczył.. -Cóż... jednak
pomoc Toma przy lewatywie będzie konieczna, nie mogę
tu dłużej siedzieć. Zaraz Tom tu przyjdzie.
-'ufff...'-bill odetchnął w myślach..-oki, ale szybko...
-Jack zniknął za zakrętem w korytarzu. Bill siedział
sam. Nie chciał lewatywy.. to takie obleśne.. to takie
obrzydliwe!!
-Hej Billy;*-Tom cmoknął Go w policzek na
przywitanie..-Czeka Cię ciężkie zadanie przed
koncertem...
-Niestety.. -mruczał Bill
-Kaulitz, wejdź, to nie potrwa długo, wchodzicie
razem?-rozległo się z uchylonych drzwii.
...........................................
-Ups, powinniśmy już być w Auli, a jesteśmy w pokoju!
Bill ruszaj się,... poprawią Ci makijarz na miejscu... no
chodź... -Ponagał Czarnulka Tom
-Idę już...
Wsiedli do Vana.. OHH...
-Ale tu dziwnei pachnie-śmiał się Bill
-A Ty czemu tak dziwnie siedzisz?-usiował nabijać się
z Billa Gucio...
-Przestań Gustav.. Jesu,... -wqrzał się Tom
-A co Ty ostatnio taki przewrażliwiony?
-Nieważne.
W calej drodze nie odezwał się słowem tylko Gerg. Jak
on może.. xD Wreszcie dojechali! Fani powitali
chłopaków bardzo gorąco! Każdy krzyczał wrzeszczał,
jedni płakali, inni śmiali się... Wszędzie wokół było
pełno transparentów... Fanki to w szczególności
dziewczyny.. EmO... GoThiC... JoŁ... PrzewaGa czerni..
-Bill Super koncert się zapowiada.. publika szaleje...
-Tak wiem.. aAA... -któś pociągnął go za kurtkę... - Gdzi
e ochrona? -Przyszli.. fani Szaleli. Zespół wszedł
wreszcie do środka. Cała wielka sala była zapełniona
ludźmi. Bill odrazu poczuł że zaśpiewa dobrze...
Najpierw małe przygotowanie...
.............................................
...-TOKIO HOTEL!
-Fani?-PISK!!! AAAAAAuuuuAAAAAA!!!! -itd...
-HaJ BeRlin! -Krzyczał Bill do mikrofonu. W sumie
trudno było usłyszeć co on wykrzyczał, z każdej strony
ktoś piszczał. Bill przywitał fanów, tak jak oni jego...
gorąco... Tom tymczasem rozglądał się po scenie...
Koncert rozpoczął się.. 1-sza piosenka Heilig... późńiej
Rette Mich... Schrei... Geh... In Die Nacht...później
1000 Meere, Der Letze Tag itd... Wreszcie przyszła
pora żeby zaprosić jakąś fankę.. na scenę!
-Dzisaj zrobimy tak,,-Bill rozglądał sie po
ludziach..-'jeSSo kogo ja mam wziąść na tą scenę.. .' a
więc zrobimy tak, że ... że... weźmiemy -wtedy w jego
oczy rzuciły się 2 fanki. Obie ubrana całkiem na biało.
Jedna -blondynka miała w ręce transparent z napisem
TOM a druga, brunetka BILL! Były ubrane tak
samo...-'jakieś dziwne te laski..;/ ale wyglądają mi
znajomo... '-myślał Bill.
-A więc weźmiemy dziś na scenę 2 fanki! Które
wyróżniają się z tłumu! Ja uwielbiam się wyróżniać,
stądże też ten pomysł!! Wiem juz kogo zaprosimy... bo
wypatrzyłem sobie moje ofiary... ale zanim się tutaj
znajdą... jeszcze jedna piosenka! Reden! - w tym to też
czasie ochroniarze rzucili się w kierunku 2 fanek..
ubranych na biało i przerzucili je w kierunku sceny..
Bill śpiewał Reden. Tom grał ostro na gitarze... ale w
duchu myślał sobie: -'jeSSo co ten Bill wyrabia?
zmienia cały program, miał wziąść jedną zwykłą prostą
dziewczynę.. a bierze jakieś barbie! ehh.. ale w sumie
po co miał brać jakieś pasztetowe panny skoro moze
wziąść śliczniutkie.. haha...'- No tak.. ale Reden nie
trwa wiecznie. Fanki są na scenie...
-Oto nasze nowe gwiazdy! -krzyczał Bill, był spocony...-
Jedna zaśpiewa u mojego Boku , Oto Carola- i wskazał
na uśmiechniętą brunetkę, a drga, blondynka Sarah
obok Toma!! ...
-'świetnie.. a jak ja mam z nią niby śpiewać... ' -wkurzał
się Tom.. -'Sarah?;o Carola? To chyba te laski z Clubu!!
WoW... szok... przyszły... '-Zaśpiewali Spring Nicht... i
Scream. Fanki zaproszone na scene tańczyły.. i zrobiły
niezły sHow... Ale niestety to nie trwało długo... Koncert
dobiegł końca.. ostatnia piosenka Leb die Sekunde..
Wielkie zamieszanie.. Jeszcze tylko autografy...
To wszystko trwało do 23:30...
.........................>szczerze mówiąc powyższy tekst mi się
wogóle nie podoba.. roztargnienie.. nadmiar zajęć..
beznadzieja.. postaram się żeby poniżej wyszło lepiej<
...........................
Godz. 00;50, w pokoju
-Bill, Ty już się całkiem odzwyczaisz od jedzenia jak
tak dalej pójdzie... -mówił Tom
-Wiesz, zgłodniałem... zawsze można zamówić piZZe
czy coś... wiesz... :D
-No to zamawiamy coś?
-Tak.. zadzwoń, ja skorzystam z wc. -Bill wszedł do
łazienki, nie zamknął drzwi... rozpiął rozporek, zaczął
oddawać xD 'siusie' xD . Robił to wyjątkowo głośno, a u
Billa to dziwne... Tymczasem Tom dodzwonił się gdzieś,
nie wiedział nawet czy do recepcji czy gdzie... Zamówił
pizze do pokoju 483... To Słodkie. Bill zawsze dostawał
pokój 483. Tym razem są razem w tym pokoju...
Bill wyszedł z łazienki, nie zapiął paska ani nie zasunał
rozporka.. szedł taki "rozneglożowany xD" przez pokój
i dosłownie walnął się na łóżko. Tom wstał i wszedł do
łazienki... -'JeSSo jak ja uwielbiam po Billu korzystać
z WC... zawsze jest tak świezo, ładnie i czysto...
marzenie... '
-Cooo rooobiiiszsssss?-rozległo się przeciągnięte,
pomieszane z ziewnięciem zawołanie Billa
-Siiikuuu... hehe-odpowiedział z uśmiechem Tom.
-Nie mów? - śmiał się Bill, tymczasem do pokoju
zapukało "coś"... Bill wstał.. nie zapiął paska , nie
zasunął rozporka, wyszedł jak leżał. Tom miał otwarte
drzwi do wc, i bardzo głośno przy tym śpiewał. Nie
usłyszał że ktoś puka. To nie byłą pizza. To był Jack.
-Bill? nie śpisz?
-EEEE.. nie.. wiesz, wpadnij później.
-Tom? on tu jest?
-Tak... w łazience
-Bill, Paliliście coś? braliście coś?
-Nie
-Naewno?mówisz bez przekonania
-Daj spokój.. zaraz go wywalę.. jeseteśmy zmeczeni po
koncercie... jutro pogadamy.. -Trzasnął mu drzwiami
przed nosem..
-Co jest Czarniutki?-śmiał się tom w progu wc
-Eyy.. wpadl tu Jack i sie pytał czy ćpaliśmy
-Olej To Billy, jutro z nim pogadamy..
-Tak.. a teraz jesteś cały mój.. tylko mój.. mrrahh ...
-Mmm.. no to od czego zaczynamy?
-Siadaj mi na kolanka.. -powiedział Tom..-pozbądź się
tej koszulki.. nie będzie Ci już potrzebna.. -Bill usiadł
okrakiem na DredziQ.. zdjął bluzkę.. miał na sobie
tylko jeansy które ledwo trzymał mu się na pośladkach.
Było widać bokserki.. takie śliczne.. białe..
-Musimy się wybrać na zakupy.. chcę sobie kupić
bokserki z napisem Tommy
-Dobrze. a ja Billy, ale to dopiero jutro.. teraz...
-Tom! Pragnę Cię.. tak tęskniłem za dotykiem Twojego
ciała.. ahh...
-Ja też.. i tęsknię nadal... -Rozległo się pukanie, tym
razem mniej śmiałe... to pizza. - Poczekaj Bill, rozbierz
się, zaraz przyjdę... wezmę naszą pizze.-Bill rozebrał
się.. zostaiwił jednak bokserki.. wstydził się rozebrać
tak całkiem..
-Już... mamy jedzonko.. -Tom zdjął spodnie. Również
został w samych bokserkach.-Połóż się.. nakarmię Cię..-Tom wziął kawałek pizzy i dawal ją billowi... ser ciągnął się.. i Bill tak słodko wciągał go do ust.. Tomowi to się podobało.. potem wział sos.. posmarował nim klatę billa i lizał.. ssał jego sutki.. i zjeżdzzał coraz niżej.. doszedł do bokserek.. osunął je.. jego oczom ukazał się czubek dużego 'człona' Billa..
-Kocham Cię... -wyksztusił Bill, jedli pizze.. Tom jednak nie obciagał billowi.. pragną poczuć go w sobie..Tak
-Bill, dziś Ty dominujesz.. widzę że Twój jest już gotowy... -Tom zdjął bokserki..
-Jak to zrobimy? zacznijmy na stojąco..
-Dobrze...-Tom stał pod parapetem. Bill za nim. Ocierał swoją stojącą męskością o pośladki Toma.
-Wejdź Bill... - Bill odchylił się lekko do tyłu, rozchylił pośladki Toma i wszedl w niego, poszło mu to wyjątkowo gładko.. bez jakiegoś większego oporu..
-A teraz piepsz mnie Bill!- Bill posuwał brata.. w przód i w tył.. coraz szybciej.. ich serca mocniej biły a Bill mocniej go jebał...
-Eejj, Tom, gdzie masz rękę?
-Hah, cooo, źle?
-Wspaniale... nie przestawaj... MrraH-mówił Bill
-Wiesz co, chce już... Ejjj- Bill złapał Toma za rękę która spoczywała właśnie na kroczu Billa. Podniósł ją lekko w górę... Wstał i wyszedł na środek pokoju. Stał na środku... i zaczął poruzać biodrami w rytm muzyki.
-Bill, uwielbiam kiuedy tak się ruszasz...-Tom nie mógł już dłużej usiedzieć..-"czy on mnie prowokuje?"-pomyślał... Bill rozpiął guzik nad rozporkiem. Cóż za taniec.. awww... pięknie... nie przestawał się ruszać.. wyglądał jak jakiś tancerz erotyczny... tranwestyta... ihhha... zsunął spodnie na uda... jego obcisłe bokserki opinały idealnie pośladki i jego dużego.... pena... Tom był widocznie podniecony tym widokiem. Patrzył na Billa jak na człowieka który miał go właśnie zbawić... Bill nic nie mówił.. zsunął spodnie jeszcze niżej, na kolana, kostki i całkowicie się ich pozbył. Stał przed Tomem w samych bokserkach, jego spojrzenie mówiło samo za siebie "weź mnie Tom! Bierz mnie!" Tom nie mógł dłużej siedzieć bezczynnie. Wstał złapał Billa za pośladki i uniósł do góry, położył na łóżku. Za oknem było już ciemno... Aromatyczny zapach słodkiego allkoholu krążył po pokoju... idealny nastrój aby to zrobić... Bill oparł się z tyłu na łokciach i przyglądał się bratu unosząc brew do góry i bawiąc się kolczykiem w języku. -"ale ze mnie napaleniec..."-pomyślał Bill. Tom rozpiął pasek od spodni ... same zsunęły mu się dość nisko.. Bill mógł oglądać jego zabawne bokserki w koniki... -"konie...chcę zobaczyć jego Konia..."-myślał Bill...Był pijany. Tom usiadł na nim okrakiem i zaczął bawic się sutkami brata..-"no właśnie, przecież Bill to mój brat.. ale co mi szkodzi.."-myślał Tom. Bill sciągnął Tomowi spodnie... jego bokserki były szerokie a mimo to widać było dobrze zarysy jego przyrodzenia... Człon xD Toma stał... Billa również... Patrzyli na siebie...
-Co mi zrobisz jeśli.. .Cię zgwałcie?-zapytał Tom
-Będę wdzięczny, to nie będzie gwałt Tom, ja tego pragnę... ... -Bill leżał na łóżku a Tom klęczał nad nim... Bill złapał Toma za bokserki i zsunął mu je na kolana. Jego oczom ukazał się 'koń' Toma.. tak.. tego właśnie chciał Bill... Podniosł się i wziął go do ręki.. zaczął mu obciągać... Tom był podniecony... Zaczał szeptać... a raczej samo mu się szeptało .. ciche..
-ahh...mm...Bill.. kochaam...aaaa....-itd... Billa również to kręciło.. czuł że całkowicie panował nad ciałem Toma. Postanowił się nim pobawić... ssał jego Pena, a gdy na chwilę przestał Tom błagał by robił to jeszcze i jeszcze...
-Nie Tom, nie chce tego skończyć w ten sposób..
-Więc ...-złapał bokserki Billa i zdjął mu je... Bill został nagi, zupełnie jak on...- chcesz żebym to zrobił?-spytał niewinnie a jednocześnie z miną cwaniaka Tom
-Tak, zrób to.. - Bill ukląkł na łóżku i oparł się na rękach.. wypiął tyłek.. Tom najpierw zaczął dotykać jego pośladków, następnie zbliżył tam swoje usta.. i język... i zaczął lizać Billowi 'kakaowe oczko' (bleh;/)
-Aajjj.. Tom.. .mrraaahh-jęczał Bill. Ale gra wstępna nie może przecież trwać wiecznie... Pen Toma stał na baczność.. Billa z resztą też.. byli bardzo podnieceni i gotowi by 'to' zrobić...
-Mogę?-zapytał Tom
-Wchodź.. ale ostrożnie... - Na polecenie brata Tom delikatnie rozchylił mu tyłek i zaczął wchodzić Swoim dużym 'koniem' ...
-aaaajjj... -Billa lekko zabolało... ale gdy Tom zaczął masować jego pośladki i lekko poruszać 'w nim' swoim penem odrazu zapomniał o bólu i jego jęki przerodziły się w jęki rozkoszy
-mm...ahhh... TOm... ajj... dawaj..-Tom nie wiedział o co chodziło, ale zrobił co uważał.. 'dziórka' Billa była już wyślizgana.. i gładko wchodził..Robił to coraz szybciej i szybciej ... a gdy poczuł że zaraz dojdzie powiedział:
-Bill... ja już nie boge.. zaraz skończę..- po tych tez słowach wielka fala spermy zalała Billa od wewnątrz...
-Ja.. ja też...- oboje doszli... ze zmęczenia opadli na łózko.. przytulili się do siebie i dochodzili do siebie.. obaj czuli swoje mocne bicie serca... nie wiadomo jak.. zasnęli...
....................................
Rano obudzili się lekko zkacowani, z bólem głowy... na szczęście to wszytko. Tylko głowa... Bill wstał z łuszka... Był jakiś taki... zszokowany. Rzucił okiem na Toma. Słodko jeszcze spał..Ale przetarł oczy i popatrzył na niego, uśmiechnął się... i powiedział
-Jak się spało?
-Hmm, przy Tobie cudownie,a Ty jak spałeś?
-Wspaniale.. cały czas po głowie chodziły mi myśli.. jak mi z Tobą dobrze.. a jak było przed snem?
-Słowami nie da sie tego opisać.. Kocham Cię...
-Ja Ciebie też... tak bardzo bardzo.. -Bill podniósł się, był nagi.. otworzył drzwi do łazienki.. zostawił je otwarte, wziął prysznic, odprawił całą swoja poranną toaletę, kiedy to do pokoju ktoś zapukał... -''kto to do cholery ''-pomyslal Tom
-Chwileczke! -wrzasnął. Przymknął drzwi do łazienki i włożył biały szlafroczek Billa. Otworzył drzwi...
-CZeeeee.Tom?Tom?TOM??!!! Matko Święta, dlaczego masz szlafrok Billa?!!??!!-panikował Gucio
-Mój jest brudny, woda w pokoju zimna... więc przyszedłem na prysznic do brata, a co to juz nie wolno?-mówił Tom z wyrzutem
-EE,,ajasne.. cholera a ja właśnie też chciałem Billa spytać czy przypadkiem nie ma ciepłej wody...bo u mnie nie ma... -tłumaczył sie Gucio
-Cześć GuK, co sie lampisz? Mojej nowej czapki nie widziałeś?-żartował Bill, był już w pełnej garderobie... - Tom chyba coś w łaznience zostawiłeś...
-Cześć Bill, sory że tak idiotycznie wpadłem i...
-Co Ty myślałeś głąbie?-zaśmiał się Bill-wejdź
-Oki, wiec jak z tą wodą,?
-No n ie wiem czy dla Ciebie wystarczy... Tom chciał coś jeszcze.. nie wiem.. ogolić się? xD
-Aha.... to ja posiedze, chyba moge... -Gustav rozejrzał się po pokoju, w oczy rzuciły mu się bokserki Toma..-''o nie.. nie.. nic nie widzialem.. moze to Billa''
cdn
Było około godziny 18. Bill siedział w swoim pokoju. Był sam. Greg i Guciu poszli na imprezę do klubu... jak zwykle... a Tom? Gdzie podziewał się Tom? Bill nie był tego pewny. Mógł być gdzieś z jakąś panienką, mógł być tuż za ścianą... Ale nie.... Panienki odpadają, od jakiegoś czasu Tom coraz mniej się nimi interesował. Billowi widocznie znudziło się siedzenie samotne w pokoju, złapał komórke i wyszedł. Szedł korytarzem hotelowym który był zupełnie pusty. Obojętnie przeszedł obok pokoju Toma, bo niby co go obchodzi ten DrEdziAsH... Jednak coś go skuśiło i zapukał.
-Cześć, Mogę?-zapytał niepewnie, dziwnie niepewnie, nieswojo niepewnie
-Jasne, chodź, - odpowiedział dość szybko i poważnie Tom. -Co jest? coś się stało, masz dziwną minę... -odrazu zagadnął.
-Nie, chyba nic się nie stało, raczej... mogło... eee.. nie wiem, nudzę się. Tom powiedz mi właściwie co się dzieje z Tobą, czemu nie poszedłeś do klubu, dlaczego coraz mniej czasu poświęcasz laskom, zawsze lubiłeś opowiadać mi o tych... co je przeleciałeś...
-Eeee... Bo widzisz...- Myśli Toma były niepoukładane, sam nie znał odpowiedzi na pytanie brata, czuł się jakby...
-Ładnie dziś wyglądasz- przerwał niezręczną ciszę Bill
-CO? co Ci strzeliło do głowy że mi takie komplementy prawisz?!- zasmiał sie i rzucił w Billa poduszką, tak że upadła obok łóżka, Bill schylił się więc po nią... i oczom Toma ukazał się jędrny, gładki i delikatny tyłeczek brata. Po chwili Bill podniósł się z poduszką i zauważył dziwne spojrzenie Toma...
-Ej co jest, mnie się czepiasz że jestem miły a sam się na mnie lampisz jak... jak nie wiem na co.. heh...- uśmiechnął się Bill i rzucił poduszką gdzieś w kąt... Po czym rozsuną swoją ciasną ciemną bluzę...
-No nie wiem , tak jakoś mi wyszło, -Tom sam nie wiedział dlaczego tak się na niego patrzył...Pomyślał:''jakies gayowskie wcielenie sie we mnie odzywa''
-Ejj.... co tak wyszło... -"ej" to ukochane powiedzienie Billa dziś szczególnie spodobało się Tomowi. Słuchał... nic nie mówił...
-Tom, coś jest nie tak?- powiedział Bill podejrzliwie, ale po chwili zmienił wyraz rwarzy na bardzo uśmiechnięty i jakiś taki zalotny.
-Nie czaruj mnie dupo,nie czaruj... - Tom zaczal sie smiac, ale tak do konca nei wiedzial dlaczego. -Bill, czy Ty naprawde jesteś moim bratem?
-No, niestety.. -to mówiąc Bill poderwał sie na równe nogi i wybiegł z pokoju. Zostawił Toma samego, z jego idiotycznymi myślami, Bosze, przecież jak on mógł tak sobie iść? Tom nie wiedział o co chodziło Billowi z tym niestety... czy było to niestety, bo on jest jego bratem i jest zły jako brat, czy niestety bo wolałby być dla niego kimś więcej niż tylko bratem... nie wiedział, gubił się wśród myśli. Nie chciał tak siedzieć, sam i dłużej rozwiązywać ten temat, na próżno... Po 10 minutach wybiegł z pokoju prosto do Billa, który lezał na łozku, nawet sie nie odwrocil... co on sobie mysli... ehhh
-Bill?
-Co, dlaczego zadajesz mi takie pytania? nie wiesz ze to boli?
-Bill... - Jego zawsze wszystko boli... ehh.. -TO Ty zostawiłes mnie samego bez odpowiedzi na zadno zmoich pytan, czuje sie samotny..- Bill szybko poderwał sie..
-Samotny?, zawsze masz mnie... wiesz przeciez- chciał pocieszyc Toma..
-Mam Cię, ale nie tak jak chciałbym , znaczy chce Cie miec tak, ale gdybym mial Cie tez tak innaczej, wtedy nie czulbym sie samotny... ale wiem ze to idiotycznie zabrzmiało.
-Tom, wiesz,że..że...że ja... -przerwał mu Bill, ale i tak nic znacznego nie powiedział...
-Bill, jak wszedłem to płakałeś, prawda..?
-Troche, ale nieważne... ja poprostu też chciałbym Cie miec innaczej niż mam, ale wiem że to nie jest do osiągnięcia, przecież jesteśmy braćmi, tak chciał ten co nas tworzył więc, nie możemy zmieniać tego, to nieetyczne, niemoralne, nie możemy Tom!
-Wiem jakie to jest, ale ja Cie kocham
-Tom, kochasz mnie, wiem, mówisz tak bo...
-Bo co? skad Ty mozesz wiedziec dlaczego ja tak mówię...- wrzasną Tom, Billowi odrazu popłyneły łzy... Bał się... bał się, że nigdy nie dostanie tego co tak naprawde od dawna pragnie, on nigdy nie dostanie Toma... Tom naprawde jest oziębły i chłodny, on nawet nie zechce przytulić Billa, więc.. jak mozliwe że... nie... to niemożliwe...
-Przepraszam Cie Bill, nie powinienem nic takiego mówić, wogóle... zapomnij o naszych dzisiejszych rozmowach, to nic nie warte. Tojest niewazne, nie niszczmy naszego braterstwa... niech zostanie tak jak było...
-A jak było?-wtrącił z wyrzutem Bill
-Nie wiem , normalnie.. ide spać a Ty rób co chcesz, nie wiem.. idz na dziwki, zadzwon po pizze, nie obchodzi mnie to.. ja ide spac.. nie bede somie mamrał życia.. dobranoc... - Tom wyszedl szybciej niz Billowi sie wydawało.. -"ale po co on przyszedl, po co robil mi nadizeje, a teraz wszystko przekreślił! dlaczego, jak on mógł sprawić mi tak wielką przykrość!" Bill opadł na łóżko.. nie zdążył nawet zmyć makijażu... Zasną cały zapłakany, załzawiony... to tak bolało... Biedny Bill... W nocy o 3 obudziło go stukanie..
-CZy to Tom?- Nie.. to tylko deszcz uderza o sz ybę w oknie... Bill wstał i poszedł do łazienki.. nie zmył nawet makijażu a więc teraz załatwił te sprawy.. prysznic, ząbki itd... Po powrocie znowu położył się do łózka i został tam.... tylko ze sobą... i swoim zapłakanym duchem, ze swoim sercem, któro tak bardzo pragnęło miłości.. do Toma.. od Toma... pragnęło Toma...
.............................................
Rano Bill calkowicie odpicowany, ale wewnętrznie nieco załamany pobiegł na śniadanko.. był taki głodny..usiedli, byli wszyscy oprucz Toma..
-Hej wam..-mruknęło coś co wygladalo jak Tom Kaulitz... ale jakies niewyraźne i niewyspane było to stworzenie...
-Kici Kici Kotku Kaulitz Ktoś Kiedyć Kciał Kicać Kzamiast Kspać?- żartował Guciu ale Tomowi ani Billowi nie było wogółe do śmiechu... -"dziwne..."
--Nie, zamknij się, ja chce jesc...
-Smacznego-burknął Bill i przez całe konsumowanie sniadania nie odezwał sie slowem tylko GiG ciągle gadali i smiali sie, Tom tez milczał. Bil po zjedzeniu wstal i powiedział
-Dzieki, to co dzis mamy dzien wolny czy jakies plany?
-Jehoo, wreszcnie nic, zupełne nic... - wrzasną Greg tak że cała jadalnia to usłyszała i zaczeli sie smiac... Tylko Tom i Bill stali obojetnie
-A to fajnie, ja ide pa..- burkną Bill i pobiegł do pokoju, Tom za nim, ale nie mial zamiaru odrazu rzucac sie Billowi w ramiona, nie miał ochoty z nim gadać, przecież Bill był obleśny! jak on tak może...
-AAAAłaaaaa...!!!!!!!!!- rozległo się na korytarzu... To Bill potkną się o dywan na korytarzu... Tom podbiegł szybko i chciał mu pomóc
-Co Cie boli?-pytał zatroskany
-Ajść,... nie ruszaj, to w kostce mi cos strzeliło.. ejj... ałaaa....
-Billl, nie mów.. bardzo boli? zawołać kogoś? JeJku
-Nie to mi przejdzie, kiedys juz tak mialem to taki chwilowy ból, jakby z trzasniecia stawem, niektorzy tak mają z palcami, ja mam z kostka, juz przechodzi ale pomóż mi przejsć do pokoju! proszę!
-JUż Kochany,-Tom wzial go i podniósł, zaniósł do pokoju i połozyl na lozku.. Bill byl wdzieczny.. no i Tom miał juz wyjsc,.. tak przynajmniej myślał Bill, ale.. ale.. zamknął drzwi na klucz i podszedł do brata macającego się po kostce...
-EE??chcesz pogadac??
-Tak, przepraszam za wczoraj..
-Za to wczesniejsze czy pozniejsze...?-zapytał zażenowany Bill
-Za to wczesniejsze chybanie powinienem bo to bylo szczere, a pozniej sie zgrywalem bo mi sie zrobilo glupio ze podrywam wlasnego brata, Bill , zrozum , prosze! pomóz!
-heeee.... ehhh ok, wiem.. przprosiny..
-Przyjmiesz je?-zapyał jeszcze raz Tom-Przepraszam!
-Jasne, nic wielkeigo sie nie stało.. -oprucz tych kilku łez.. moze kilkudziesieciu.. moze kilkuset.. Bill podniosl ramie co oznaczalo ze zaprasza Toma w ramiona... Tom oczywiscie rzucil sie w nie... i przytulil sie do niego.. -Tom, ja tak dobrze sie czuje kiedy mnie przytulasz, tak cieplo, tak bezpiecznie...-powiedzial bill i musnął lekko kark TOma ustami.. on nie zaprzeczyl,
- Mi z Toba tez jest bardzo dobrze, ale zawsze moze byc lepiej
-Tom, myslisz o tym co ja?
-TAK!- tom lekko przysunął swoja twarz do twarzy Billa, ale to ten pierwszy musnął jego usta... delkiatnie i tak niewinnie.. Tom jednak pogłębił pocałunek.. odrazu do gry wszedł ten jego zwinny jezyczek ktory... mm.. od tak dawna pragnął to zrobic..
-Tom,... -mowil Bill do ust Tomowi-Tom... tak cudownie calujeesz....mm... - Bill zaglebil sie jeszcze bardziej w ten pocałunek...
-Wiem.. i Ty także...Kocham Cię...
-Ja Ciebie tez kocham... Ciebie i tylko Ciebie... -Bill miał nadzieje ze będa RAZEM juz NA ZAWSZE...